Strona główna | Europejskie Puchary | Liga Mistrzyń nie dla SPR Safo ICom

Liga Mistrzyń nie dla SPR Safo ICom

 

Piłkarki ręczne SPR Safo ICom Lublin nie zakwalifikowały się do fazy grupowej Ligi Mistrzyń. Mistrzynie Polski w rewanżowym meczu 2. rundy kwalifikacyjnej do tych rozgrywek przegrały na wyjeździe Buducnostią Monet Podgorica (Czarnogóra) 17:21. Przed tygodniem w Lublinie SPR Safo ICom wygrał 24:21. Polski zespół będzie grać od 3. rundy w Pucharze Federacji (EHF).

ZRK Buducnost Monet Podgorica – SPR Safo ICom Lublin 21:17 (10:8)
Budocnost: Vojcic, Knezovic ? Dmitrieva 7 (1 z karnego), Damjanac 5, Burmistrova 4 (2x2min), Tanase 3 (2), Radicevic (2), Vlahovic (1x2min), Vasileva (1x2min), Jovovic.
Kary: 8 minut.

SPR Safo ICom: Chemicz, Pierzchała ? D. Malczewska 7 (4 z karnych, 1x2min), Aleksandrowicz 3, Rola 2 (1x2min), Puchacz 2 (2x2min), Damięcka 1 (1x2min), Marzec 1, Duran 1, Kot, Hipnarowicz.
Kary: 12 minut.

Sędziowali: Cohen, Peretz (obaj Izrael).

Polski zespół w przekroju całego spotkania nie był słabszy od rywalek. Niestety zawodziła skuteczność w czym duża zasługa bramkarki Buducnosti Any Vojcić. Gospodynie w 45 min prowadziły zaledwie 14:13 i dotąd szansę na korzystny końcowy wynik dla lublinianek były bardzo realne. Przez kolejne osiem minut mistrzynie Polski nie zdołały jednak wzbogacić swojego konta bramkowego. Przeciwniczki, głównie za sprawą Eleny Dmitrievej, zdobyły pięć goli z rzędu. Po chwili na tablicy pojawił się wynik 20:14 oznaczający najwyższe prowadzenie Buducnosti.

Polki zaczęły odrabiać straty i po dwóch trafieniach Doroty Malczewskiej SPR Safo przegrywał 17:21. Ta sama zawodniczka na 9 sek nie wykorzystała bardzo dogodnej sytuacji. Jej gol nic by to jednak nie zmienił, gdyż drużyna z Czarnogóry, w przypadku równego bilansu bramkowego, strzeliła ich więcej na wyjeździe.

Powiedziały po meczu:

Dorota Malczewska: W pewnym momencie zabrakło nam trochę sił, bo nawet nie wykorzystywałyśmy liczebnej przewagi. To ten element, który tak doskonale nam fukcjonował w meczu w Lublinie. Chwila nieskuteczności i toszkę słabsza postawa w obronie spowodowały, że Buducnost odskoczyła nam na aż 5-6 bramek.

Magdalena Chemicz: Przy takim wyniku każda z nas czuje niedosyt. Było jednak tak blisko. Długo trzymałyśmy dwie bramki straty. Moment nieskuteczności, brak sił, 2-3 błędy w obronie, przy takim przeciwniku, który wykorzystuje to perfekcyjnie, to musiało tak się skończyć. Podgoricy pomogli też sędziowie. Były dwa gwizdki, które powinny nam przyznać 7 metrów, czyli rzut karny. Były tylko 2 karne minuty. Oczywiście nie usprawiedliwiamy się, ale to decyduje, że awans przechylił się na stronę rywalek.