Strona główna | ZPRP | Życie pod presją

Życie pod presją

 

Na mistrzostwach Europy nie popełnimy błędów siatkarzy. Dorośliśmy do zwycięstw – zapewnia Grzegorz Tkaczyk. Dziś polska kadra rozpoczyna udział w towarzyskim turnieju w Danii – pisze „Przegląd Sportowy”.

Kilka miesięcy temu siatkarze pojechali na czempionat Starego Kontynentu w glorii wicemistrzów świata. Zamiast medalu była totalna klapa. W styczniu z identycznej pozycji do rywalizacji w mistrzostwach Europy w Norwegii (17-27.01) przystąpią szczypiorniści. Przed niespełna rokiem podopieczni Bogdana Wenty i Daniela Waszkiewicza zdobyli srebro na mistrzostwach świata. Takiego sukcesu jeszcze w tej dyscyplinie nie było.

Złoto da Pekin

– Nie patrzymy na siatkarzy. Nasz zespół dorósł do wygrywania i nie ma prawa bać się żadnego rywala. Czujemy presję oczekiwań, nie tylko ze strony środowiska, naszych znajomych, ale nawet własnych. Gdy wrócimy bez medalu, to będzie wielka porażka przede wszystkim dla nas samych – deklaruje Grzegorz Tkaczyk.

Karol Bielecki idzie jeszcze dalej. – Na mistrzostwach Europy nie interesuje nas piąte czy ósme miejsce. Zagramy o złoto i bezpośredni awans na igrzyska olimpijskie – odważnie zapewnia najlepszy snajper kadry.

– Nie boimy się nikogo – podkreśla kapitan reprezentacji Grzegorz Tkaczyk. Wie co mówi, skoro w październiku wraz z kolegami z kadry ograł w półfinale prestiżowego Superpucharu mistrzów świata – Niemców.

W domu został Artur Siódmiak, który z powodu kontuzji nie grał od miesiąca, ale na mistrzostwa chce przygotować optymalną formę. Na razie kandydatów do gry jest o czterech więcej niż miejsc w kadrze na ME. – Oby był tylko kłopot, że jest więcej wartościowych zawodników niż miejsc. Sprawą otwartą jest, czy na mistrzostwa zabierzemy dwóch czy trzech kołowych oraz ilu będzie zawodników na środku rozegrania – mówi Wenta

Przestawiony Jurkiewicz

Zaobserwowaliśmy, że w centrum drugiej linii, przy rozgrywaniu ataku pozycyjnego, ustawiani byli Tkaczyk, Damian Wleklak i Bartłomiej Jaszka, a Mariusz Jurkiewicz został przestawiony na lewą połówkę”, co oznacza, że jego szanse na występ w Norwegii maleją. Podobnie jak w przypadku Pawła
Piwki i Daniela Żółtaka, którzy są na wypadek poważnej kontuzji „żelaznych” kadrowiczów.

– Najbliższe dni to praca z pełnymi obciążeniami. Dużo biegania i zajęcia siłowe. W Danii oprócz meczów będziemy mieli normalne treningi. Konsekwentnie stawiam na zawodników, których wybrałem trzy lata temu Stopniowo dołączam najbardziej obiecującą młodzież. Dlatego bardziej martwi mnie kontuzja Sebastiana Rumniaka niż dywagacje, dlaczego pominąłem Michała Kubisztala. Zapewniam, że ten facet naszej reprezentacji nie zbawi – dodaje selekcjoner.

Nikt z kadrowiczów nie narzeka na intensywność ćwiczeń ani na brak świąteczno-noworocznego odpoczynku. Szczypiorniści, którzy na co dzień grają w Bundeslidze, a takich jest aż dwunastu, mecze ligowe rozgrywali nawet w drugi dzień świąt i 29 grudnia.

– Wcale nie traktuję zgrupowania jako dodatkowego obowiązku. Gdy nie widzę się z kolegami przez dłuższy czas, to właśnie ponowne spotkanie na kadrze dodaje nam nowych sił, otrzymujemy dodatkowy bodziec motywacyjny do ciężkiej pracy. Atmosfera w kadrze jest wspaniała – zapewnia Tkaczyk.