Strona główna | Seniorki | Walka nie tylko o ćwierćfinał MŚ

Walka nie tylko o ćwierćfinał MŚ

 

Węgry to szósty rywal, który stanie na drodze Biało-czerwonych podczas tegorocznych mistrzostw świata. Stawką poniedziałkowego meczu jest awans do ćwierćfinału turnieju oraz zapewnienie sobie udziału w kwalifikacjach olimpijskich.

Zespół Andrasa Nemetha w grupie A zajął drugie miejsce. Madziarki w turnieju musiały uznać tylko wyższość Czarnogóry. Przegrały z nim z kretesem 15:32, będąc gorszym od przeciwniczek pod każdym względem. Szkoleniowiec Węgier nie lekceważy reprezentacji Polski, ale bez ogródek przyznaje, że liczy na zwycięstwo.

BG6R6311
Zita Szucsanszki /Fot. IHF

Rok temu w mistrzostwach Europy Węgierki wygrały dość łatwo z Polkami 29:23. Wówczas zespoły wystąpiły w nieco innych składach. U naszych rywalek przede wszystkim brakowało Anity Gorbicz, która była w ciąży. To bezapelacyjnie mózg drużyny, a w trudnych momentach potrafi wziąć na siebie ciężar gry. To właśnie można było zaobserwować ostatnio w Herning. Tam swoje mecze rozgrywała ekipa trenera Nemetha.

Uwagę warto zwrócić przynajmniej na jeszcze dwie zawodniczki. Pierwszą jest 28-letnia Zita Szucsanszki. Ona także doskonale radzi sobie na środku rozegrania. Należy do bramkostrzelnych zawodniczek drużyny. Wspólnie z innym filarem, jej rówieśniczką, Zsuzsanna Tomori, rzuciły ponad połowę bramek z 9 metra (21 z 40). Tomori nie dość, że jest najskuteczniejszą zawodniczką reprezentacji (23 gole) to też najlepiej asystuje (15). Wszystkie Węgierki wywodzą się z krajowej ligi.

Na skrzydle trudna do zatrzymania jest Anita Kovacsics, a obok (na rozegraniu) wspiera ją, pochodząca z Białorusi, Krisztina Triscuk. Obie w turnieju dotąd zbyt często nie decydowały się na oddawanie rzutów. Jeśli już się tak stało to zazwyczaj z dobrym skutkiem.

W bramce węgierskiej „szału” nie ma. Sztab szkoleniowy, który wspiera słynna, wielokrotna reprezentantka kraju, Katalin Palinger, zdecydował się aż na dwie zawodniczki występujące na tej pozycji. Do Danii przyjechały Bianka Biro i Eva Kiss. Obie mają identyczny współczynnik obronionych rzutów – 36 procent.

NEMETH ANDRAS

Andras Nemeth / Fot. Pressfocus

Kilka słów warto poświecić trenerowi Andrasowi Nemethowi, który po dziesięcioletniej grze w profesjonalnym handballu, już w wieku 26 lat zdecydował się zostać szkoleniowcem. Później z powodzeniem prowadził kluby męskie i kobiece, w tym słynne austriackie Hypo. To już jego trzecia przygoda z kobiecą reprezentacją Węgier. Zastąpił inną doskonałą postać – samego Karla Erika Bohna (zmarł na nowotwór). Norweg po siedmiu latach posuchy –  bez medalu w imprezach głównych – doprowadził Węgierki do brązowego medalu mistrzostw Europy (2012). Nemeth rok temu doprowadził drużynę do szóstego miejsca na Starym Kontynencie.

Warto pamiętać, że zespół węgierski jest bardzo utytułowany. Na koncie ma 16 medali zdobytych w mistrzostwach Europy i świata oraz w igrzyskach olimpijskich. Przed dwoma laty  Madziarki po dwóch dogrywkach przegrały ćwierćfinał mistrzostw świata z późniejszymi triumfatorkami imprezy – Brazylijkami.

Polska – Węgry 14.12.2015 godz. 18:00.