Strona główna | ZPRP | Graliśmy w jaskini lwa

Graliśmy w jaskini lwa

 

Miała być wojna,  byłą wojna. Krew się lała. Były czerwone kartki, było wszystko. Zagraliśmy może nieładny mecz, ale podjęliśmy walkę -mówił po meczu Grzegorz Tkaczyk.

Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Tkaczyk: To niezwykle ważny wywalczony punkt dla nas. Z tego należy się cieszyć. Dzisiaj nie straciliśmy punktu tylko wywalczyliśmy jeden. Przegrywając 3-4 minuty przed końcem trzema bramkami wychodzimy z beznadziejnej sytuacji i remisujemy to spotkanie. Błędy są zawsze, zwłaszcza kiedy się gra z Norwegią w Norwegii, gdzie kibice są przeciwko nam, gdzie sędziowie niekoniecznie gwiżdżą tak jak powinni gwizdać. Jedynego czego żałuje to tych niewykorzystanych rzutów karnych. Wtedy wynik byłby inny. Moje kary były słuszne. Miała być wojna,  byłą wojna. Krew się lała. Były czerwone kartki, było wszystko. Zagraliśmy może nieładny mecz, ale podjęliśmy walkę.

Sławomir Szmal: Na pewno czuję niedosyt. Był to mecz wyrównany. Większość część meczu przeważaliśmy. Przełomowym momentem była 40 minuta. Wówczas zagraliśmy zbyt chaotycznie. Może to było spowodowane gwizdkami sędziów. To wybiło chłopaków z nerwów. To był krótki moment. Potem odrodziliśmy się, ponownie z 4 bramek wyszliśmy na remis. Na odniesienie zwycięstwa nie starczyło czasu. Nie wiem czy ten remis przybliżą nas do medalu.

Marcin Lijewski: Początek meczu dobrze się dla nas zapowiadał. Graliśmy w jaskini lwa. Graliśmy przeciwko bardzo dobrze dysponowanej drużynie Norwegii, której pomagały ściany, ale też sędziowie. W końcu udało się nam zremisować. Należy nam przyklasnąć, że potrafimy się podnieść w trudnych sytuacjach. Mamy jeszcze cień szansy na wyjście do półfinału. Norwegowie tak bronili,  że tym razem nasza druga linia miałą więcej miejsca i to wykorzystaliśmy. Ege grał wiele lat w Bundeslidze, w najlepszych zespołach. Nic dziwnego, ze bronił tak dobrze.  

Mariusz Jurkiewicz: Czekałem na debiut trzy mecze. To nie jest prosta sprawa obserwować jak chłopaki walczą na boisku. Wtedy jedyne co mogę robić, to tylko ich dopingować. A serce rwie się do gry. W ostatnich minutach wyszedłem do obrony i myślę, że w kilku sytuacjach pomogłem zespołowi. Bardzo pozytywne jest to, że przegrywając czterema bramkami potrafiliśmy się podnieść. Mogło skończyć się gorzej. Przed nami mecz z Danią, która jest podbudowana zwycięstwem nad Chorwacją. Musimy grać swoje, konsekwentnie. Nie możemy pozwolić na coś takiego, żeby zgasnąć w pewnym momencie. To może nas drogo kosztować. Byliśmy bardzo zaskoczeni zarówno dobrą postawą Duńczyków, jak i słabą grą Chorwatów. Z Danią też zapowiada się walka. Też na pewno będzie dużo kibiców z Danii. My liczymy na naszych sympatyków, którzy świetnie nam pomagają, choć są w mniejszości w hali.