Dobry duch

 

Chcę być dobrym duchem zespołu. Postaram się na niego wpłynąć, pomóc w trudnym momencie –zapowiada na łamach „Gazety Wyborczej Kielce”  Radosław Wasiak, od kilku dni znów kołowy Vive Kielce.

Po blisko rocznej przerwie w niedzielę w ligowym meczu w Olsztynie wyszedł na ostatnich kilka minut. We wtorekjuż nieco dłużej, ponad 20 minut, zagrał w półfinale Pucharu Polski z Nielba Wągrowiec. Gola jeszcze nie zdobył, ale kłopoty drużyny na pozycji kołowego to niejedyny powód, dla którego 36-letni zawodnik wrócił do gry.

Paweł Matys: Trudne są takie powroty?

Radosław Wasiak: Wytrzymałościowo, fizycznie jest nieźle, szybko nadrobię małe zaległości. Gdy zostałem dyrektorem sportowym, rekreacyjnie często biegałem, grałem w piłkę nożną. Najtrudniej jest znaleźć rytm meczowy, bo powoli wchodzę do gry. Już po tych dwóch meczach widać, że brakuje mi skuteczności, czucia piłki, boiska. Na to potrzeba czasu, optymalną formę szykuję na play-off. Najważniejsze, że już z Nielba spokojnie wytrzymałem 20 minut. Na pełnych obrotach, bez oddychania rękawami (śmiech).

Ale wrócił Pan nie tylko po to, żeby pomóc na kole Danielowi Żółtakowi. Pański powrót ma także wpłynąć na zespół, który dotknął kryzys.
 – Przede wszystkim chcę dać drużynie doświadczenie, bo mam za sobą wiele ważnych pojedynków. Chcę być dobrym duchem zespołu, postaram się skutecznie na niego wpłynąć, pomóc w ważnym momencie. Natomiast jeśli chodzi o samą grę, to potrzebowaliśmy wartościowego, doświadczonego zmiennika dla Daniela Żółtaka. Tym bardziej że drużynę czekają duże obciążenia, za chwilę rozpoczyna się play-off, a ostatnio graliśmy praktycznie co trzy dni. Daniel nie byłby w stanie w każdym meczu zagrać na 100 proc. przez pełnych 60 minut.

Prezesi długo namawiali Pana do powrotu?

– Rozmowa była długa, ale wspólnie doszliśmy do wniosku, że będzie to dobra decyzja. Jasno powiedzieli, czego ode mnie oczekują: mam pomóc na kole i motywować drużynę do walki.

Na co stać Vive w play-off?
– Na medal, czyli wynik satysfakcjonujący działaczy i kibiców. Gdybym myślał inaczej, nie wracałbym do sportu. Nie wybiegamy jednak daleko w przyszlość. Skuteczną metodą Adama Małysza myślimy o każdym kolejnym meczu. Nie patrzymy też na miejsce w tabeli przed play-off. Wszystko jeszcze jest możliwe. Zespoły,które są wyżej – Azoty Puławy, Kiper Piotrków Trybunalski – są w naszym zasięgu. Przypuszczam, że powtórzy się sytuacja z poprzednich lat, czyli medalowe miejsca zajmą Wisła Płock, Zagłębie Lubin i Vive. Niekoniecznie akurat w takiej kolejności.

* Radosław Wasiak z kieleckim klubem związany jest od 1996 roku. Wieloletni kapitan drużyny, gra na pozycji kołowego. Od kilku miesięcy dyrektor sportowy Vive Kielce.