Strona główna | ZPRP | Igrzyska nie dla nas

Igrzyska nie dla nas

 

Polska po porażce z Japonią 27:29 (8:14) straciła szanse szanse na awans do turnieju olimpijskiego w piłce ręcznej kobiet. W drugim sobotnim spotkaniu turnieju kwalifikacyjnego odbywającego się w Bukareszcie Rumunia wygrała z Węgrami 31:29 (17:13). 

Mecz z Japonią definitywnie zakończył piękny sen o występie Polek w Pekinie. W przypadku wygranej nad reprezentacją Kwitnącej Wiśni (prowadzonej przez duńskiego trenera) potrzebny był jeszcze sukces w postaci wygranej odpowiednią różnicą bramkową nad Rumunią. Jak się okazało podopieczne Zenona Łakomego swoje szanse nieoczekiwanie pogrzebały już w sobotę.
Japonki grały z dużym poświęceniem

Już pierwsze minuty spotkania z Azjatkami wskazywały, że nie będzie łatwo. Filigranowa prawoskrzdłowa Mariko Komatsu  (zaledwie 155 cm wzrostu) pokazała, że dobre warunki fizyczne to jeszcze nie wszystko. Liczy się walka o każdą piłkę, zaangażowanie przez 60 minut, kombinacyjna gra. Te atuty w pierwszej połowie zdecydowanie przemawiały na korzyść Japonek.

Nasze panie grały apatycznie na zasadzie „jakoś to będzie”. Rywalki wręcz przeciwnie. Szybko narzuciły swój styl z wyprowadzaniem licznych kontr, częstymi zmianami pozycji, zagęściły środek obrony. Dość powiedzieć, że Polki pierwszego gola zdobyły po upływie blisko ośmiu minut (1:2). Po drugim trafieniu do japońskiej siatki w 16 min – za sprawą Karoliny Kudłacz – było już 2:6. Na prawym skrzydle snuła się Emilia Rogucka. W linii rozegrania nie mieliśmy żadnej zawodniczki, któryby wzięła na siebie ciężar zdobywania bramek. Statystyki skuteczności drużyn mierzone w procentach zdecydowanie przemawiały na korzyść Japonek (52:32).

Zmiany w składzie poczynione jeszcze przed upływem pierwszej połowy na niewiele się zdały. Na boisku pojawiły się Klaudia Pielesz i Małgorzata Majerek. Finałowe siedem minuty tej części gry Azjatki wygrały 6:1.
Straty były jeszcze do odrobienia, ale musiał nastąpić przełom w poczynaniach Polek.

Długo nic takiego nie następowało. Japonki do 40 min zachowywały wywalczoną wcześniej zaliczkę. Rywalki na swoje nieszczęście pogubiły się w momencie gdy jedna z nich przebywała na karze. Grając za dużą liczbą zawodniczek otrzymały 2-minutową karę techniczną. To pozwoliło Polkom odrobić dystans bramkowy do dwóch trafień (16:18). Po upływie kolejnych minut i wykorzystanym rzucie karnym przez Kudłacz był remis 21:21. Japonki błyskawicznie wyprowadziły dwie kontry i ponownie objęły prowadzenie. Zbyt dużo błędów w ataku i brak szczęścia Polek (Katarzyna Duran w ważnym momencie trafiła w słupek) zaważyły na końcowym wyniku.


Gdzie jest Wasza wola walki – zdaje się pytać trener Zenon Łakomy

Powiedzieli po meczu:

Zenona Łakomy: Z dziewczyn po wczorajszej przegranej, przegranej szansie awansu zeszło powietrze. Pokazały, że z wolą walki nie jest najlepiej. Niezależnie od tego czy szansę się utraciło czy nie. Powinny mieć świadomość, że był to mecz międzypaństwowy dla Polski. To jest dramat.


Aleksandra Jacek: Byłam zaskoczona naszą postawą. Byłam pewna, że po tak wczorajszej dobrej grze z Węgierkami, Japonki nie stworzą nam problemów i łatwo z nimi wygramy. Okazało się inaczej. Możemy mieć po kolei pretensje do siebie o końcowy wynik. Gdybyśmy wyeliminowały błędy, niewykorzystane sytuacje na pewno rezultat byłby 10 bramkami dla nas. Mam nadzieję, że w spotkaniu z Rumunkami pokażemy, że potrafimy grać i nie odstajemy zbytnio od nich, że potrafimy walczyć. Z Rumunkami grałyśmy na ostatnich mistrzostwach świata i nie był to jakiś miażdżący wynik. Powalczymy o honor, o choć jeden wygrany mecz na turniej.

JaponiaPolska 29:27 (14:8)
Japonia: Katsuda – Arihama 2, Komatsu 7, Aoto, Hirai 9, Sakugawa 3, Sakamoto 1, Fujii 4, Omae 3, Taniguchi, Nagano. Kary 4 min.
POLSKA: Sadowska, Chemicz – Jacek 4, Malczewska, Niedźwiedź-Cecotka 5, Majerek 1, Polenz 5, Kudłacz 5, Duda 3, Duran 3, Rogucka, Pielesz 1. Kary 16 min.
Sędziowali: 
Stanojevic, Visekruna (obaj Serbia). Widzów 2500.