Strona główna | ZPRP | Nikt nas nie zaskoczy

Nikt nas nie zaskoczy

 

Igrzyska coraz bliżej, emocje coraz większe. Nawet Bartosz Jurecki, jeden z najspokojniejszych zawodników w reprezentacji Polski, zaczyna już odczuwać podniecenie przed zbliżającym się turniejem olimpijskim.

Z opanowaniem emocji na boisku nie powinien jednak mieć problemów. – Nigdy nic byłem na olimpiadzie, więc nie wiem, jak się zachowam. Jednak na mistrzostwach świata i Europy z koncentracją podczas meczów nie było kłopotów. Myślę, że teraz będzie podobnie. Jesteśmy zbyt doświadczoną i świadomą celu drużyną, żeby się rozglądać po wiosce i mówić „wow, jesteśmy na igrzyskach". Nasz cel to wykonać robotę, czyli wygrywać mecze. Choć porażki też się mogą przytrafić, bo na świecie jest jeszcze parę drużyn, które umieją grać w piłkę ręczną. Ale liczę, że w najważniejszych meczach my będziemy górą – mówi dziennikarzowi „Przeglądu Sportowego” obrotowy kadry.

Fot. Krzysztof Rajczyk – ERA

Chińska tabliczka
Wyrównany poziom czołówki dodaje igrzyskom nieprzewidywalności. Na podium, a nawet złoto, ma szansę osiem zespołów! – Wśród nich jest Polska. W czołówce każdy może ograć każdego. Ale na razie staramy się nie rozmyślać za bardzo o turnieju, żeby się nie spalić psychicznie. Nie spodziewam się, żeby któraś reprezentacja zaskoczyła czymś rywali. Wszyscy przyjadą w tych składach co zawsze. Jakieś drobiazgi można wprowadzić, ale żaden zespół nagle całkowicie nie zmieni stylu gry twierdzi Bartosz.

Starszy z braci Jureckich coraz częściej myśli o grupowych rywalach. – Francji czy Chorwacji nikomu nie trzeba przedstawiać. Podobnie jest z Hiszpanami, chociaż z nimi mamy mniej kontaktów, bo wszyscy występują w swojej lidze. Z Brazylią graliśmy dwa razy w zeszłym roku i wiemy, czego się spodziewać. Za to Chińczycy są dla nas białą tabliczką. Nie widzieliśmy ich w żadnym meczu, nie znamy graczy gospodarzy. Oni do tej pory nie osiągali dobrych wyników, więc ich nie demonizujemy, ale też nie lekceważymy Poza tym mamy obejrzeć ich sparing z Niemcami – mówi Jurecki.

Twardziele w obronie

Do meczu z Francuzami jest dale ko, ale według naszego zawodnika to będzie najtrudniejszy rywal Polaków w grupie A. To także jeden z głównych kandydatów do złota. – Graliśmy z nimi już wiele razy i za każdym razem dość wysoko przegrywaliśmy. Nie pasuje nam ich wysoka, twarda obrona. Ale kiedyś przecież trzeba ich pokonać, więc czemu nie w Pekinie. Jednak przyznaję, że cieszę się, iż gramy z nimi w grupie i nie trafimy na nich w ćwierćfinale – zdradza obrotowy.

Czeka na Dinarta

We francuskim zespole gra zawodnik, który jest dla najskuteczniejszego polskiego kołowego najtrudniejszym przeciwnikiem na świecie. To czarnoskóry Didier Dinart – jeden z najlepszych obrońców świata. – Niemal nie zdobywa bramek, ale w defensywie jest niesamowity. Gra na środku i rządzi obroną. Pojedynki z nim nie są przyjemne, bo jest bardzo silny i doświadczony. Ale ja też nie jestem frajerem, będę się starał go przechytrzyć i parę razy mi się uda – przekonuje Jurecki.

Zawodnik podkreśla, że najważniejszym meczem turnieju będzie ćwierćfinał. – Z grupy wyjść musimy, ale prawdziwe zawody zaczną się później. W walce o czwórkę wolałbym nie wpaść na Duńczyków, bo ostatnio dwa razy z nimi przegraliśmy A z kim chciałbym się zmierzyć? Oczywiście z Niemcami, jak reszta chłopaków – uśmiecha się Bartosz Jurecki.