Strona główna | ZPRP | Tak blisko, tak daleko…

Tak blisko, tak daleko…

 

Rozmawiałem długo z zespołem i rzeczywiście nasze spotkanie noworoczne zdominował jeden temat. Musimy zrobić wszystko, by Polska znów zakwalifikowała się do igrzysk olimpijskich – mówi Bogdan Wenta.

Jesteśmy już tak blisko celu… – uważa dziennikarz "Sportu".
-… i jednocześnie tak daleko. Dlatego musimy do tego zadania podejść maksymalnie skoncentrowani, choć z drugiej strony ten najważniejszy cel sportowy nie może nas zablokować. Musimy w pełni świadomie walczyć o niego.

Jeżeli nie zdobędziemy złota w Norwegii, szansy szukać będziemy jeszcze w turnieju przedolimpijskim.
– Z informacji prezesa Kraśnickiego wynika, że zostanie on rozegrany w Polsce. Mam nadzieje., że IHF dotrzyma danego nam przyrzeczenia.

W grę wchodzą Wrocław i Katowice. Za jakim rozwiązaniem pan optuje?
– Za Wrocławiem przemawiają tradycje męskiej pitki ręcznej w tym mieście, za Katowicami wielka hala. „Spodek" to przecież magiczne miejsce. Nieważne jednak gdzie, ważne jaka będzie atmosfera. Z zazdrością spoglądamy, jakich kibiców mają siatkarze. Jeśli taka atmosfera będzie towarzyszyła naszym występom w turnieju kwalifikacyjnym, to naprawdę miejsce ma drugorzędne znaczenie.

Z kolei reporter „Polski – Dziennika Bałtyckiego” pytał o: –  Nad czym pracowaliście w Gdańsku?
– Na razie nad przygotowaniem fizycznym. Czasu nie mamy zbyt wiele. W dwanaście dni wiele zrobić się nie da. Ten tydzień to siłownia, dużo biegamy, ale mamy też elementy taktyki. Na przygotowaniu fizycznym skupimy się przez pierwszych pięć, sześć dni. Udoskonalamy to, co prezentowaliśmy na mistrzostwach świata i próbujemy wprowadzać nowości.

Na przykład jakie?
– Nic szczególnego nie da się zrobić. Są dwie, trzy nowe rzeczy, ale za wcześnie o tym mówić. Potrzebujemy jeszcze pięciu, sześciu treningów, żeby to dopracować.

Jest pan zadowolony z warunków w Gdańsku?
-Tu jest pewien problem, bo mamy do dyspozycji tylko tą małą halę na AWFiS. Nasi reprezentanci są przyzwyczajeni do obiektów, na których zasiada 10 tysięcy widzów. Duża hala Gdańskowi jest potrzebna.

Od jutra do niedzieli weźmiecie udział w turnieju w Danii…
– Zagramy tam z Danią, Islandią i Norwegią. Obsada jest silna, ale dla nas to będzie taki mocny trening. Powiedziałem chłopakom, że jak zawsze będziemy walczyć o zwycięstwa, ale przede wszystkim przećwiczymy pewne sprawy. Poza tym zagramy takim samym rytmem jak na mistrzostwach, czyli trzy mecze w ciągu trzech dni.

Ilu zawodników z kadry, która trenuje w Gdańsku, nie pojedzie na mistrzostwa Europy?
– Jest 20 zawodników, więc czterech nie zmieści się w kadrze. Powołaliśmy więcej graczy, bo są drobne urazy. Na przykład na taki narzeka Karol Bielecki i nie trenuje na pełnych obrotach. Z kolei Artur Siódmiak jest po dłuższej przerwie i musi się wzmocnić fizycznie. Dlatego będzie trenował w Gdańsku i nie pojedzie z nami na turniej do Danii.

Na mistrzostwach Europy zagracie z Chorwacją, Czechami i Słowenią. To trudna grupa?
– Na takim turnieju nie ma łatwych grup. Tylko Białoruś jest debiutantem, a pozostałych 15 drużyn to silni rywale. Zresztą Europa dominuje w męskim szczypiorniaku. Poza tym liczy się Korea Płd. i kilka krajów z Afryki.

Wy jednak jesteście aktualnymi wicemistrzami świata.
– I to zobowiązuje. Na pewno będziemy walczyć. To także działa w dwie strony, bo rywale na pewno bardziej będą się mobilizować na mecze z nami.

Jest pan gotowy zadeklarować, że jedziecie walczyć o mistrzostwo Europy
– Deklaracje łatwo się składa. Cel jest jasny, chłopcy wiedzą o co grają. Są tylko trzy komplety medali i walka na pewno będzie twarda.