Strona główna | ZPRP | Wleklak: Spotkał mnie wielki zawód

Wleklak: Spotkał mnie wielki zawód

 

– Dla mnie to jest straszna decyzja. Muszę od nowa przemyśleć całe swoje sportowe życie, a potem zobaczymy. Muszę przede wszystkim pogodzić się z tym, że nie jadę na igrzyska. Będę przeżywał to przez dni, tygodnie, może miesiące. Ta olimpiada była moim marzeniem – mówił Damian Wleklak po powrocie do kraju. Mariusz Jurkiewicz „mniej stresowo” odebrał wiadomość, że nie zagra w turnieju olimpijskim w Pekinie.

Jesteście rozczarowani tym, że wcześniej wróciliście do Polski?
Damian: Szanuję te wybór. Mam zaufanie do trenerów Waszkiewicza i Wenty. Trzymam kciuki za chłopaków.

Mariusz: Wiadomo, że każdy z nas, który tam był, chciał jechać na igrzyska. Było tylko 14 miejsc plus jedno rezerwowe. Trzech musiało wrócić do kraju. Akurat padło na nas i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Dla nas Pekin 2008 już się zakończył. W drodze powrotnej, podczas międzylądowania w Monachium, żartowaliśmy, że chyba pomyliliśmy kierunki. Widzieliśmy bowiem wielu sportowców udających się do Pekinu.

Czy wyjeżdżając na zgrupowanie do Korei Płd. liczyliście, że w naszym przypadku jeszcze jest szansa, aby się „załapać” przynajmniej na miejsce rezerwowego?
Mariusz: Inaczej byśmy tam nie lecieli. Selekcja miała być do końca. Wiadomo, że na trzy tygodnie przed imprezą szkoleniowcy nie będą podawać ostatecznego składu. Przed nami były przecież sparingi. Trener ogłosił skład po drugim meczu z Koreą. Cała drużyna miała zebranie w hotelu i wówczas dowiedzieliśmy się, że wracamy do Polski.

Damian: Nie myślałem o rezerwowym. Myślałem o wejściu do składu, do czternastki. Co prawda pojawiały się jakieś artykuły. Była publikowana lista z nazwiskami zawodników zgłoszonych do PKOl, ale wcześniej rozmawiałem z Bogdanem (Wentą). Trener powiedział, że lista nie jest jeszcze zamknięta.    


Mariusz Jurkiewicz nie zamierza rozstawać się z kadrą /Fot. Marek Skorupski

Jak wyglądały spotkania z Koreańczykami. Dochodziły informacje, że graliście w dusznej, parnej hali?
Damian: W tych warunkach trudno się gra ze względu na dużą wilgotność. Tymi wynikami nie ma się co sugerować. Zespół powinien już się w pełni zaaklimatyzować i wchodzić w rytm gry.   

Mariusz: Na pewno te dwa tygodnie pobytu w Azji się przydadzą. Z takim klimatem jeszcze się nie spotkałem, a przyszło nam jeszcze trenować i rozgrywać mecze w takich warunkach. Stąd tak a nie inaczej wyglądał pierwszy mecz z Koreą. W drugiej potyczce już się zdecydowanie lepiej czuliśmy.

Czy zamierzacie dalej grać w kadrze, czy też poświęcicie się wyłącznie grze w klubie?
Damian: Pozostawiam to bez komentarza. Na razie jestem rozbity i muszę się poskładać po tym wszystkim. Dla mnie to jest straszna decyzja. Muszę od nowa przemyśleć całe swoje życie sportowe, a potem zobaczymy. Muszę przede wszystkim pogodzić się z tym, że nie jadę na igrzyska. Będę przeżywał to przez dni, tygodnie, może miesiące. Wiem, że muszę wrócić do klubu, a tam czeka mnie ciężka praca. Na szczęście mamy nowego polskiego trenera (Zbigniew Tłuczyński). Normalni ludzie wiedzą co przeżyłem i mam nadzieję, że będą wyrozumiali. Ta olimpiada była moim marzeniem. Przygotowałem się do niej od pół roku. Przytrafiła mi się niestety kontuzja, ale wróciłem do formy. Na pewno spotkał mnie wielki zawód, że nie pojechałem do Pekinu. Nie mam do nikogo pretensji.

Mariusz: W przypadku, gdy trener powoła mnie do kadry, to oczywiście się stawię.   

Czym będziecie się w sierpniu zajmowali, w czasie igrzysk?
Damian: Piłbym przez cały miesiąc, ale jestem przecież sportowcem. Muszę wykonywać swoją pracę dla klubu.

Mariusz: W środę wracam do Hiszpanii, aby dzień później rozpocząć przygotowania w klubie do nowego sezonu. Nie wiem czy na początku będę miał indywidualny program czy od razu rozpocznę przygotowania z resztą zespołu.

Czy masz świadomość, że mogła być to Twoja ostatnia szansa na występ olimpijski?
Damian: Moje problemy zdrowotne są takie, że następnym razem mógłbym startować, ale już tylko jako paraolimpijczyk. Nie, nie ma takiej możliwości, abym wystąpił w IO Londyn 2012. Zamierzam pograć w klubie 2-3 lata i kończę karierę.

Czy będziecie oglądali mecze naszych szczypiornistów grających w Pekinie?
Damian: Oczywiście. Tam grają moi przyjaciele. Jeżdżę z nimi na wakacje i życzę im jak najlepiej

Mariusz: Nie mam w Hiszpanii polskiej telewizji. Może jednak znajdę jakiś sposób, żeby oglądać kolegów.
Na co tak naprawdę stać wicemistrzów świata w Pekinie?

Damian: Chciałbym, aby mieli z tego dużą satysfakcję, w środku. Aby przeżyli to co jest najpiękniejszego na igrzyskach. Na co ich stać? Oni wiedzą najlepiej. Nie muszę o tym mówić. Jedynie co mogę teraz zrobić, to duchowo być z nimi.

Mariusz: Życzę kolegom dużo zdrowia. Mecze będą rozgrywane co dwa dni. Chciałbym, aby rozegrali wielki turniej, bo stać ich na to i mogą naprawdę daleko zajść. Niech naszym kibicom przysporzą wiele radości.

Marek Skorupski