Strona główna | ZPRP | Grundfos Cup: Polska – Portrugalia 36:28

Grundfos Cup: Polska – Portrugalia 36:28

 

Polska wygrała 36:28 (17:12) z Portugalią w Koźminie Wlkp. w pierwszym dniu międzypaństwowego turnieju reprezentacji mężczyzn "GRUNDFOS CUP". W innym spotkaniu Dania pokonała Norwegię 33:29 (16:17).

Wyniki 1.dnia Turnieju Grundfos Cup:
Dania ? Norwegia 33:29 (16:17)

Dania: Petersen, Bruun ? Jensen 10 , Jensen 5, Jeppesen 4 (2×2?), R.T. Hansen 3, Aagard 3 (2×2?), Ohm 2, Laen 2, Mogensen 2 (2×2?), H.Hansen 1 (2?), Flensborg 1.
Kary: 12 min.
Norwegia: Ege, Erevik ? Loke 10, Buchman 4, Lund 3 (2?), Tvedten 3, Lauritzen 3 (2?), Jorgensen 2, Bjornsen 2, Jensen 1 (2?), Skajarervold 1, Mamelund.
Kary: 6 (min).
Sędziowali: Baranowski, Lemanowicz (obaj Polska). Widzów 500.

Polska ? Portugalia 36:28 (17:12)

Polska: Szmal, Wichary ? B. Jurecki 5, K.Lijewski 4 (2?), Jachlewski 4, Siódmiak 4 , Tłuczyński 4, Wleklak 4, Tkaczyk 2, Jurkiewicz 2, M.Lijewski 2 (2?), M.Jurecki 2, (2?) Kozłowski 2, Kuchczyński 1, Bielecki, Jaszka.
Kary: 6 (min).
Portugalia: Figueira, Candeias ? Tavares 6, Salgado 5, Costa Ricardo 4, Solha 4, Costa Jose 2, Rodrigues 2, Carneiro 2, Galambas 1, Pinto 1, Bogas 1, Arazes; Dias, Lopes, Martingo. Kary: 2 min plus dyskwalifikacja Dias.
Sędziowali: Geipel, Helbig (obaj Niemcy). Widzów 600.

Turniej Grundfos Cup jest jednym z elementów w układance, która ma służyć polskiej reprezentacji do jak najlepszego przygotowania do gry w mistrzostwach świata. Mecze w Wielkopolsce rozgrywane są w trzech różnych miastach. Ma to przy okazji promować dyscyplinę w mniejszych ośrodkach.

Impreza rozpoczęła się w Koźminie Wlkp. Miejscowa hala, mogąca pomieścić ok. 600 widzów, w czwartek przeżywała prawdziwe oblężenie. Wyczuwalny jest sprzyjający klimat wśród polskich kibiców, którzy spragnieni są piłki ręcznej na wysokim poziomie i to w rodzimym wykonaniu. Brawa podczas hymnu portugalskiego świadczą, że najlepsze wzorce nie są obce naszym fanom. Z bardziej przyziemnych spraw warto zauważyć, że ekipy zagraniczne, biorące udział w turnieju, mogły zaznajomić się z serialem pt. ?Polskie drogi?. Odcinek ok. 80 km z Poznania ? remontowany w wielu miejscach ? pokonano w 2,5 godziny. W efekcie spotkania rozpoczynały się z 15 minutowym opóźnieniem.

Portugalczycy, których skład wyłącznie oparty jest na graczach z krajowej ligi, od kilku sezonów trenowani są przez byłego doskonałego szwedzkiego bramkarza Matsa Olssona. Trzeba obiektywnie przyznać, że przez większość pierwszej części gry byli równorzędnym rywalem. 5-krotnie prowadzili nawet jedną bramką. Karol Bielecki nie miał swojego dnia i dość szybko zaczął oglądać spotkanie z poziomu ławki. Z zawodników, których nie widzieliśmy w meczach z Niemcami: Artur Siódmak, Tomasz Kozłowski i Mateusz Jurkiewicz, najkorzystniej zaprezentował się ten pierwszy, który na kole potrafił wykorzystać swoje dobre warunki fizyczne.

Polscy zawodnicy od stanu 13:12 poprawili grę w obronie, dzięki czemu wyprowadzali wiele udanych kontr. Celował w tym zwłaszcza Mateusz Jachlewski, a po przerwie Tomasz Tłuczyński. Po takich akcjach białoczerwoni prowadzili różnicą 12 goli (32:20 i 34:22). Dekoncentracja w ich szeregach spowodowała, że rywale zdołali odrobić straty. Jedynym zgrzytem był faul Ricardo Diasa, który powalił w 39 min na parkiet Bartosza Jureckiego. Decyzja sędziów mogła być tylko jedna czerwona kartka. W sumie był to udany sprawdzian polskiej drużyny, która udawadnia, że zaczyna tworzyć dobrze rozumiejący się, nie tylko na boisku, kolektyw.

Powiedzieli po meczu
Mats Olsson (trener Portugalii): Grę rozpoczęliśmy bardzo dobrze, przez 25 minut wszystko układało się tak jak zakładaliśmy. Potem w ataku popełniliśmy za dużo błędów. To pozwoliło Polakom wyprowadzać kontry. Ich prowadzenie w efekcie już do przerwy wynosiło pięć bramek. Po zmianie stron mieliśmy te same problemy. Zmiany w składzie nic nie pomogły. Wśród rywali nikogo nie wyróżnię, gdyż jako zespół prezentowali się bardzo korzystnie, stwarzając wiele okazji do strzelenia bramek.

Bogdan Wenta (trener Polski): Nie byliśmy w stanie utrzymać koncentracji do końca. Turniej traktujemy jako ciężki trening, ale najlepszy z możliwych, bo w warunkach walki. Na pewno na mistrzostwach świata, gdy będziemy wysoko prowadzili, to na pewno będziemy się starali oszczędzać siły. Dzisiaj tego nie możemy robić. Ogólnie zespół dobrze się zaprezentował. Wynik dosyć wysoki. W końcówce kilka błędów pozwoliło przeciwnikom zredukować naszą przewagę. Dwóch bramkarzy w turnieju w zupełności nam wystarczy. Sławek (Szmal) nabawił się lekkiej kontuzji w meczu z Niemcami i teraz potrzebuje trochę ogrania. Dzisiaj zaprezentował dobrą formę. Natomiast Marcin (Wichary) trochę mniej ostatnio gra w klubie. Jemu też to się przyda. Zobaczymy jak zareaguje w kolejnych meczach. Przeciwnik może nie będzie mocniejszy, ale o innej kulturze grania.

Marcin Lijewski: Przewyższaliśmy rywali przynajmniej o klasę. Na początku pierwszej połowy mieliśmy trochę problemów wynikających z braku koncentracji. Jechaliśmy z Poznania na mecz 2,5 godziny, to miało wpływ na naszą postawę, ale w drugiej połowie doszliśmy do siebie i pokazaliśmy Portugalczykom co potrafimy. Nie powiem, żeby mi się łatwo grało, aczkolwiek cieszę się bardzo, że przyjechałem w rodzinne strony.

Sławomir Szmal: Myślę, że mogę być zadowolony z tego występu. Teraz musimy koncentrować się na meczu z Duńczykami. W pierwszej połowie długo była bramka za bramkę. Od momentu, gdy zaczęliśmy lepiej grać w obronie, to poszły kontry i uzyskaliśmy przewagę.

Grzegorz Tkaczyk: Nie martwię się tym, że mało minut przebywałem na boisku. Przed nami dwa ciężkie mecze. Jeszcze będzie grania a grania. Początek przespaliśmy w obronie. Potem zaczęliśmy lepiej grać i kontrowaliśmy cały przebieg spotkania. Trener próbował różnych wariantów, to też nie funkcjonuje do końca tak jak byśmy chcieli optymalnie. Zespół Portugalii można porównać do naszych grupowych rywali z Ameryki Płd w mistrzostwach świata, ale myślę, że Argentyna i Brazylia będą lepsze.