Strona główna | ZPRP | Pokazali, że potrafią grać

Pokazali, że potrafią grać

 

Polska zwyciężyła Czarnogórę 39:23 (19:13) w ostatnim występie rundy zasadniczej mistrzostw Europy odbywających się w Norwegii. Białoczerwoni, w przypadku wygranych Danii nad Słowenią i Chorwacji nad Norwegią, zagrają w meczu o 5. miejsce.

Nasi szczypiorniści bardzo pragnęli się zrehabilitować za wysoką porażkę z Danią. Sami zawodnicy przyznawali, że ich morale sporo ucierpiało. Antidotum miała być dobra postawa w spotkaniu – z trzecią kolejną drużyną z Bałkanów w turnieju – z Czarnogórą oraz przekonywujące zwycięstwo. Białoczerwoni chcieliby jeszcze zagrać w Lillehammer (tam przeniosą się najlepsze zespoły ME), ale ich los w czwartek zależał także od innych teamów.


Fot.M.Skorupski

Stawka i pora meczu z Czarnogórą sprawiły, że na trybunach można było dostrzec wiele pustych miejsc. Gdyby nie dwie głośne grupki polskich kibiców  można było odnieść wrażenie, że trwa właśnie jakiś piknik. Czarnogórcy, pozbawieni, jakichkolwiek szans na awans, zamierzali godnie dokończyć swój debiut w mistrzostwach Europy.

Zanim nasi zawodnicy zdołali nastawić celowniki, to do 8 min przeważnie rywale prowadzili jedną bramką (1:0, 2:1, 4:3).  Od 11 min rozpoczęła się dominacja podopiecznych Bogdana Wenty. Seryjnie zdobywane bramki pozwoliły polskiej drużynie na wypracowanie wysokiej przewagi. Dobrze prezentował się Bartłomiej Jaszka, który na wiele minut zastąpił Grzegorza Tkaczyka. Niestety niefrasobliwość w obronie spowodowała, że do przerwy wynik nie odpowiadał różnicy klasy na korzyść Polaków. Zupełnie niewidoczny był czołowy strzelec mistrzostw Alen Muratovic (33 bramki). Po jego trzech nieudanych rzutach, obronionych w dobrym stylu przez Sławka Szmala (48 procentowa skuteczność), rozgrywający Valladolid zszedł z parkietu i więcej na nim się już nie pojawił.

Fot. M.Skorupski

Po przerwie ciekawym rozwiązaniem była gra Jaszki na środku rozegrania, który po swej lewej ręce miał Tkaczyka. Tymczasem przewaga Polaków systematycznie rosła. To nic, że momentami ataki w wykonaniu Michała Jureckiego były w desperackim stylu. Ważne, że bramkarze z Czarnogóry byli często bezradni, W efekcie wszyscy nasi zawodnicy z pola, poza Arturem Siódmakiem, zapisali na koncie przynajmniej po jednym trafieniu. Zadanie zostało odrobione z nawiązką. Reszty miały dopełnić wygrane Danii i Chorwacji.  

KONFERENCJA PRASOWA (przeczytaj, zobacz)

Polska-Czarnogóra 39:23 (19:13)
POLSKA: Szmal – Jaszka 1, Kuchczyński 3, Jachlewski 6, Tkaczyk 3, Bielecki 4, Siódmiak, B.Jurecki 3, Jurasik 5, M.Jurecki 3, Tłuczyński 4/2, Jurkiewicz 3, M.Lijewski 4. Kary 8 min.  
Czarnogóra: Doknic, Mijatovic – Pejovic 1, Milasevic 3, Djurkovic, Markowic 4, Roganovic 2, Svitlica 3, Kapisoda 6, Muratovic, Rudovic 4. Kary 6 min.
Sędziowali: Canbro i Claesson (obaj Szwecja). Widzów 2309.