Strona główna | ZPRP | Krzysztof Lijewski: “Aż kipię ze złości”

Krzysztof Lijewski: “Aż kipię ze złości”

 

– Przegraliśmy wygrany mecz. Łatwe straty, za szybko oddawane rzuty – mówił Krzysztof Lijewski po porażce z Hiszpanią w turnieju olimpijskim. Nasz reprezentant dodał, że wraz z kolegami nie lekceważy następnego rywala, Brazylii. – Graliśmy z nimi na Mistrzostwach Świata i wiemy na co ich stać – wyjaśnił.

Ciężko będzie wam pogodzić się z tą porażką? Jak nigdy dotąd, mieliście ogromną szansę odprawić Hiszpanów.
– Aż kipię ze złości. Przegraliśmy wygrany mecz. Łatwe straty, za szybko oddawane rzuty, a Hiszpanie mozolnie bramka po bramce odrabiali straty. Jak doszli na remis, nam zaczęły się grzać głowy i pokazali nam jak się wygrywa końcówki.

Musisz przyznać, że mimo odrabiania strat przez rywala, mieliście kilka dobrych sytuacji rzutowych, które zmarnowaliście.
– To była też kwestia braku szczęścia. Grzegorz Tkaczyk rzucił dobrze, ale trafił w poprzeczkę. Poza tym sędzia dziwnie nas potraktował. Marcin został uderzony w twarz i arbiter tego nie widział, a chwilę później Grzesiek za podobne przewinienie został odesłany na 2 minuty kary. Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość, żeby takie sytuacje się nie powtarzały.

Jako ostatni doszedłeś do pełni zdrowia, wszystko już w porządku, bo sporo czasu grałeś przeciw Hiszpanii?
– Było nieźle, kilka sytuacji wykorzystałem. Chcę odciążyć Marcina (swojego brata, który gra na tej samej pozycji – przyp. red.) jak się tylko da. Cieszę się, że moja noga na razie „gada” jak to się mówi. Chucham na nią i dmucham i każdy wolny czas spędzam na zabiegach.

Przegraliście trochę na własne życzenie, ale czy macie poczucie, że eliminując momenty przestoju, które dziś się pojawiły, jesteście w stanie ograć tu każdego? – Myślę, że porażka to jedno, ale to jak graliśmy to inna sprawa. Myślę, że dzisiaj było więcej rzeczy pozytywnych niż negatywnych. Trzeba się skupić właśnie na tych pozytywach i grać dalej.

Macie poczucie, że sędziowie mogą w tym turnieju faworyzować bardziej utytułowane zespoły, tak jak to było dzisiaj w końcówce spotkania z Hiszpanami?
– Na pewno sędziowie do niektórych podchodzą z przymrużeniem oka. Mogą nam rzucać kłody pod nogi, ale żeby z nami wygrać, rywal musi rzucić przy najmniej jedną bramkę więcej. Taki już nasz los.

W następnym meczu Brazylia. Sądząc po ich dotychczasowych wynikach raczej was nie postraszy
– Spokojnie, nie lekceważmy ich. Graliśmy z nimi na Mistrzostwach Świata i wiemy na co ich stać. Na pewno nie przyjechali tu na odpoczynek. Znam kilku zawodników osobiście bo grają w Bundeslidze.

Pekin, Przemysław Pełka/Magazyn Olimpijski