Strona główna | ZPRP | Harówka, a potem plaża

Harówka, a potem plaża

 

Po takich ciężkich treningach, jakie mieliśmy od soboty przez ponad cztery dni, chłopakom należało się trochę luzu. Poszliśmy na plażę i nieźle się wyszaleliśmy. Zagraliśmy kilka meczów w siatkówkę, a potem wymoczyliśmy się w Bałtyku – opowiada „Przeglądowi Sportowemu” Bogdan Wenta.

Selekcjoner wie, co robi, bo przez niespełna tydzień zafundował swoim zawodnikom solidną porcję wysiłku. – Chodziło o to, żeby jak najwięcej biegać – mówi. Ale polscy szczypiorniści to twardziele. Wszyscy, choć zmęczeni, w dobrych humorach wyjeżdżali z Cetniewa.

Do utraty tchu

Zawodnicy najgorzej wspominają południowe zajęcia, kiedy biegali dookoła stadionu. Jedno okrążenie, drugie, szóste, czternaste. Tchu było coraz mniej, a mokra od potu koszulka błyskawicznie przyklejała się do pleców. Oczywiście tylko tym, którzy jej jeszcze nie zdjęli, bo większość pozbywała się T-shirtów jeszcze przed treningiem. Patryk Kuchczyński na pytanie, czy zajęcia są ciężkie, tylko ściągnął koszulkę, wyżął ją, a przed nim utworzyła się spora kałuża.

Dopiero ostatniego dnia trener Bogdan Wenta pozwolił zawodnikom na relaks. Szczypiorniści skorzystali z uroków nadmorskiej plaży, grając jeden siatkarski mecz za drugim. Niektórzy gracze mogli się cieszyć obecnością bliskich. W Cetniewie były m.in. dziewczyna Karola Bieleckiego i żona Grzegorza Tkaczyka z półtoramiesięcznym synem Mateuszem. – Po Grześku widać wielką ochotę do pracy. Narodziny syna dodały mu dużo pozytywnej energii – mówi Wenta. Powód do radości miał też Michał Jurecki, który 28 czerwca wziął ślub.


Na zgrupowaniach kadry takie obrazki należą do rzadkości
/Fot. M.Skorupski

Bogdan, ja nie mogę!

Ale zanim piłkarze mogli się zrelaksować (Wenta zrobił im niespodziankę, w ostatniej chwili zamieniając trening w hali na zabawę na plaży), musieli przeżyć interwały: 30 sekund truchtu, 30 sekund biegu. I tak na zmianę przez 10 minut. Potem jeszcze dłuższy bieg i jeszcze krótszy trucht. A wszystko odbywało się w potwornym, ponad 30-stopniowym upale niemal w samo południe. I tak dzień w dzień, od soboty do środy.

Prym na bieżni wiedli skrzydłowi – Rafał Gliński, Tomasz Tłuczyński i Mateusz Jachlewski, ale w czołówce byli też Rafał Kuptel i Bartłomiej Jaszka. Stawkę zamykał Mariusz Jurkiewicz. Zawodnik hiszpańskiego JD Arrate ma największe problemy motoryczne, bo przez dwa miesiące leczył kontuzję nogi i nie mógł biegać. – Czuję, że mam jeszcze braki, ale na następnym zgrupowaniu w Szczyrku powinno być już lepiej – mówi zawodnik. Nie wszyscy wytrzymywali tempo. – Bogdan, ja już nie mogę – wydyszał bramkarz Marcin Wichary, zatrzymując się i łapiąc za serce. – Coś mnie strasznie kłuje w piersiach – tłumaczył. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego, choć bramkarz resztę treningu miał z głowy.

Damian nie biegał

W Cetniewie szczypiorniści harowali po trzy razy dziennie. Rankiem zaliczali kilometry na stadionie, potem przerzucali żelastwo w siłowni. A wieczorem trenowali w hali, rozgrywając sparingi z reprezentacjami młodzieżową oraz akademicką. Bieganie omijało tylko Damiana Wleklaka. – Jestem po operacji kolana i trenuję indywidualnie – tłumaczy 32-letni rozgrywający. Jego towarzyszem niedoli był w Cetniewie Mariusz Jurasik. On też jest po operacji, ale kciuka i z biegania nikt go nie zwalniał. -Jeszcze spuchnięte, ale wszystko będzie dobrze. Niedługo wrócę do ćwiczeń z piłką – uspokaja skrzydłowy, pokazując bliznę na kciuku.

Lijek ze ścierką

Po tak ogromnej dawce zajęć piłkarzom ręcznym ani w głowie były wyjścia do pełnego turystów miasta. Dużo roboty mieli też lekarz i masażyści. Fizjoterapeuta Jerzy Buczak nawet na wieczorny trening w hali zabierał ze sobą stół do masowania. We wtorek długo korzystał z niego Marcin Lijewski. Po masażu rozgrywający nie mógł jednak długo wytrzymać bezczynnie. Złapał nawet kij ze ścierką i z wielką ochotą wycierał plamy potu po upadkach kolegów.

Dzisiaj zawodnicy zaczynają kolejne zgrupowanie, tym razem na drugim końcu Polski, w Szczyrku. Tam w dwa tygodnie rozegra się walka o 15 miejsc w składzie na igrzyska. – Teraz nie ma jeszcze oznak stresu przed selekcją. Ale z dnia na dzień ciśnienie będzie większe. Nie zazdroszczę Bogdanowi tej decyzji. Skreślenie z grupy sześciu chłopaków będzie dla niego strasznie trudne – przewiduje Marcin Lijewski.

Z Cetniewa Wojciech Osiński