Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Kłopoty zielonogórzan

Kłopoty zielonogórzan

 

Zielonogórzanie od czterech sezonów rywalizują na zapleczu najwyższej klasy rozgrywek. Zawsze byli postrzegani jako zespół, który może -jak to się zwykło określać – namieszać" tym, których celem był awans do ekstraklasy. Najwięksi optymiści raz po raz przebąkiwali nawet o tym, że to właśnie dla naszego zespołu już niebawem otworzą się bramy elity. Dziś do głosu mogą dojść pesymiści. – Jak nasza gra będzie dalej tak wyglądać, to niewykluczone, że będziemy musieli pogodzić się ze spadkiem – powiedział zdenerwowany ostatnim meczem trener Marek Książkiewicz nas łamach „Gazety Wyborzej Zielona Góra”.

Zaczęło się od tego, że…
Przed sezonem zielonogórski zespół opuścił lider Bogumił Buchwald, który postawił na sportowy rozwój w ekstraligowej Wiśle Puławy. A to właśnie Boguś był siłą napędową Stelmetu AZS. Z drużyną pożegnali się również Andrzej Biegański i Łukasz Bartnik, oni wyjechali do Niemiec. Ekipa została mocno odmłodzona – Mamy praktycznie nowy zespół, w ekipie pojawiło się dziewięciu nowych graczy- mówił trener Stelmetu AZS Henryk Rozmiarek. Zapowiedział od razu, że naszych akademików czeka trudny sezon. Ale… – Jestem wdzięczny działaczom klubu, że zdecydowali się na odmłodzenie drużyny. Jeśli zawodnicy nie zepsują samych siebie, to myślę, że prezes Władysław Leśniak i jego ludzie mogą za dwa lata być twórcami wielkiej sensacji – zapowiedział Rozmiarek.

Ale czy miało być aż tak źle
Czy słowa trenera o „zepsuciu" zawodników okazały się prorocze Do końca nie wiadomo. W każdym razie sportowcy musieli mocno rozzłościć trenera, skoro w listopadzie – po kilku słabych, przegranych meczach – powiedział: dość. – Ja i zespół nie nadajemy na tych samych falach, dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie zmiana trenera – mówił Henryk Rozmiarek. – Tu nie ma dobrej atmosfery. Przez ostatnie dwa lata pracowałem w Zielonej Górze w zupełnie innym klimacie. Wcześniej było jasne: jeśli chcesz pracować, to pracujesz ciężko, jeśli chcesz słuchać, to słuchasz i wykonujesz zadania. Teraz jest inaczej. Nie wiem, może mądrość zawodników jest zbyt duża jak na moją wiedzę.

Najbardziej Henryka Rozmiarka denerwował fakt, że po porażkach zawodnicy nie poczuwali się do winy. Odszedł więc i szybko znalazł pracę w Piotrcovii (ekstraklasa kobiet).

Co zmieniła przerwa

Zielonogórscy szczypiorniści pod wodzą trenera Marka Książkiewicza dostali zadanie – naprawić to, co zepsuli w pierwszej części rozgrywek. Zaczęło się nieźle, od wyjazdowego zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław. Ale chyba jeszcze ważniejsze było to, że… – Wreszcie stanowimy zgraną ekipę – mówił Marek Książkiewicz. – Wreszcie zapanowała fantastyczna atmosfera. W rundzie rewanżowej będziemy piąć się w górę tabeli.

Blisko dwumiesięczna przerwa w rozgrywkach miała jeszcze bardziej skonsolidować drużynę i poprawić jej braki w grze. Marek Książkiewicz twierdził, że zawodnicy ciężko i sumiennie pracowali, a relacje między sportowcami i sztabem szkoleniowym mocno się poprawiły. Tylko, czy tak naprawdę przerwa w rozgrywkach coś zmieniła?

Na inaugurację rundy rewanżowej zielonogórzanie zafundowali nam porażkę z niżej notowanym Samborem Tczew 24:28. A przecież pojedynek z beniaminkiem rozgrywek miał być tym spotkaniem, które pozwoliłoby zielonogórzanom odbić się od strefy spadkowej. A tak nasi w niechciane rejony tabeli zabrnęli jeszcze głębiej. –Przegraliśmy mecz, którego przegrać nie mieliśmy prawa – mówił Marek Książkiewicz. – Ale nie mogło być inaczej, skoro nasza gra wyglądała fatalnie w ataku i w obronie.

Na marzec nie ma co czekać
Do końca sezonu pozostało jeszcze sporo meczów, dlatego paniki nie ma.

– Ale jak ta gra będzie dalej tak wyglądać, to będziemy musieli pogodzić się ze spadkiem – powiedział zdenerwowany Marek Książkiewicz. Dodał jednak, że zespół na pewno nie podda się i będzie walczył o to, by uratować t ligę. – Moi zawodnicy po meczu w Tczewie byli zrozpaczeni i załamani – mówił trener Stelmetu. – Ale to przecież oni sami są sobie winni.

Wszystko wskazuje na to, że niezwykle istotne pojedynki czekają naszych akademików w marcu. Zmierzą się wtedy z zespołami, które pozostają jeszcze za plecami zielonogórzan. Ale warto chyba też próbować zbierać punkty w pojedynkach z silniejszymi rywalami. Najbliższa okazja – 9 lutego – Stelmet u siebie zmierzy się z AZS AWF Warszawa.