Strona główna | ZPRP | Marzymy o medalu

Marzymy o medalu

 

Szczypiorniści Azotów Puławy są w tym sezonie jedną z sensacji rozgrywek ekstraklasy. Wtej chwili plasują się na czwartej pozycji, ale wszystko wskazuje na to, że zespół, którego liderem jest Robert Nowakowski, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Gazeta Wyborcza Lublin: Po przerwie spowodowanej udziałem reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy udanie wznowiliście rozgrywki ligowe. Zwyciężyliście w Elblągu Techtrans-Darad 27:26, ale prezes klubu Jerzy Witaszek twierdzi, że oglądał podczas jednego spotkania dwa mecze…

Robert Nowakowski:- Rzeczywiście mogło to z boku tak wyglądać. Przez większą część spotkania graliśmy dobrze, horror zaczął się dopiero w ostatnim kwadransie. Być może zabrakło nam trochę sił, a to sprzyja popełnianiu błędów. Na szczęście udało nam się wyjść z opresji obronną ręką.

W poprzednich sezonach broniliście się przed spadkiem, teraz plasujecie się w ścisłej czołówce. Skąd taka metamorfoza?

– Myślę, że złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim zmienili się zawodnicy. Odeszli tacy gracze, jak Piotr Noch, Andrzej Chmielewski czy Błażej Smyrgała. W ich miejsce przyszli szerzej nieznani Bogumił Buchwald, Sebastian Pawlus czy młody Michał Szyba, którzy, jak się okazało, doskonale wkomponowali się w zespół. Poza rym zmienił się trener. Germadij Kamielin wszystko poukładał w należytym porządku i efekty przyszły.

Do tej pory Puławy kojarzyły się głównie ze zdobywaniem medali w kategoriach juniorskich. Teraz możecie stanąć na podium jako seniorzy.

– Po cichu marzymy o medalu, ale to jest sport i nic precyzyjnie nie da się zaplanować. W każdym razie będziemy próbowali.

Rozegrał pan prawie 200 spotkań w reprezentacji Polski. Teraz pańscy młodsi koledzy są wicemistrzami świata, ale na ostatnich ME im nie poszło. Dlaczego?

– Bez przesady. Siódme miejsce w Europie też nie jest złe. Oceniając jednak obie imprezy, to wydaje mi się, że na mistrzostwach świata mieliśmy zespól, a w Norwegii nie bardzo. Poza tym graliśmy słabo w obronie.

Teraz przed polską reprezentacją udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Czy ma szansę na wyjazd do Chin?

– Oczywiście. Trzeba tylko drużynę odpowiednio przygotować. Mam tu na myśli poprawę gry zespołowej i oczywiście obrony, bo jak ta spisuje się słabo, to i bramkarze mają niewielkie pole do popisu.

Gra której z drużyn występujących w mistrzostwach Europy wywarła na panu największe wrażenie?

– Na pewno Dania. Grają bardzo fajną piłkę i chyba idealnie "wstrzelili" się z formą.

więcej w „Gazecie Wyborczej”

Rozmawiał Wiesław Pawłat