Strona główna | ZPRP | Jadę już na rezerwie

Jadę już na rezerwie

 

Kiedy Damian Wleklak powiedział mi, że Bogdan Wenta miał wypadek samochodowy, zamarłem. Nie wyobrażam sobie, żeby trenerowi coś się stało. To byłaby prawdziwa tragedia dla całej polskiej piłki ręcznej – mówi dla „Przeglądu Sportowego” Karol Bielecki.

Ciało mówi: nie!

Dla dwumetrowego rozgrywającego reprezentacji Polski ostatnie tygodnie to pasmo bólu i wyrzeczeń. – Już od dłuższego czasu jadę na rezerwie. Chęci do gry są, ale ciało mówi stanowczo „nie!" Czuję się kompletnie wyczerpany, staram się wykrzesać resztki energii. Podobnie zresztą jak większość zespołu. Teraz niewiele robimy, więc trochę odpoczywam, ale wcześniej bardzo bolały mnie plecy i ścięgno Achillesa. Były mecze, w których grałem na środkach przeciwbólowych. Dobrze, że po rewanżu ze Szwajcarią będą dwa tygodnie luzu, to się trochę podleczę – mówi zawodnik, który mimo zmęczenia nie wyobraża sobie, żeby miał nie wyjechać z zespołem na mecz rewanżowy. – Chcę zagrać, żeby pomóc chłopakom. Jestem częścią tej drużyny, w której każdego coś boli. Trzeba zacisnąć zęby i skończyć ten sezon kolejnym sukcesem – zapowiada.


Medale IHF we Wrocławiu wręczał Aleksander Kożuchow / Fot. A.Hawałej

Z Lwami bez trofeum

W minionym sezonie nie wszystko mu się udawało. Jego Lwy z Mannheim nie zdobyły żadnego trofeum, a Bundesligę skończyły poza podium. – Ale mimo to jestem zadowolony. Zespół jest na etapie zgrywania i widać, że robimy postępy – ocenia. W reprezentacji było lepiej. Zwycięstwo w Superpucharze, teraz prawie pewny awans do MS. Po drodze był wprawdzie zawód w postaci dopiero siódmego miejsca w mistrzostwach Europy, ale wszystko i tak przyćmił olimpijski awans. – Na zgrupowanie każdy przyjechał wyczerpany sezonem, ale przez dwa tygodnie wszyscy dali z siebie sto procent i efekty było widać. A to, co się działo na trybunach wrocławskiej Hali Stulecia, przeszło moje najśmielsze oczekiwania – dodaje.

Igrzyska będą szczytem jego sportowej kariery. Bielecki jest pewniakiem do 14-osobowej kadry, ale w optymalnej formie musi być nie tylko on i reszta trzonu kadry, ale i zmiennicy. – Bogdan mocno pracuje nad tym, żeby ludzie wchodzący z ławki nie obniżali poziomu. Zresztą ich postępy było widać już w wysoko wygranym meczu ze Szwajcarami w Kielcach – ocenia Bielecki.

Do Pekinu po złoto

Przed nieudanymi mistrzostwami Europy Bielecki był jednym z tych, którzy otwarcie deklarowali, że jadą grać o pierwsze miejsce. Przed igrzyskami powtórzy swoje słowa. -Już teraz mogę zapowiedzieć, że do Pekinu nasz zespół jedzie walczyć o złoto. Przecież nie powiem, że jedziemy bić się o szóste, czy ósme miejsce. Nie ma żadnego wielkiego faworyta, i my jesteśmy w grupie kilku zespołów, które mogą wygrać olimpijski turniej. Stać nas na mistrzostwo. Taki jest nasz cel i takie są nasze charaktery – zapewnia Karol.

W najbliższy poniedziałek on i jego koledzy z drużyny poznają pięciu grupowych rywali. – Najbardziej chciałbym trafić w grupie na Francję. Ten rywal nam nie leży i lepiej grać z nim w grupie niż potem w ćwierćfinale. Cała reszta jest mi obojętna, ze wszystkimi mamy równe szanse – twierdzi zawodnik, który mimo sukcesów w najsilniejszej lidze świata, najbardziej marzy o grze w… Polsce.

– Mam nadzieję, że Bogdan Wenta rzeczywiście obejmie Vive. Pewnie zrobi tam rewolucję. Będzie chciał wszystko poukładać po swojemu, ale tylko z korzyścią dla klubu i ligi. Z nim na ławce Vive już w najbliższym sezonie będzie walczyć o złoto. Poza tym za Bogdanem pójdą zawodnicy. Jeśli w Polsce udałoby się zbudować silny sportowo i finansowo zespól, to po zakończeniu kontraktu z Lwami chętnie wróciłbym do Polski i ponownie zagrał w Kielcach – zdradza Bielecki.