Strona główna | ZPRP | W Pekinie nie będzie kelnerów

W Pekinie nie będzie kelnerów

 

Polscy piłkarze ręczni rozpoczęli już na dobre przygotowania do turnieju w Pekinie. W Cetniewie wicemistrzowie świata przebywać będą przez tydzień, a 4 lipca pojawią się w Szczyrku na kolejnym zgrupowaniu. W planach są mecze towarzyskie z Egiptem lub Danią (12/13 lipca) oraz z Chorwacją na wyjeździe (22/23 lipca).

– Jeszcze w dwa tygodnie po zdobyciu olimpijskich kwalifikacji nie docierało do mnie, co osiągnęliśmy. Dopiero, gdy siedziałem w domu z rodziną, to wtedy tak naprawdę uświadomiłem sobie, że jadę do Pekinu, że moim udziałem stanie się coś, co może człowieka spotkać raz w życiu – mówi w wywiadzie dla „Sportu” reprezentacyjny kołowy Bartosz Jurecki.


Radość po awansie do IO w Pekinie /Fot. A.Hawałej

– Przez kilka dni siedzieliśmy we Władysławowie i wypoczywaliśmy z najbliższymi. I proszę mi wierzyć prawie w ogóle nie rozmawialiśmy o piłce ręcznej. Chcieliśmy zapomnieć o handballu, by dojść do takiego stanu, że znów poczujemy głód piłki.

I udało się?

– Nikt z nas nie obraziłby się, gdyby wolnego było więcej. Wiemy jednak, jaka impreza nas czeka, więc od razu zabieramy się ostro do pracy. Będziemy teraz mieli nawet po trzy treningi dziennie, ale chcąc spełnić swe sportowe marzenia, trzeba wylać sporo potu na treningach.

Marzenia mają barwę medalu olimpijskiego?
– Nie ukrywamy, że nie jedziemy do Chin tylko po to tylko, by zaliczyć start. W Pekinie będziemy się bić o medal.

Układ gier na igrzyskach jest taki, że w inauguracyjnym meczu 10 sierpnia spotkacie się z gospodarzami igrzysk.

– To niekorzystne ustawienie, nie chciałem zaczynać igrzysk meczem z Chinami, wolałbym na „rozgrzewkę" zagrać z innym rywalem. Wiadomo, że gospodarzom, zwłaszcza na początku, nawet ściany pomagają. Poza tym, na razie niewiele wiemy o tym egzotycznym przeciwniku.

Potem wcale nie będzie łatwiej. Kolejnym rywalem jest bowiem silna Hiszpania i dopiero w trzecim spotkaniu czekać was będzie teoretycznie słabsza Brazylia.

– To będzie w ogóle szalenie trudna impreza. Medalowe aspiracje ma wiele drużyn, a Chiny i Brazylia to nie są zespoły kelnerów. W trzech pierwszych meczach musimy zdobyć minimum cztery punkty, dwa zwycięstwa powinny dać awans do ćwierćfinałów. Bo następni rywale – Chorwacja i Francja – są bardzo niewygodni.

Gra z kołem jest bardzo silną stroną naszej reprezentacji. Jeśli Bartkowi Jureckiemu idzie, to nikt nie jest w stanie zneutralizować tej broni Polaków. Zgadza się pan z tą opinią?

– Powiem inaczej – naszą bardzo silną stroną jest obrona, co dobitnie pokazał turniej we Wrocławiu. Jeśli zatem staniemy twardo w obronie, bramka będzie mocna i w ataku zrobimy swoje, to w Pekinie będziemy mieli wiele radości. Ja z takim nastawieniem tam pojadę.

Czy to, że w reprezentacji gra również brat Michał pomaga panu?

– W reprezentacji grają też bracia Lijewscy… Przyznaję, że jest to szalenie fajna sprawa i powód do dumy dla najbliższych.

Zbigniew Cieńciała

ZOBACZ TAKŻE:

Musimy wszystkich pokonać

Kadrowicze w Cetniewie

Na początek z Chinami