Targi o Szybę

 

Zamieszanie wokół przejścia do Vive 20-letniego Michała Szyby, leworęcznego rozgrywającego Azotów. Jest oferta z Kielc, zawodnik chce odejść, a prezes Puław nie mówi „nie". I co? Ma jechać z puławianami na turniej… – pisze „Gazeta Wyborcza Kielce”.

Negocjacje w tej sprawie ciągną się już dwa miesiące, ale ich końca nie widać. Wszystkie strony twardo trzymają się swoich stanowisk.

Szyba uznawany jest za jednego z najbardziej utalentowanych graczy młodego pokolenia w Polsce. To młodzieżowy reprezentant Polski, w weekend zakończył z kadrą udział w mistrzostwach Europy w Rumunii. Polacy po porażce z Serbią 30:34 ostatecznie zajęli tam dwunastą pozycję. Najskuteczniejszym zawodnikiem ostatniego spotkania – z siedmioma bramkami – był właśnie Szyba. We wcześniejszych sześciu meczach czempionatu trafiał dwadzieścia razy.

Nie dziwi więc, że rozgrywający Puław otwiera (i na dobrą sprawę właściwie zamyka) listę życzeń kieleckiego klubu na tej pozycji. Vive jest chętne, bo w rozpoczynającym budowę europejskiej potęgi (latem przyszli: trener kadry Bogdan Wenta, reprezentacyjny skrzydłowy z Głogowa Paweł Piwko, Michał Stankiewicz z Zagłębia Lubin, Kamil Krieger z Kwidzyna i Kazimierz Kotliński z Miedzi Legnica) klubie największy kłopot jest właśnie z prawym rozegraniem. Wprawdzie bez żalu przed sezonem rozstano się z potężnym Białorusinem Michaiłem Usaczowem, ale trener Tomasz Strząbała dopiero pracuje nad tym, by Mateusz Zaremba zaczął w pełni spełniać pokładane w nim nadzieje.

Ale z pewnością nie zaszkodziłaby mu rywalizacja, na co sporą chęć ma zawodnik z Puław. W poniedziałek po powrocie z Rumunii – co dziwiło prezesa Jerzego Witaszka – nie było go na zajęciach. Wczoraj się pojawił, ale tuż przed treningiem odbył (kolejny już raz) ze sternikiem Azotów rozmowę w sprawie transferu. Tym razem bardzo krótką. – Potwierdziłem tylko chęć transferu do Kielc. To dla mnie szansa rozwoju i chciałbym, by puławscy działacze to zrozumieli. Najwyraźniej kluby nie mogą dojść do porozumienia, są rozbieżności finansowe, i to mnie martwi. Prawdopodobnie w piątek pojadę więc z Azotami na turniej do Piotrkowa. Chyba, że coś się do tego czasu zmieni… – opowiada Gazecie" Szyba.

Co na to druga strona – Wiem, że Michał chce opuścić klub – potwierdza Witaszek i dodaje: – Nadal jednak nie złożył pisma o wcześniejsze rozwiązanie umowy. A dopóki tego nie zrobi, nie mamy o czym rozmawiać…
Sęk w tym, że zainteresowany nie pali się do zrywania obowiązującego jeszcze przez dwa sezony kontraktu. Liczy, że Vive i Azoty się wreszcie dogadają. Jest na to szansa. – Jeśli Michał w przyszłości będzie się upierał na transfer, to się zgodzę, bo z niewolnika nie ma pracownika. A nie chcę, by przez to ucierpiał zespół i popsuła się w nim atmosfera – podkreśla Witaszek.

Nie mówi jednak otwarcie, czy podoba mu się oferta kielczan. Sternik Vive Bertus Servaas uważa, że jest wystarczająco korzystna. – Nawet bardzo! Witaszek chciał większych pieniędzy, ale nie zgodziłem się na to. Postawiłem sprawę jasno – nie zapłacę już więcej. Teraz piłeczka leży po stronie prezesa Azotów – mówi. I deklaruje: – Chcemy Szybę, ale nie będziemy wzmacniać się na siłę. Mamy silny skład, na prawym rozegraniu są do dyspozycji Mateusz Zaremba i mało wykorzystywany Kamil Sadowski. Mogę wręcz zapewnić: do rozpoczęcia sezonu przyjdzie albo Szyba, albo… nikt.

Zawodnik nie ma już innych ofert. Była nim zainteresowana Wisła Płock (tak jak rok wcześniej), ale do mistrza Polski pewnie nie trafi, bo tamtejsi działacze sprowadzili w ubiegłym tygodniu aż z Emiratów Arabskich doświadczonego Michała Matysika. A i sam zawodnik mówi otwarcie: – Wolę Kielce.