Strona główna | Igrzyska Olimpijskie | Zrobili to! Polacy w półfinale igrzysk w Rio!

Zrobili to! Polacy w półfinale igrzysk w Rio!

 

W pierwszej połowie ćwierćfinału igrzysk olimpijskich wreszcie zobaczyliśmy reprezentację Polski jaką zawsze chcielibyśmy oglądać. Uważną i twardą w defensywie, skuteczną w ataku, a to wszystko poparte znakomitą dyspozycją Piotra Wyszomirskiego w bramce oraz strzeleckimi popisami Karola Bieleckiego.

W drugiej odsłonie spotkania, kiedy Chorwaci doprowadzili do wyrównania, Biało-czerwoni byli w stanie odeprzeć kolejne natarcia rywali i wydrzeć zwycięstwo! Polacy w półfinale igrzysk w Rio de Janeiro!

DSC_6299

Ćwierćfinałowa rywalizacja reprezentacji Polski i Chorwacji miała być dla Biało-czerwonych nowym rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich. Po fazie grupowej, w której zajęli oni czwarte miejsce, celem był nie tylko awans do półfinału, ale również poprawa swojej skuteczności rzutowej oraz postawy w defensywie. Niestety na spotkanie z Chorwacją do składu nie wrócił Michał Jurecki, który miał pomóc drużynie głównie w poczynaniach ofensywnych.

Już od pierwszych minut widoczne było zaangażowanie oraz sportowa złość Polaków. Objęte prowadzenie sprawiło, że nabrali oni wiatru w żagle i efektywnie punktowali rywala. Głównymi aktorami byli Krzysztof Lijewski oraz Karol Bielecki, a dzięki współpracy z obrotowym swoje bramki dokładał też Kamil Syprzak.

Biało-czerwoni grali jak w transie, utrzymując stuprocentową skuteczność w ataku i za każdym razem pokonując chorwackiego bramkarza. Rywale, którzy byli faworytem do awansu, radzili sobie równie dobrze, choć momentami zderzali się z Piotrem Wyszomirskim, który po niespełna kwadransie zmienił Sławomira Szmala. Zadanie utrudnić miała im wysunięta i niezwykle aktywna defensywa Polaków.

14021534_1252924491397805_402332760316826550_n

W 18. minucie o czas poprosił trener Tałant Dujszebajew, a do jego zawodników należało poradzenie sobie z chorwacką obroną 3:2:1. Reakcja Biało-czerwonych była jednak perfekcyjna. Gra z dwoma obrotowymi, bomby „Lijka” i Adama Wiśniewskiego, a do tego odpowiednia postawa pod własną bramka, sprawiły, że Polacy powrócili na prowadzenie (11:12; 23 min.).

Zawodnikom znad Wisły wychodziło dosłownie wszystko, a ich gra niczym nie przypominała tego, co kibice widzieli w poprzednich spotkaniach. Rewelacyjna skuteczność rzutowa w połączeniu z szybkim, przemyślanym atakiem oraz dobra defensywa i interwencje Wyszomirskiego, pozwoliły Polakom zejść do szatni z czterema bramkami zaliczki.

13925302_1252928834730704_6709669640337700431_n

Po powrocie na parkiet Biało-czerwoni kontynuowali swój koncert. Motorem napędowym polskiego ataku był Krzysztof Lijewski, natomiast w dalszym ciągu dobrą skutecznością, nawet przy rzucie karnym, popisywał się Wyszomirski (14:20; 33 min.). Chorwaci zdecydowali się więc na wprowadzenie dodatkowego zawodnika w ataku w miejsce Ivana Stevanovicia, co pozwoliło im nawiązać walkę z Polakami.

Manewr z przewagą liczebną w ataku wybił podopiecznych Dujszebajewa z właściwego rytmu. Dystans regularnie topniał, a po dwóch stratach pod chorwacką bramką, w 45. minucie zrobiło się już 20:21. Na szczęście nie do zatrzymania był Bielecki, a jego kolejne trafienia (w tym momencie już dziewiąte) utrzymały Polaków w grze.

14045635_1252924434731144_4335785130012605826_n

Żadna z drużyn nie odpuszczała i nie była w stanie narzucić w pełni własnych warunków, dlatego też zapowiadała się niezwykle emocjonująca końcówka. W tym okresie gry fenomenalną skutecznością popisywał się „Kola”, co skutecznie wykorzystywali pozostali zawodnicy, wypracowując dla niego dogodne pozycje rzutowe.

W przeciągu dwóch minut obaj trenerzy poprosili o przerwę na żądanie, chcąc tym samym uspokoić swoich zawodników i przekazać im ostatnie, cenne wskazówki. Chorwaci mieli jednak problemy, bowiem najpierw karę dwóch minut otrzymał Luka Stepančić, a chwilę później czerwoną kartkę za uderzenie w twarz Bieleckiego otrzymał Jakov Gojun.

Po dobrej akcji Polaków oraz trafieniu Kamila Syprzaka, gdy przewaga Biało-czerwonych wynosiła już dwie bramki, o czas ponownie poprosił trener Chorwatów. Jego uwagi nie przyniosły efektu, a znakomicie spisujący się podopieczni Dujszebajewa wyprowadzili kontratak, który na bramkę zamienił Mateusz Jachlewski. Zwycięstwo było już niezagrożone.

13938407_1252924244731163_3747352401202565877_n

CHORWACJA – POLSKA 27:30 (14:18)

CHORWACJA: Stevanović, Pesić – Duvnjak 5, Stepancić 7, Kopljar 1, Gojun, Horvat, Karacić, Strlek 4, Cupić 7, Mamić 1, Ślisković 1, Brozović 1, Kozina.

POLSKA: Szmal, Wyszomirski – Lijewski 7, Jachlewski 1, Krajewski, M. Jurecki, Bielecki 12, Wiśniewski 1, B. Jurecki 1, Jurkiewicz 2, Syprzak 2, Daszek 4, Kus, Szyba.

Sędziowali: Lars Geipel oraz Marcus Helbig (Niemcy).