Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Nadzieja umiera ostatnia

Nadzieja umiera ostatnia

 

Ten slogan w Mielcu jest wciąż aktualny. Przez dwa sezony przyświecał kibicom siatkarek, teraz podobnie mówili fani szczypiorniaka. Wydawało się, że awans do ekstraklasy oddalił się bezpowrotnie. Warto grać do końca i wierzyć w piękno sportu.

Podkreślałem po przegranym meczu w Zabrzu, że rozgrywki trwają, a niektórzy dziennikarze już przestali wierzyć. Ja nigdy nie przestanę wierzyć w nasz zespół – powiedział prezes BRW Stali Mielec Antoni Weryński.

Stal w ubiegłym tygodniu przegrała ważny mecz w Zabrzu z Powenem (26-28) i straciła na rzecz rywala fotel lidera. Wydawało się, że grający pewnie i równo zabrzanie nie pomylą się w ostatnich czterech kolejkach.

Stal podejmowała Gwardię Opole, równocześnie toczył się pojedynek w Zawadzkich ASPR-u z Powenem. Do przerwy zabrzanie prowadzili czterema bramkami, dlatego ostrożnie przyjęto informację, że minutę przed końcem jest remis. W Mielcu było 5 minut do końca i wynik „na styku” więc nikt nie chciał taką informacją rozpraszać gospodarzy. Żyjemy w XXI wieku i kibice z pomocą komórek szybko poznali wynik z Zawadzkich (Powen przegrał 25-26). Widząc nagłą eksplozję radości, szczypiorniści Stali wiedzieli o co chodzi i musieli dowieźć wygraną do końca (30-29).

Tydzień temu Powen się tak cieszył jak my dzisiaj. Prezes mówił nam przed tym meczem, że jeśli wygramy wszystko do końca to awansujemy. Oni muszą się gdzieś potknąć. Być może zabrzanie byli zbyt pewni siebie i to ich zgubiło. Teraz my nie możemy popełnić takich samych błędów jak oni – powiedział zaraz po meczu z Gwardią Adam Turowski, bramkarz Stali.

Powrót Stali na pozycję lidera to wspaniała nagroda dla kibiców, którzy w tym sezonie rewelacyjnie dopingują zespół. W Zabrzu mielecką Stal wspomagało ponad 130 fanów. – Gratuluję Stali wygranej i powrotu na I miejsce – mówił Tomasz Strząbała, trener rezerw Vive Kielec. – Za dwa tygodnie gramy u siebie z Powenem. Jesteśmy „w gazie”, więc powalczymy z Powenem o zwycięstwo – dodał.

Tomasz Leyko