Strona główna | Seniorki | Pierwszy rywal – Francja, na srebrnej fali z Rio

Pierwszy rywal – Francja, na srebrnej fali z Rio

 

Pierwsze rywalki Polek – Francuzki – przystąpią do turnieju EHF EURO w glorii srebrnych medalistek olimpijskich z Rio. Drużyna od lat uchodzi za czołową ekipę globu, ale rzadko kiedy wracała do domu z krążkami na szyi. W historii mistrzostw Europy ostatni medal „Trójkolorowe” zdobyły 10 lat temu w… Szwecji, przed dwoma laty podczas turnieju w Chorwacji i Węgrzech uplasowały się na piątej pozycji.

Polska - Slowacja

W pierwszej rundzie Golden League, która została rozegrana na początku października w Danii, podopieczne Oliviera Krumbholza przegrały z Norwegią 17:19, ale pokonały gospodynie rozgrywek 27:20, a także powetowały sobie olimpijską porażkę z Rosją, wygrywając ze „Sborną” 24:22.

Lewoskrzydłowa Siraba Dembele w wypowiedzi dla strony francuskiej federacji przyznała, że była zaskoczona tak dobrą postawą reprezentacji w październikowych meczach Golden League. – Nie spodziewałam się takiej jakości i wygranych, na co wpływ miała każda zawodniczka – mówiła Dembele. – Znowu jesteśmy na dobrej fali i towarzyszy nam atmosfera jak w Rio. Dziś Francja wydaje się zespołem dużo stabilniejszym, a wcześniej był to nasz największy problem. Rezultaty mówią same za siebie, a przyszłość pokaże, czy medal olimpijski będzie miał wpływ na naszą postawę.

– Francja jechała na igrzyska bez żadnych oczekiwań, po wielu wewnętrznych problemach, tymczasem wróciła do domu podbudowana i ze srebrnym medalem na szyi – opowiada Agata Szukiełowicz-Genes, była reprezentantka Polski od lat mieszkająca we Francji.

– Olivier Krumbholz obejmując na nowo kadrę po tym jak zawodniczki odmówiły współpracy z jego poprzednikiem Alainem Portesem, nie miał żadnej presji, zresztą cała kadra kobiet żyje w cieniu mężczyzn, dlatego może grać spokojnie. Nie jest to może mój ulubiony trener, bo Francuzi przegapili okazję, by podpisać kontrakt z młodym szkoleniowcem, ale skoro wrócił z Rio z medalem, nic dziwnego, że przedłużono z nim umowę – dodaje.

Pozytywnie oceniam zaś fakt, że tak wiele dziewczyn wyjechało ostatnio za granicę i chce tam udowodnić swoją wartość. Wcześniej praktycznie każda francuska szczypiornistka tak szybko wracała, jak szybko wyjeżdżała z kraju. Nad Sekwaną rozpieszczano zawodniczki, nie były przyzwyczajone do walki o swoje – wyjaśnia Szukiełowicz-Genes.

Teraz pojawiło się nowe pokolenie  z Mariamą Signate, Gnonsiane Niombla czy Manon Houette na czele. Ona wyjechały niedawno do mocnych lig zagranicznych, grają tam i na nic nie narzekają.

 

dla Handball Polska Michał Pomorski