Strona główna | ZPRP | Mecz walki i na koniec remis

Mecz walki i na koniec remis

 

Polska zremisowała ze Szwecją 22:22 (10:10) w meczu Olimpijskiego Turnieju Kwalifikacyjnego odbywającego się we Wrocławiu. W sobotę Białoczerwoni grają z Islandią.

Polscy szczypiorniści zrobili pół kroku w kierunku wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie do Chin. Piątkowy mecz z drużyną „Trzech Koron” obfitował w zmienność akcji. Huśtawka nastrojów kibiców, którzy w sile 6500 gardeł przybyli do Hali Stulecia, przebiegała od euforii po zwątpienie. Zanim rozpoczął się bój o Pekin goście zostali potraktowani z należytą atencją w postaci braw podczas hymnu szwedzkiego.


Bartosz Jurecki był trudny do upilnowania / Fot. M.Skorupski

Początek spotkania był wręcz wymarzony dla gospodarzy, którzy szybko uzyskali dwubramkowe prowadzenie (4:2). Już pierwsze minuty wskazywały, że zespoły baczną uwagę będę zwracały na defensywę. Refleksem popisywali się obaj bramkarze – Sławomir Szmal i Tomas Svennson.

Nie potwierdziły się przedmeczowe zapowiedzi, że Polakom będzie bardzo trudno zdobywać bramki z koła. Bartosz Jurecki walczył jak lew i często z dobrym skutkiem uwalniał się spod opieki dwójki Szwedów. Nic dziwnego, że z 9 trafieniami prowadzi po pierwszym dniu wśród najskuteczniejszych strzelców. Co prawda podobnym dorobkiem może pochwalić się Gudron Sigurdsson, ale Islandczyk ma gorszą skuteczność.

Po jedynej bramce ze skrzydła w meczu Tomasza Tłuczyńskiego podopieczni Bogdana Wenty w 16 min objęli prowadzenie 8:4. Po chwili rywale grali w podwójnym osłabieniu, ale nasz zespół nie potrafił tego wykorzystać. 200 procentowe sytuacje strzeleckie marnował Mariusz Jurasik, a wpuszczeni pod koniec tej części gry zmiennicy zaczęli trwonić przewagę.

Po wykorzystanym karnym przez Tłuczyńskiego (10:7) nic nie zapowiadało, że Szwedzi jeszcze przed przerwą zdołają odrobić straty. A jednak tak się stało. Trzy gole z rzędu Henryka Lundstroma przyczyniły się do tego, że praktycznie mecz rozpoczął się od początku.

Na drugą połowę Szwedzi desygnowali do bramki Petera Gentzela. Skutecznie zaczął grać Karol Bielecki. Białoczerwoni w pierwszym kwadransie drugiej połowy prowadzili 1-2 bramkami. Na trybunach przelewała się fala meksykańska. Zmęczenie zespołu gospodarzy spowodowało jednak obniżenie skuteczności. Tym razem trener Wenta nie ryzykował postawienia na dublerów. Od stanu 18:17 Skandynawowie zdobyli cztery kolejne gole. Skutecznością z drugiej linii popisywał się zwłaszcza Dalibor Doder.          

W tej sytuacji nie tylko zwycięstwo zaczęło się oddalać od gospodarzy, ale nawet remis. Pomiędzy 52 a 57 min polska drużyna ponownie się zmobilizowała, wygrywając ten okres gry 3:0. Po trafieniu Bieleckiego wicemistrzowie świata odzyskali prowadzenie (21:20), ale tylko na krótko. W finałowej minucie obie drużyny miały szansę przechylić szalę zwycięstwie na swoją korzyść, ale wynik pozostał nierozstrzygnięty.


Oj działo się na boisku, działo /Fot. M.Skorupski

POLSKA – SZWECJA 22:22 (10:10)

Polska: Szmal, Wichary – Jaszka,  K. Lijewski, Tkaczyk 2, Bielecki 6, Siódmiak, B.Jurecki 9, Jurasik, M.Jurecki, Tłuczyński 4/3, , M.Lijewski 1, Piwko. Kary 2 min.

Szwecja: Svensson, Gentzel – Boquist 1, Gustafsson 1, Lundstrom 5, Andersson, Kallman, Jernemyr, Lennartsson 4, Lindhal, Doder 4, Arrhenius 6, Larholm 1, Carlen. Kary 6 min.
Karne: 3/3 – 3/5 (rzut Larholma obronił Wichary, rzut Lundstroema obronił Szmal.
Sędziowali: Bord, Buy (obaj Francja). Widzów 6500.