Strona główna | Europejskie Puchary | Puchar EHF: Chambery-Vive 42:22

Puchar EHF: Chambery-Vive 42:22

 

Szczypiorniści Vive Kielce przegrali we Francji pierwszy mecz 1/8 finału Pucharu Federacji EHF z Chambery Savoie Handball 22:42 (12:21). Rewanż za tydzień w Kielcach.

Francuzi pokazali nowoczesną piłkę ręczną, opartą na agresywnej obronie i błyskawicznym przechodzeniu do kontrataku. 10 bramek przewagi to zasługa ich umiejętności, 10 to efekt słabej gry naszego zespołu. W sumie wyszła 20-bramkowa wygrana Chambery.

Przez pierwszych kilkanaście minut obrona Chambery wymusiła na kielczanach mnóstwo błędów, które powodowały błyskawicznie wyprowadzane i perfekcyjnie kończone kontrataki – relacjonuje Paweł Kotwica wysłannik „Echa Dnia”. Było 8:1,11:3 i 14:5. Zdobywanie goli udawało się praktycznie tylko dzięki indywidualnym akcjom Tomasza Rosińskiego. W innych przypadkach gracze Vive niemiłosiernie obijali francuskiego bramkarza, trafiając najczęściej prosto w niego. Po 20 minutach wydawało się, że goście nieco opanowali sytuację – w 22 minucie po trafieniu Daniela Żółtaka na tablicy widniał wynik 15:9. Niestety, końcówkę tej części gry polski zespół rozegrał fatalnie, znów dając się kilka razy skontrować.

Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej. Z tym że zawodnikom z Kielc przydarzyło się znacznie więcej szkolnych, niewymuszonych strat. Ale efekt był ten sam – kontry. Sytuację próbował ratować bramkarz Rafał Bernacki. – Boli mnie to, że przy naszym rzucie na ręce naszego zawodnika wisi trzech obrońców. W odwrotnej sytuacji Francuzi oddają rzut bezkarnie – mówił Bernacki, który po swoich dobrych interwencjach starał się jeszcze mobilizować kolegów do walki. –To oczywiste, że lepiej przegrać dziesięcioma bramkami niż dwudziestoma. Jestem nauczony, że trzeba walczyć do końca. A kto ma mobilizować kolegów, jeśli nie ja? W końcu jestem tu najstarszy.

Francuzi walczyli do końca, dlatego wypracowali aż 20 bramkową przewagę, która praktycznie zapewnia im awans do ćwierćfinału.

Powiedzieli po meczu:
Aleksander Malinowski, trener Vive: – Wiedzieliśmy, że przeciwnik się na nas rzuci w pierwszych piętnastu minutach. Naszym zadaniem było to przetrzymać, ale kompletnie się to nie udało. Obrona w ataku pozycyjnym, bramkarze grali nieźle. Katastrofa zaczęła się w ataku. Nie wiem ile było tych kontr, 20? 30?

Philippe Garden, trener Chambery: – Zadecydował początek meczu. Kiedy bardzo szybko, za pomocą agresywnej obrony wymusiliśmy na polskim zespole błędy i skontrowaliśmy. My lubimy taką grę. Potem Kielce chciały szybko odrabiać przewagę i popełniały seryjnie kolejne błędy.

Chambery Savoie Handball – Vive Kielce 42:22 (21:12).

Czerwone kartki w Vive: Żółtak w 42 min (gradacja); w 52 min. Usachow za rozmyślny faul. Sędziowali: Hintenaus, Schneider  (obaj Austria). Widzów 1,5 tys.