Strona główna | ZPRP | Pechowa porażka z Hiszpanią

Pechowa porażka z Hiszpanią

 

Polacy w drugim występie turnieju olimpijskiego w Pekinie przegrali z Hiszpanią 29:30. Na 13 min przed końcową syreną Białoczerwoni prowadzili pięcioma bramkami (27:22).

Porażka z mistrzami świata z 2005 r. została zanotowana praktycznie na własne życzenie. Polacy w końcówce spotkania nie potrafili zachować kilkubramkowej przewagi. Ich błędy w ataku skwapliwie wykorzystywali rywale. Oczywiście szansa na dobry wynik w turnieju nie została jeszcze zaprzepaszczona. Teraz trzeba w spokoju przygotować się i przede wszystkim wygrać mecz z Brazylią. Później zostaną jeszcze batalie z Chorwacją i Francją.

Reprezentacja Polski za kadencji Bogdana Wenty nie pokonała jeszcze Hiszpanii. Początek wtorkowego spotkania wskazywał, że w tym zestawieniu nic się nie zmieni. Hiszpanie większość bramek zdobywali z centralnej części boiska. Było to efektem nieszczelnej defensywy. Przy stanie 3:6 (8 min) w bramce, za Sławomira Szmala na 10 min, pojawił się Marcin Wichary. Przyniosło to tylko chwilowy skutek w postaci wyrównania stanu rywalizacji na 6:6.

Stronę przeważającą dalej byli Hiszpanie. Rywale bezlitośnie wykorzystywali płaską linię obrony Polaków. Białoczerwoni momentami grali zbyt indywidualnie. Za rzadko podania kierowali na koło i do skrzydłowych. Do trzeciego remisu (13:13) w pierwszej połowie doprowadził Krzysztof Lijewski. Wtedy naszych nie zdeprymowała nawet 2-minutowa kara dla Bartosza Jureckiego, gdyż grając w osłabieniu zdołali po raz pierwszy objąć prowadzenie. Kolejne trzy bramki Polaków spowodowały, że szansa na dobry wynik zaczęła się realnie pojawiać. Niestety nasi zawodnicy pogubili się. Trzy gole przeciwników, w tym dwa z rzutów karnych Juana Garcii spowodowały, że rezultat nadal był sprawą otwartą.

Znakomity początek drugiej połowy (4:1) Białoczerwonych spowodował, że ponownie odżyły nadzieje polskich kibiców. Szkoda, że podopieczni Wenty nie potrafili wykorzystywać wszystkich 100 procentowych sytuacji. Do tych należy zaliczyć rzut nie pilnowanego Grzegorza Tkaczyka tuż zza linii pola bramkowego w … podbródek Jose Hombradosa. Hiszpański bramkarz na moment został znokautowany, ale po otrzymaniu pomocy od lekarza mógł kontynuować grę. Przy prowadzeniu 22:21, w 43 min, nastąpił bodaj najlepszy okres gry Polaków w meczu. Na ich pięć trafień rywale odpowiedzieli tylko jednym. Dobra, a zwłaszcza skuteczna postawa Białoczerwonych szybko się skończyło, a zegar boiskowy wskazywał, że do końca pozostawało ponad 10 minut gry.

Hiszpanie błyskawicznie zaczęli odrabiać straty. Szczególnie trudny do upilnowania był prawoskrzydłowy Albert Rocas. Z kolei Polacy zaczęli oddawać rzuty z nieprzygotowanych pozycji, a dodatkowo szczęście ich opuściło. Tak się stało, gdy piłka po rzucie Tkaczyka odbiła się od poprzeczki. Chwilę wcześniej na ostatnie prowadzenie Polaków wyprowadził Mariusz Jurasik (29:28). Zwycięskiego gola dla Hiszpanów (ostanie 2 minuty meczu grali w przewadze po karze Tkaczyka) zdobył wspomniany Rocas. Była jeszcze szansa na wywalczenie punktu, ale na ostatnią akcję Białoczerowni mieli zaledwie 3 sekundy. Hombrados nie dał się jednak zaskoczyć Marcinowi Lijewskiemu.   

Powiedzieli po meczu:

Bogdan Wenta: Nie rozumiem niektórych decyzji sędziów. Dlaczego w podobnych sytuacjach nie karali rywali 2 minutami. To są bardzo ciężkie zawody. Graliśmy z zespołem doświadczonym i mieliśmy go bardzo blisko na widelcu. W ataku, w końcówce, nie dograliśmy piłki tak jak trzeba, za krótko, niekonsekwentnie.

Mariusz Jurasik: W czasie mistrzostw świata w Niemczech, prowadząc 4-5 bramkami potrafiliśmy dobić rywala. Tu nam to się nie udało.

Hiszpania-Polska 30:29 (16:17)
HISZPANIA: Hombrados, Barrufet – A.Entrerrios 4, Rocas 7/1, R.Entrerrios 1, Garabaya 3, Prieto 1, Belaustegui 1, Lozano, Davis 2, Garcia 6/4, Romero 1, Malmagro 3, Tomas 1. Kary 2 min.POLSKA: Szmal, Wichary – Jaszka, K.Lijewski 4, Jachlewski 3, Tkaczyk 3, Bielecki 2, Siódmiak 2, B.Jurecki 3, Jurasik 4, M.Jurecki 2, Tłuczyński 3/3, M.Lijewski 3. Kary 10 min.
Sędziowali: Chernega, Poladenko (obaj Rosja).