Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Łapią wytrzymałość przed górami

Łapią wytrzymałość przed górami

 

W pocie czoła szczypiorniści Travelandu Społem przygotowują się do czwartego sezonu w ekstraklasie. Jutro olsztynianie zakończą zgrupowanie w Miłomłynie, a już w niedzielę pojadą na obóz do Zakopanego. Traveland wznowił zajęcia 2 lipca, a od poniedziałku podopieczni Edwarda Strząbały trenują w Miłomłynie (teren) i Ostródzie (hala) – pisze "Gazeta Olsztyńska".

Do południa biegamy po lesie, gdzie zawodnicy robią od 8 do 12 kilometrów. Natomiast w Ostródzie mamy trening siłowy. Łapiemy wytrzymałość przed obozem w górach – mówi nowy szkoleniowiec Travelandu.

Olsztynianie rozpoczęli przygotowania bez siedmiu zawodników, jednak teraz są prawie w komplecie. We wtorek w Miłomłynie zameldowali się Marcin Malewski i Michał Krawczyk, którzy grali w akademickich mistrzostwach świata (Polacy zajęli w Wenecji piąte miejsce). Brakuje tylko Mateusza Kopycińskiego, ale 20-letni skrzydłowy dołączy do zespołu po młodzieżowych mistrzostwach Europy (25.07-3.08 w Rumunii). We wtorek staw skokowy skręcił Krzysztof Maciejewski, natomiast wczoraj na sprawdziany do I-ligowego Juranda Ciechanów pojechali Mirosław Ośko i Szymon Hegier.

Na szczęście Maciejewski tylko podkręcił nogę. Zdaniem doktora Roberta Surusa może jechać do Zakopanego – informuje dyrektor klubu Leszek Dublaszewski. A Ośko i Hegier nie mają szans na grę w ekstraklasie. Same treningi to za mało, dlatego chcemy ich wypożyczyć do Juranda. Dlaczego nie do Szczypiorniaka Olsztyn? Bo Szczypiorniak gra w II lidze, a Jurand chce powalczyć o wysokie miejsce na zapleczu ekstraklasy – wyjaśnia Leszek Dublaszewski.

Niestety, nic nie wyszło z zapowiadanych przez Edwarda Strząbałę wzmocnień na pozycjach bramkarza oraz na prawym skrzydle. Pochodzący z Kielc szkoleniowiec był „po słowie" z 21-letnim bramkarzem Bartłomiejem Pawlakiem z Vive Kielce oraz z ukraińskim prawoskrzydłowym Aloszą Szyczkowem z Wisły Płock, jednak zawodnicy ci ostatecznie nie zagrają w Olsztynie.

Pawlak dał mi słowo, że przyjdzie do nas, ale wybrał Stal Mielec (beniaminek ekstraklasy red.). Do Mielca poszło też dwóch innych młodych zawodników Vive, z którymi się kumplował. Szyczkow odpadł, bo Bogdan Kowalczyk (nowy szkoleniowiec aktualnych mistrzów Polski z Płocka red.) zmienił plany. Zostawił Aloszę, żeby była rywalizacja – wyjaśnia Edward Strząbala i dodaje: Musimy mieć drugiego zawodnika na prawe skrzydło, bo sam Frelek, który ma 37 lat, nie pociągnie gry. To samo z bramkarzem. Wystarczy, że Wolański krzywo postawi nogę, a wtedy zostaniemy z młodym Bonieckim. Co na to szefostwo klubu?

Pozyskaliśmy czterech zawodników i to chyba wszystko. Przydałby się jeszcze bramkarz, ale czy coś z tego wyjdzie, zależy od rozmów ze sponsorem. Chcemy, żeby wziął na siebie utrzymanie zawodnika. Chodzi o bramkarza z Ukrainy – dodaje dyrektor Travelandu.