Strona główna | Seniorzy | Talant Dujszebajew: Celem jest Tokio

Talant Dujszebajew: Celem jest Tokio

My musimy być gotowi już w roku 2019, by na mistrzostwach świata w Niemczech i Danii znaleźć się w czołowej siódemce, co da nam możliwość udziału w kwalifikacjach olimpijskich – mówi Talant Dujszebajew.

We Francji już wyjście z tak wyrównanej i silnej grupy do jakiej trafiliśmy, będzie sukcesem – podkreśla selekcjoner Biało-czerwonych.

Trening reprezentacji Polski

Z drużyną narodową powoli żegnają się jej gwiazdy od ponad dekady, multimedaliści mistrzostw świata – kapitan Sławomir Szmal, Karol Bielecki, Krzysztof Lijewski… To dla pana powód do dodatkowych zmartwień przed styczniowymi mistrzostwami świata we Francji?

Będzie ciężko, z tego wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę. Oczywiście mogłem do nich zadzwonić z prośbą o udział w jeszcze jednym mistrzowskim turnieju i oni pewnie by się na to zgodzili, ale nie mamy takiej potrzeby.  To profesjonaliści najwyższej próby. Najlepsi zawodnicy, z jakimi miałem przyjemność pracować. Mam dla nich ogromny szacunek. Oni zawsze dawali z siebie 100 a nawet 150-200 procent dla reprezentacji. Zawsze byli walczakami, oddawali w meczach i na treningach ile mogli. Jesteśmy im wdzięczni, za to co zrobili dla polskiej piłki ręcznej, ale nie musimy już oglądać się wstecz, musimy natomiast patrzeć w przyszłość. Naszym celem są igrzyska olimpijskie w Tokio.

Które odbędą dopiero za cztery lata. A wcześniej?

My musimy być gotowi już w roku 2019, by na mistrzostwach świata w Niemczech znaleźć się w czołowej siódemce, co da nam możliwość udziału w kwalifikacjach przedolimpijskich. Mamy mało czasu, a przed nami ogrom pracy. Mamy zupełnie nowy zespół, musimy jak najszybciej dopracować schematy gry w obronie i w ataku. Jednocześnie każdy mądry człowiek musi zrozumieć, że ci młodzi zawodnicy muszą kiedyś zdobyć doświadczenie, którego jeszcze nie mają. Kiedy zagrają w mistrzostwach świata i Europy po 20 spotkań, to będziemy w stanie walczyć z czołowymi zespołami świata.

Kto będzie teraz liderem reprezentacyjnej grupy?

Mateusz Jachlewski oraz Mariusz Jurkiewicz i  Michał Jurecki jak będą zdrowi, to na pewno będą nadawali ton grupie, będą jej liderami. Ale miejmy też cierpliwość dla tych młodych, jeszcze nieznanych wszystkim kibicom w kraju zawodnikom. Dajmy im czas na zdobycie doświadczenia. Oni jeszcze nie raz zrobią błędy. Przegramy jeszcze niejeden mecz, jednak muszą mieć szansę, by się uczyć i stawać się zawodnikami europejskiego formatu.

Myśli pan, że młodzi podołają pana i nas wszystkich oczekiwaniom? Poradzą sobie z presją znakomitej dla męskiego handballu minionej dekady, ciśnieniem sukcesów?

Jestem o tym głęboko przekonany. Krzysztof Łyżwa, Rafał Przybylski, Marek Daćko, Patryk Walczak, bracia Tomasz i Maciej Gębalowie będą za trzy lata przygotowani fizycznie i mentalnie do walki na mistrzostwach świata w 2019 roku, a potem na igrzyskach olimpijskich w Japonii. Ich atutem jest młodość. Są młodzi, zdrowi, silni, utalentowani, odporni na stres. I przede wszystkim chcą pracować, chcą się uczyć, nabywać doświadczenia. Z nimi mogę teraz na każdym treningu o 30 minut dłużej pracować niż miało to miejsce z ich – przepraszam za określenie – starszymi kolegami.

Podsumowując – my teraz inwestujemy w przyszłość?

Tak, budujemy siłę na igrzyska w 2020 roku. Tylko, że kiedy ja powiedziałem o tym przed eliminacyjnymi spotkaniami ME 2018, że mecze z Serbią i Rumunią są dla mnie najważniejsze, to wielu ludzi nie rozumiało tego. A my tego potrzebujemy jak tlenu, dla ogrywania naszych młodych zawodników.

A czego oczekiwać podczas mundialu nad Sekwaną?

Wyjście z tak wyrównanej i silnej grupy będzie sukcesem. Niestety, mam tylko dwa tygodnie na zbudowanie zespołu, który będzie kolektywem, który się zrozumie. To bardzo trudne, choć ja i tak powinienem być szczęśliwy, że PGNiG Superliga nie grała tak długo jak Bundesliga, czy jak długo toczyły się rozgrywki we Francji. Wykonywaliśmy ciężką pracę na zgrupowaniach, zajęcia odbywały się dwa razy dziennie. 70 procent czasu poświęcaliśmy na trening taktyczno-techniczny, a 30 procent na przygotowanie motoryczne. Mam nadzieję, że wykonana praca nie pójdzie na marne.