“Kosa” hanysem

 

Zadaniem postawionym przez zarząd jest awans do ekstraklasy. Mamy na to spore szanse – deklaruje na łamach "Sport" Robert Nowakowski, nowy szkoleniowiec zabrzan.

41 -letni Robert Nowakowski jest nowym trenerem piłkarzy ręcznych pierwszoligowego NMC POWEN Zabrze. Zastąpił wieloletniego szkoleniowca tego klubu, Marka Kąpę., który został w klubie drugim trenerem. Nowakowski w poprzednim sezonie był jednym z najskuteczniejszych zawodników rodzimej ekstraklasy i wydawało się, że jeszcze na rok przedłuży kontrakt z siódemką puławskich Azotów. Ostatecznie wybrał ofertę zabrzańskiego klubu kończąc jednocześnie wieloletnią wspaniałą karierę.

– Prowadziłem w Puławach rozmowy na temat przedłużenia kontraktu na kolejny sezon, ale zaznaczyłem, że nie może być renegocjacji warunków postawionych przeze mnie. Niestety, działacze Azotów nie przystali na nie i przyznam, że żałuję, iż tak zakończyła się moja kariera. A propozycja z Zabrza pojawiła się pod koniec maja. Rozważałem ją długo, ale w czerwcu szybko ustaliliśmy warunki współpracy.

NMC POWEN do czwartku przebywa na zgrupowaniu w Brennej. w jego trakcie zabrza-nie dwukrotnie pokonali ósmy zespół ekstraklasy, Miedź Legnica Z Miedzią piłkarze ręczni z Zabrza spotkają się jeszcze w piątek. W planach są także mecze m.in. ze Śląskiem Wrocław, Pogonią Szczecin i silnie obsadzony turniej w Mielcu. W porównaniu do składu drużyny, który w ubiegłym sezonie na samym finiszu przegrał awans ze Stalą Mielec, nastąpiło kilka zmian. Przed wszystkim do zespołu wicemistrza Polski Zagłębia Lubin przeniósł się rozgrywający Marcel Migała Z kolei ze Śląska Wrocław wrócił leworęczny skrzydłowy Łukasz Kulak, a z SMS Gdańsk Dawid Lenartowicz. Z gdańskiego SMS ściągnięty został także reprezentujący obecnie Polskę w finałach młodzieżowych mistrzostw Europy Dawid Chrapusta.

Niespodzianką jest też come-back na parkiet wychowanka Pogoni Zabrze, 31-letniego Michała Szolca, który w poprzednim sezonie pełnił funkcję menedżera drużyny, a teraz będzie ją łączył z graniem. – Zadaniem postawionym przez zarząd jest awans do ekstraklasy – mówi Robert Nowakowski. – W tym składzie personalnym uważam, że mamy na to spore szanse, ale już po ewentualnym awansie zespołowi będą jednak potrzebne wzmocnienia. Głównie na obu połówkach rozegrania i w bramce. To w przyszłości, a teraz bardzo liczę na doświadczenie Szolca, Krzyśka Wojtynka, Darka Mogielnickiego, Roberta Tatza, przy których ogrywać się będzie młodzież. Jestem przekonany, że ta mieszanka rutyny i młodości pomoże zrealizować nam ambitne cele. W pracy główny akcent kładł będę na obronę i wyprowadzanie kontrataków, obrona jest moim „konikiem”, a mistrzami w grze w defensywie są dla mnie reprezentacje Danii i Francji. Jestem w Zabrzu na razie sam, bez rodziny, ale na Śląsku się dobrze zaaklimatyzowałem choć języka hanysów sobie chyba nigdy nie przyswoję. Co najwyżej śląskie slogany, których kilka już poznałem.

Zbigniew Cieńciałax            x               x

Robert „Kosa" Nowakowski

Urodzony 6.05.1967. Żona Anna. Córka Dagmara, tegoroczna maturzystka. 14-letni syn Dominik zaczął kilka miesięcy temu trenować pitkę ręczną w Azotach Puławy (tata zaczął trenować jeszcze później, bo w wieku 15 lat!), podobno smykałkę do handballu odziedziczył po ojcu. Kino jest obok piłki ręcznej największą pasją „Kosy".

W reprezentacji Polski rozegrał ponad 180 spotkań, a w biało-czerwonych barwach grał jeszcze z trenerem Bogdanem Wentą. Karierę zaczynał w Puławach, potem przez osiem lat bronił barw Hutnika Kraków. Następnie przez trzy lata występował w Iskrze Kielce z którą dwukrotnie sięgał po prymat w kraju i raz po brązowy medal. Potem przez trzy lata grał w niemieckim klubie Bayer Dormagen i wrócił do kraju, do Śląska Wrocław. Tutaj zdobył kolejny brązowy medal MP i ponownie zakotwiczył w Kielcach, gdzie do kolekcji dorzucił kolejne dwa złote i brązowy medal za mistrzostwo Polski. Ostatnią przystanią były Azoty Puławy, gdzie był grającym asystentem trenera Giennadija Kamielina. W 1999 r. był najskuteczniejszym zawodnikiem polskiej ekstraklasy w minionym sezonie ze 183 bramkami zajął trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców. Był niezrównanym egzekutorem rzutów karnych i mistrzem w zdobywaniu bramek „wkrętką".