Strona główna | ZPRP | Jurkiewicz za Kuptela

Jurkiewicz za Kuptela

 

Kontuzja ręki Rafała Kuptela odniesiona na jednym z treningów w Stavanger spowodowała, że sztab szkoleniowy postanowił nie zgłaszać tego zawodnika do rundy zasadniczej mistrzostw Europy. W jego miejsce zostanie powołany Mariusz Jurkiewicz, który z drużyną przebywa od początku imprezy. W poniedziałek do godz. 14.00 wszystkie ekipy muszą potwierdzić nazwiska 16 piłkarzy.

Z uwagi na transmisje telewizyjne wszystkie mecze Norwegów w rundzie zasadniczej będą rozpoczynały się o godz. 20.15. We wtorek Polska miała grać z gospodarzami o godz.18.15. Tak też utrzymywało kierownictwo polskiej drużyny, gdyż organizatorzy nie raczyli powiadomić o zmianach w programie ME.


Poranny trening Fot/M. Skorupski

”Zastanawialiśmy się jeszcze nad ściągnięciem z kraju obrotowego, Orzłowskiego lub Żołtaka. Mam na szczęście zielone światło od doktora Nowaka, że mocno poobijanych zawodników na tej pozycji w meczu z Czechami, Siódmakiem i Bartkiem Jureckim doprowadzimy do stanu użytkowności” – mówił bezpośrednio po poniedziałkowym porannym treningu trener Bogdan Wenta.

Szkoleniowiec potwierdził, że Kuptel bardzo chciał grać. Ryzyko związane z jego stanem zdrowia (wybite place) było jednak zbyt duże. W tej sytuacji wybór padł na Mariusz Jurkiewicza, też rozgrywającego.

”Z Norwegią czeka nas bardzo trudny mecz. Nie mogę sobie na to pozwolić, że ktoś po 5 minutach powie mi, że nie jest w stanie grać – dodał polski szkoleniowiec. – Oglądem mecz Norwegia-Czarnogóra i widać, że znowu gospodarzom wszystko sprzyja. Sytuacja jest podobna jak w zeszłym roku w Niemczech. Z przebiegu mistrzostw widać, że będzie podobny scenariusz. Oglądając takie zawody, przy tych zasłonach, które robią norwescy obrotowi, to można dostać szału. Takie jest prawo organizatora. Sądząc po hali, w której się znajdujemy na pewno nie jest to żadna rewelacja. Polskę też stać chyba na podobną organizację”.


Fot. M.Skorupski

Wenta narzekał na hotel, w którym są zakwaterowani. W czasie, gdy w Rica Forum były zakwaterowane cztery zespoły już trzeba było czekać na wydawanie posiłków. Czekanie na windę zajmowało dotąd nieraz 7 minut. Od rundy zasadniczej w hotelu będzie przebywało sześć drużyn. „Nie wiem, jak Boga kocham, jak to będzie teraz rozwiązane. Już teraz jest kocioł. Wszystkie spotkania w salkach konferencyjnych musimy planować z dużym wyprzedzeniem. Raz zostawiliśmy tam płyty wideo, które zginęły. Potem odlazło się, nie wszystkie, na recepcji. Oni bez porozumienia z nami planują nam porę obiadową. Biuletyny późno wychodzą” – zakończył szkoleniowiec.

Poranny trening był w zasadzie rozruchem większość grupy grała w tzw. dziada. W środku koła biegał jeden zawodnik, który próbował odebrać kolegom piłkę. Gdy to się udało, to „poszkodowany” musiał wykonać porcję pompek lub tzw. brzuszków. Wenta grał razem z drużyną. Indywidualnie ćwiczyli Krzysztof Lijewski, Bartosz Jurecki  i Artur Siódmiak. Kilka kółek wspólnego truchtu dookoła boiska zakończyło zajęcia.