Strona główna | ZPRP | Z.Łakomy: Trzeba mieć odwagę, aby grać z lepszymi

Z.Łakomy: Trzeba mieć odwagę, aby grać z lepszymi

 

Jeżeli Jerzy Ciepliński zgadzał się startować w konkursie na trenera kadry i napisał pismo, w którym deklarował rezygnację z pracy w klubie, to pytam się, gdzie tu jest lojalność i uczciwość. Później zobaczył losowanie ME, tak kombinował, aby w Pucharze Świata nie startować. To jest impreza dla najlepszych drużyn na świecie. Trzeba mieć odwagę, aby grać z lepszymi – mówi Zenon Łakomy, który w grudniowych mistrzostwach Starego Kontynentu poprowadzi kobiecą reprezentację Polski.

Marek Skorupski: Jak będzie wyglądał sztab szkoleniowy kadry seniorek?
Myślę, że wzystkie akcje szkoleniowe do Mistrzostw Europy będę próbował rozwiązać w sposób taki nieco improwizujący, aby przygotować z szefem wyszkolenia ZPRP Jerzym Noszczakiem stałe rozwiązania. Trenerzy, których widziałbym do pomocy prowadzą zespoły ligowe. Jest to praktycznie niemożliwe, aby mogli być wyłączeni z pracy w klubach na tak długi okres. Prowadzenie treningów biorę na siebie. Z bramkarkami trenuje Krzysztof Kotwicki, który był w zespole mojego poprzednika Jerzego Cieplińskiego. Trwają rozmowy kto weźmie udział w następnych akcjach szkoleniowych.

Jak przebiega budowa reprezentacji narodowej według Pana pomysłu?

Zależy mi na tym, aby zmobilizować do gry w reprezentacji na ME najlepsze zawodniczki, jakimi dysponujemy. Jest sporo problemów wynikających głównie z kontuzji. Najgorzej wygląda sprawa prawego skrzydła. Tydzień temu uzyskałem informację, że z tego powodu Magdalena Młot nie będzie mogła brać udziału w Pucharze Śląska. Podobnie przedstawia się sprawa Emilii Roguckiej z FHC Frankfurter. Uzyskuję sygnały, że zawodniczki, które są zdrowe bardzo chętnie chcą grać w reprezentacji.

Jak układa się współpraca z trenerami klubowymi?

Nie mam żadnych problemów. Jestem człowiekiem jakby z białą kartą. Moje czasy pracy w piłce ręcznej żeńskiej są dość odległe. Myślę, że powinienem pomóc szkoleniowcom w klubach, aby nasza dyscyplina w wydaniu kobiet lepiej sobie radziła. Najlepiej o jej kondycji świadczą słabe wyniki w europejskich pucharach. Kiedyś to przerabiałem prowadząc reprezentację męską. Jeśli nie ma tej współpracy, to jest to nieszczęście i dla kubów i dla drużyny narodowej. Mam nadzieję, że ze zdecydowaną większością, takie mam deklaracje trenerów, będzie porozumienie. Jak będzie w rzeczywistości, to musimy poczekać i zobaczyć.

Czy skład na ME zostanie ogłoszony po meczach ze Szwecją wyznaczonych na koniec listopada?

Myślę, że wcześniej. Na Szwecję powinny zostać wytypowane zawodniczki, które będą grać w ME. Może będą 1-2 zmiany. Generalnie będą to ostatnie dwa mecze kontrolne i wówczas trzeba mieć już skrystalizowaną ekipę. Ewentualnie kontuzje mogą wymusić zmiany.

Czy w kadrze znajdzie się Iwona Łącz?

Rozmawiałem z nią. Ma dość skomplikowaną sytuację życiową. Rozpoczęła studia, zmarła jej teściowa. Najbardziej utytułowane i doświadczone zawodniczki z gry w Pucharze Śląska są zwolnione. Na kolejne akcje, wszystkie piłkarki, które chcemy, aby pomogły reprezentacji, mają być do dyspozycji. Rozmawiałem przed rewanżem z Litwą z sekretarz tej Federacji, panią Jankevicius, która powiedziała, że nie przegrali w pierwszym spotkaniu z Polską, tylko z polską bramkarką. Łącz to najlepsza zawodniczka w kraju na tej pozycji i myślę, że już w Pucharze Świata ją zobaczymy.

Jakie cele postawiono przez drużyną w Pucharze Śląska?

To turniej, który jest formą przygotowań do ME, a jednocześnie elementem poznawczym. Zobaczę jak wygląda m.in. zaangażowanie i stan wydolnościowy. Po Pucharze Śląska będziemy już więcej wiedzieli. Dopiero zgrupowanie w Cetniewie i walka w Pucharze Świata będzie pierwszą odpowiedzią w jakim miejscu się znajdujemy. Dzięki temu, że prowadzę reprezentację młodzieżową (rocznik 1988 i młodsze) mam rozeznanie co do poziomu i siły poszczególnych państw. Myślę, że nie należymy do pierwszej półki. Czeka nas olbrzymia pracy. To 14 stacja w mojej karierze trenerskiej. Poprzednio każdy zespół zostawiałem wyżej niż po jego objęciu. Życzę sobie i reprezentacji, aby w tym przypadku było tak samo.

Ile zawodniczek "przejdzie" przez kadrę zanim powstanie reprezentacja?

We wstępnym okresie przewidywaliśmy 24-26 zawodniczek. Już jednak pojawiają się problemy z kontuzjami. Ta grupa może się poszerzyć o losowe historie. Obie prawoskrzydłowe już wypadły. Liczę jednak, że Młot wróci na czas do reprezentacji. Gabriela Kornacka skręciła nogę i ma wolne przez trzy tygodnie. Samo życie. Duże zaangażowanie grą w kadrze przejawia Izabela Duda, która gra w 2.lidze norweskiej, gdzie rzuciła 50 procent bramek zespołu.

Sprawa młodzieżówki?

Właśnie mija rok mojej pracy z tą reprezentacją. One miały tyle zmian trenerów, że nie wiadomo było o co chodzi. Wszystko w miarę poukładałem i byłoby supernieuczciwością je teraz zostawić. Wiem, że w przyszłości 3-4 z nich trafi na stałe do kadry seniorskiej. Zresztą dwie, Klaudia Pielesz i Kinga Byzdra, otrzymają szansę gry w Pucharze Śląska.

Jakie jest nasze miejsce w Europie?

Na ME gramy pierwszy mecz z Niemcami, to czołowa drużyna świata. Drugie spotkanie z Norwergią, której nie muszę przedstawiać. Słowenia była 9. na ostatnich mistrzostwach tylko dlatego, że bardzo pechowo przegrała jeden mecz. Tak grałaby o medale. Krim Lublana, w którym jest 12 reprezentantek kraju, wygrał w półfinale Klubowych Mistrzostwach Europy z FTC Budapeszt 11 bramkami. My naprawdę jesteśmy czwartą drużyną w tej grupie jeśli chodzi o możliwości. W Szwecji jeśli coś ugramy, to będzie to naprawdę superniespodzianka.

Zgoda Ministerstwa Sportu na Pana zatrudnienie obowiązuje do końca br. Czy w przypadku ogłoszenia nowego konkursu zgłosi Pan swoją kandydaturę?

Byłoby idiotyzmem, aby na zasadzie jakiegoś strażaka wsadzić mnie na dwa miesiące i później znowu zatrudnić kogoś innego. W ten sposób dyscyplinę rozmienimy tak, że nie będziemy wiedzieli o co chodzi. Jeśli trener klubowy nie ma odwagi zrezygnować z pracy w klubie i wziąć reprezentację, to nie powinien w tej chwili mówić, że jest to konkurs dla bezrobotnych. Tak się nie czuję. Pracowałem w Lubinie półtora roku temu i wywalczyłem wicemistrzostwo Polski, co w Zagłębiu nie udawało się nikomu przez 20 lat. Zabrałem się za szkolenie młodzieży i od razu najmłodsza grupa jest mistrzem Polski. Kadra juniorek, którą prowadzę, też robi jakieś postępy. Jeżeli Ciepliński zgadzał się startować w konkursie i napisał pismo, w którym deklarował rezygnację z pracy w klubie, to pytam się, gdzie tu jest lojalność i uczciwość. Później zobaczył losowanie ME, tak kombinował, aby w Pucharze Świata nie startować. To jest impreza dla najlepszych drużyn na świecie. Pewnie lepiej zrezygnować z PŚ i grać z młodzieżówkami, tak jak to było na turnieju w Jicinie, aby wygrywać mecze prowadząc pierwszą reprezentację. Trzeba mieć odwagę, aby grać z lepszymi. Tylko wtedy czegoś się nauczymy. Nabijanie sobie licznika ze słabszymi nic nie da. Na imprezie głównej zawsze przegramy.

W ostatnim konkursie na trenera kadry jednak Pan nie startował?

Zostałem przekonany przez moich kolegów, żeby pomóc. Poproszony przez osoby związane z prof. Czerwińskim podjąłem się tego zadania. Naprawdę ja tego nie potrzebowałem. Byłem już trenerem reprezentacji. To nie znaczy, że jestem wypalony i mi się nie chce. Ludzie, którzy twierdzą, że mają sposób na poprawę, to niech to robią i nie uciekają od odpowiedzialności. Uważam, że to nieuczciwe, aby z niektórymi kandydatami rywalizować przez konkurs na trenera kadry. Nie ma o czym dyskutować, gdy pokażę moją kartę, co robiłem jako zawodnik i jako trener. Inne Związki Sportowe złamały warunek o przeprowadzeniu konkursu, ale do tego potrzebny jest sponsor.

MAREK SKORUPSKI