Strona główna | ZPRP | Zostało tylko osiemnastu

Zostało tylko osiemnastu

 

Takiej walki o miejsce w składzie, jaka rozegrała się podczas zgrupowania w Szczyrku, jeszcze w kadrze Bogdana Wenty nie było. Ponaciągane mięśnie, krwiaki, przeciążone stawy i… podbite oko. Nic dziwnego, skoro stawką była gra na igrzyskach – pisze Przegląd Sportowy”.

– Wszyscy pracowali z niesamowitym zaangażowaniem – podkreślał Wenta. Jednak po piątkowym treningu podjął pierwszą trudną decyzję. Oznajmił trzem zawodnikom: bramkarzowi Adamowi Weinerowi i skrzydłowym – Patrykowi Kuchczyńskiemu (uraz śródstopia) oraz Rafałowi Glińskiemu, że zmagania w Pekinie obejrzą w telewizji. Na placu boju pozostała osiemnastka, a do olimpijskiego turnieju można zgłosić 14 graczy oraz rezerwowego. – Skład na Pekin mam w głowie, a korekty mogą w nim spowodować tylko kontuzje – mówi Wenta.

Prorocze słowa

– Jeśli nie pojadę do Chin, to ani ja, ani nikt inny z pominiętych nie będzie miał o to pretensji. W tej grupie nie ma ani jednego człowieka, który po niekorzystnej dla siebie decyzji obraziłby się na kadrę – powiedział 33-letni Weiner i były to prorocze słowa wicemistrza świata. A on ma prawo być zawiedziony, bo wylewał litry potu na treningach, gdzie nie oszczędzał go drugi trener Daniel Waszkiewicz. Kiedy Weiner wchodził do bramki, Waszkiewicz i Sławek Szmal rzucali mu piłkę: w górny róg – pad, w dolny róg, pompka. I tak dziesięć razy. Po dwóch seriach Adam mógł się zrewanżować za te tortury Szmalowi. – Nie za bardzo myślę teraz o igrzyskach. Raczej o wolnym dniu, bo jestem fizycznie skatowany – mówił Szmal.

Podczas zajęć w oddalonych od Szczyrku o 9 kilometrów Wilkowicach (COS zajęły siatkarki) Wenta działał jak Hitchcock – na rozgrzewkę nakazywał dynamiczny mecz piłki nożnej lub rugby, a potem intensywność pracy rosła.

Łokciem w oko

Podczas jednego ze wspomnianych meczów Bielecki tak mocno zdzielił Weinera łokciem w oko, że ten przez kilka następnych dni wyglądał, jakby walczył z Tomaszem Adamkiem. Na następnych treningach zabrakło jednak… Bieleckiego! Czyżby absencja rozgrywającego była efektem rewanżu bramkarza?

– Karol dostał dyscyplinarny urlop – rzucił z szelmowskim uśmiechem Wenta. – Nic z tych rzeczy. Mam przeciążone kolano i na kilka dni dostałem zakaz forsownych ćwiczeń. To nie kontuzja, muszę tylko odpocząć – uspokaja Bielecki. Niektóre ćwiczenia wyglądały na pozór zabawnie. Gracze trójkami wskakiwali na ławkę, siadali na niej i błyskawicznie przebierali nogami, tupiąc o podłogę. Wyglądali przy tym jak małe dzieci, które za wszelką cenę chcą dostać nową zabawkę. – Najlepiej złotego koloru w Pekinie – dodawali kadrowicze. Weiner, Kuchczyski i Gliński nie będą walczyć o tę zabawkę…

Pod koniec pobytu w Beskidach przerwę w treningach mieli oprócz Bieleckiego i Kuchczyńskiego także Artur Siódmiak (naciągnięty mięsień), Grzegorz Tkaczyk (krwiak na udzie) i Tomasz Tłuczyński (ból mięśni szyi). – To zawodowi sportowcy, każdemu coś dolega, ale wszystko mamy pod kontrolą – zarzeka się lekarz kadry Maciej Hess.
Jurasik znów trenuje

Do treningów wrócili Damian Wleklak i Mariusz Jurasik. Środkowy rozgrywający po rehabilitacji kolana brał udział we wszystkich zajęciach. Także Jurasik wrócił już do ćwiczeń z piłkami. – Mam jeszcze opatrunek na lewej dłoni, ale nic mnie nie boli, czucie piłki też jest w normie, a z każdym dniem będzie lepiej – zapewnia najlepszy prawoskrzydłowy mistrzostw świata 2007.