Strona główna | ZPRP | Huśtawka nastrojów

Huśtawka nastrojów

 

Polska zremisowała w Stavanger z Norwegią 24:24 (12:13) w pierwszym  meczu grupy I rundy zasadniczej mistrzostw Europy. Białoczerwoni nie wykorzystali 5 rzutów karnych. Najprawdopodobniej do końca turnieju nie zagra Damian Wleklak, który doznał kontuzji ramienia.

Dramaturgią meczu można śmiało by obdzielić kilka spotkań. Polska drużyna w finałowych minutach pierwszej połowy prowadziła już 12:9. Z kolei pod koniec potyczki w Idrettshall zespół gospodarzy wypracował przewagę 21:17. Trener Bogdan Wenta po meczu miał sporo krytycznych uwag do sędziów za zbyt pobłażliwe ocenianie brutalnych zagrań Norwegów i ich prowokacyjną grę. Po części za nie zainkasowanie 2 punktów nasi zawodnicy pretensje mogą mieć do siebie. Nie wykorzystali 5 rzutów karnych, a ze skrzydeł i koła zdobyli po 1 golu.   


Z gospodarzmi zawsze się trudno gra Fo.M.Skorupski

Blisko 7-tysięczna publiczność w większości była za gospodarzami. Od początku kibice, uzbrojeni w dmuchane powietrzem pałki, stworzyli niesamowity hałas. Prowadzenie Białoczerwonych 2:0 zapowiadało, że nasz zespół poważnie myśli o wygranej. Pierwsza kara 2-minutowa dla Grzegorza Tkaczyka i pierwszy obroniony rzut karny przez Steinara Ege miały być niestety zmorą naszego zespołu.

Norwegowie często zamiast na grze koncentrowali się na prowokacjach, co chwila szukali zwady, jakby ta droga miała doprowadzić ich do zwycięstwa. W pozasportowej grze wyróżniali się Johny Jensen i Fredo Hagen. Obaj zresztą ujrzeli czerwone kartki. Po polskiej stronie ten sam los spotkał Grzegorza Tkaczyka (gradacja kar) i Tomasza Tłuczyńskiego, który trafił piłką w twarz bramkarza, egzekwując rzut karny.

Druga kara Tkaczyka w 27 min. i jego zejście z parkietu spowodowało, że z trzybramkowej zaliczki błyskawicznie, tuż przed przerwą, zrobiła się strata wynosząca jedno trafienie.


Najlepsi polscy zawodnicy w meczu z Danią/ Fot. M.Skorupski

Grą Norwegów doskonale kierował pochodzący ze Stavanger Kjetil Strand. Przed przerwą zdobył 4 ze swoich 9 goli. Sławomir Szmal (24 procent) niestety w porównaniu ze swoim vis-a-vis (Ege 43 procent) nie imponował statystykami we wtorkowy wieczór.

Wreszcie dobre zawody rozegrał Marcin Lijewski, który nie mając zmiennika (kontuzjowany brat Krzysztof nie został zgłoszony do meczowe 14-tki), grał bardzo skoncentrowany i nie bał się brać na swoje barki odpowiedzialności za zdobywanie bramek. Nic dziwnego, że został najskuteczniejszym polskim zawodnikiem meczu.

Gdy wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać gospodarzom zwycięstwa, w ciągu krótkiego czasu,  Norwegowie trzykrotnie wędrowali na ławkę kar. Szczególnie chamskie było zagranie Jansena. Przewagę zawodników 6:3 Polacy zdołali wykorzystać tylko do wyrównania stanu bramkowego. Podopieczni Bogdana Wenty dalej pozostają w grze, ale na straty punktów w spotkaniach z Danią i Czarnogórą już nie mogą sobie pozwolić.  

KONFERENCJA PRASOWA, (zobacz poczytaj)

Ze Stavanger Marek Skorupski

Polska-Norwegia 24:24 (12:13)
POLSKA: Szmal, Weiner – Kuchczyński 1, Jachlewski 1, Tkaczyk 3, Bielecki 7, Siódmiak, Wleklak, B.Jurecki 1, Jurasik 1, M.Jurecki 1, Tłuczyński 1/1, Jurkiewicz, M.Lijewski 8. Kary 14 min. Czerwone kartki: Tłuczyński (52′), Tkaczyk (54′). 
Norwegia: Ege, Erevik – Kolberg, Hagen 3, Loke 4, Strand 9, Myrhol, Lund, Lauritzen 1, Kjelling 1, Jansen, Skoglund 4, Skjaervold 2. Kary 18 min. Czerwone kartki: Hagen (40’), Jensen (52’).
Sędziowali: Bord i Buy (obaj Francja). Widzów 6627.