Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Szczypiorniści Wisły zastrajkowali

Szczypiorniści Wisły zastrajkowali

 

Przez kilkadziesiąt minut pod znakiem zapytania stał wczorajszy wyjazd nafciarzy na zgrupowanie do Spały. Mistrzowie Polski nie chcieli wsiąść do autokaru, bo… klub zalega im duże pieniądze: nie tylko premię za mistrzostwo, ale przede wszystkim tzw. kontraktowe. W końcu ok. 20 proc właściwych należności – informuje "Gazeta Wyborcza Mazowsze".

Wszystko przez to, że cierpliwość podopiecznych Bogdana Kowalczyka się wyczerpała. Zwodzeni przez władze klubu nie mogli doczekać się nie tyle obiecanych, ile zagwarantowanych w kontraktach pieniędzy. Co prawda co miesiąc dostają niewielką wypłatę, od której potrącane są wszystkie składki i podatek, ale konkretne pieniądze dostają ledwie kilka razy w roku, w transzach. Dopiero wtedy mogą odsapnąć i spokojnie patrzeć w przyszłość.

Ostatnią taką wypłatę, za kwiecień, maj i czerwiec, mieli dostać do 15 czerwca. Nie dostali. Podobnie jak gwarantowanej premii za zdobycie mistrzostwa Polski (ponad 400 tys. zł). Klub tłumaczył to brakiem pieniędzy, które miało spowodować m.in. opóźnione przelewy z Orlenu. Zdaniem koncernu o kłopotach nie powinno być mowy, bo Wisła to, co miała obiecane na piłkę ręczną, dostała już dawno. Wypłat jednak nie było. Wszystkiemu winny "wspólny worek", do którego wpadają pieniądze na sekcje piłki nożnej i ręcznej. Najprawdopodobniej tym, co należało wypłacić szczypiornistom, łatano dziury sekcji futbolowej.

15 lipca minął kolejny obiecany termin, a konta szczypiornistów nawet nie drgnęły. Dlatego zawodnicy zagrozili w końcu, że nie pojadą do Spały.