Strona główna | ZPRP | Rywalizacja zapowiada się ciekawie

Rywalizacja zapowiada się ciekawie

 

Rafał Gliński przyznaje,  że złoty medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy zdobyty w 2002 r. jest jego największym sportowym sukcesem. Atutem debiutanta w drużynie Bogdana Wenty jest gra w obronie. Z kadrowiczów dobrze zna się z Krzysztofem Lijewskim i Karolem Bieleckim.

Kiedy dowiedział się pan o powołaniu na kadrę?

– W czwartek zadzwonił do mnie trener Wenta. Ucieszyłem się, każdy zawodnik swoją pracą chce dojść jak najdalej. Trener na pewno śledził moje występy w 2. Bundeslidze. Nie miałem jednak wcześniej sygnałów, że jest zainteresowany moją grą.

Czy złoty medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy 2002 jest pana życiowym sukcesem sportowym?

– Tak potwierdzam to. Dobrze zapamiętałem dwa mecze. Półfinałowy z Macedonią zakończony dwoma dogrywkami. Finał rządzi się swoimi prawami, ale jakoś sobie poradziliśmy ze Słowenią. Trener Nowiński specjalnie nie musiał nas motywować przed walką o złoto.

Jak potoczyły się pana sportowe losy po zdobyciu tego tytułu?

– Dalej obowiązywał mnie jeszcze kontrakt ze Śląskiem Wrocław. Po młodzieżówce nie byłem później powoływany do kadry seniorów. Gdy nadarzyła się okazja, za namową mojego menedżera Piotra Dudzica, wyjechałem przed sezonem 2006/2007 do Niemiec. Wraz z Grzesiem Garbaczem trafiliśmy do TV Willstatt Ortenau. W moim klubie  obcokrajowców gra jeszcze Słowak i Macedończyk. Klub nadal wykupuje mi kurs nauki języka niemieckiego. Teraz bez problemów porozumiewam się w tym języku. Awans do Bundesligi jest realny, ale tylko przez baraże. Zajmujemy w lidze 3. miejsce.
Z kim z obecnej reprezentacji utrzymuje pan najbliższy kontakt?

– Z Krzyśkiem Lijewskim znamy się jeszcze z czasów gry w Śląsku Wrocław. Dobrze znam się także z Karolem Bieleckim. Nie znam jednak wszystkich kadrowiczów. Chłopaki miło mnie przyjęli, ale o „wkupnym” do drużyny nie było jeszcze mowy.

Gra Pan na lewym skrzydle. Na tej pozycji w reprezentacji jest duża rywalizacja. Gra tam Mateusz Jachlewski ….

– Tomek Tłuczyński i Bartek Tomczak. To dobrzy zawodnicy i rywalizacja zapowiada się ciekawie.

Co jest pana mocną stroną na boisku?

– Gra w obronie. Potrafię też zdobywać bramki.

Kto zostanie mistrzem Polski w tym sezonie?

– Nie mam swojego faworyta. Wyniki śledzę w Internecie. Wisła Płock w rundzie zasadniczej przegrała u siebie z Olsztynem. Zespół z Płocka w finale Pucharu Polski, pokonując Vive Kielce, pokazał, że stać go na wiele. Żałuję, że nie mogłem obejrzeć tego meczu. Byłem wtedy w drodze na zgrupowanie. Kolega opowiadał mi, że było to dobre widowisko.

Marek Skorupski