Strona główna | ZPRP | Chcemy medalu, więc poleje się krew

Chcemy medalu, więc poleje się krew

 

Norwescy piłkarze ręczni nie mieli dotąd znaczących osiągnięć. Ich najlepszym wynikiem jest 7. miejsce zdobyte w MŚ 2005. Przed gospodarzami stworzyła się szansa na odnotowanie historycznego sukcesu. Na ich drodze do finału we wtorek staną Polacy. – To będzie bardzo twardy mecz. Im wolno więcej, bo są gospodarzami. Dojdzie do bitwy. To będzie kluczowe spotkanie w walce o półfinał. Będzie musiała się polać krew! – zapowiada Karol  Bielecki na łamach „Przeglądu Sportowego”.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Z Czechami mogliście wygrać spokojnie, a pozwalaliście się doganiać. Dlaczego?
KAROL BIELECKI: Nie mam pojęcia! Może kiedy rywal coś zmienia w grze, to potrzebujemy kilku minut na przystosowanie się do nowej sytuacji. Bo to chyba nie jest kwestia dekoncentracji. Jest dobrze w obronie, ale w ataku robimy błędy, po których przeciwnik kontruje i zdobywa bramki.

Czy widzi pan postęp w grze zespołu w tym turnieju?

Na razie widzę tyle, że w kolejnej rundzie będziemy mieli problem. Jeżeli Duńczykom lub Norwegom pozwolimy się stłamsić, to skończy się porażkami. Nie jestem zadowolony z gry zespołu. Brakuje konsekwencji w czystych sytuacjach.

Myśli pan już o meczach drugiej rundy? Od ostatniego gwizdka meczu z Czechami! Wkurzam się, bo jeżeli nie poprawimy gry, to będzie ciężko o dobry wynik.

Na początek gracie z Norwegią.

Już mierzyliśmy się z nimi w tym roku. To będzie bardzo twardy mecz. Im wolno więcej, bo są gospodarzami. Dojdzie do bitwy. To będzie kluczowe spotkanie w walce o półfinał. Będzie musiała się polać krew!

W innych meczach będzie łatwiej?
Z Duńczykami już wygrywaliśmy i poradzimy sobie i tym razem. Zagramy na neutralnym terenie. Jeśli będziemy konsekwentni! w obronie, i skuteczni w ataku, to wygramy.

Gracie teraz lepiej niż rok temu w mistrzostwach świata?
Gramy nierówno i to mnie niepokoi. Tam nie byliśmy faworytem, może niektórzy nas zlekceważyli. Teraz każdy analizuje naszą grę i każdy mecz jest niesłychanie ciężki. Z Czechami mogliśmy wygrać dziesięcioma bramkami. Ale brakuje nam charakteru kata, żeby wykończyć przeciwnika z zimną krwią, kiedy nadarza się okazja. Niepotrzebnie oddajemy inicjatywę. To jest juniorski błąd. Z silniejszymi rywalami to się zemści.

W zespole są kontuzje – Kuptel, Krzysztof Lijewski, Siódmiak…
Tak, ale nie są one poważne. Kiedy dochodzi do meczu, to trzeba o tym zapomnieć. Jak się zaczniemy nad sobą rozczulać i mówić, co nas boli to nic nie osiągniemy. Wszystko trzeba wywalczyć, wyszarpać.

Medal nadal jest w zasięgu?
Nie możemy sobie pozwolić na drugą przegraną. Teraz każde spotkanie jest dla nas finałem. Musimy poprawić elementy, o których już mówiłem. Jeśli tak się nie stanie, to zajmiemy jakieś szóste, czy siódme miejsce, które nikogo z nas nie zadowoli.