Strona główna | Handball Polska | “Jest w nas potencjał”

“Jest w nas potencjał”

 

Zdrowie dopisuje, forma rośnie. Czekają teraz na mnie i kolegów nowe wyzwania – w Płocku i w reprezentacji – uśmiecha się w rozmowie z miesięcznikiem „Handball Polska” Michał Daszek. Skrzydłowy Orlen Wisły i drużyny narodowej z optymizmem podchodzi do finałowej części sezonu, w której decydować się będą losy mistrzowskiego tytułu, Pucharu Polski oraz awansu Biało-czerwonych do finałów przyszłorocznych mistrzostw Europy.

2017.05.01 Plock Pilka reczna mezczyzn eliminacje do Mistrzostw Europy 2018 Polska - Bialorus Otwarty trening reprezentacji Polski N/z Michal Daszek Foto Martyna Szydlowska / PressFocus 2017.05.01 Plock Men handball 2018 Men's European Championship qualification Poland - Belarus Poland's national team open training Michal Daszek Credit: Martyna Szydlowska / PressFocus

Jesteście na tyle silni, by już w tym sezonie zdetronizować kieleckich mistrzów Polski?
Mamy jeszcze wiele do wygrania w tym sezonie.Na pewno będzie łatwiej niż w poprzednich latach, ponieważ w tym sezonie o mistrzowskim tytule decydować będą tylko dwa mecze. Na pewno każdy z nas chciałby zawiesić złote medale na szyjach, cieszyć się z miana najlepszej drużyny w kraju. Jesteśmy świadomi naszych możliwości, uważam, że mamy potencjał, by skutecznie powalczyć z Vive Tauronem, niemniej do tego jeszcze daleka droga. Czekają nas ważne mecze w lidze, w Pucharze Polski, który też chcielibyśmy zdobyć. Tak więc sprawa triumfu w kraju jest otwarta.

W maju czeka reprezentację bardzo ważny dwumecz z Białorusią – 4 maja w Pałacu Sportu Uruczje w Mińsku oraz 7 maja w Orlen Arenie w Płocku w eliminacjach do mistrzostw Europy 2018. Myślicie już o tych konfrontacjach?
Trener Talant Dujszebajew jest w stałym kontakcie z nami, dzwoni do nas. Rozmawiamy z trenerem, choć sami też mamy pełną świadomość faktu, że czekają nas mecze o życie.

Po porażkach w pierwszych meczach z Rumunią na wyjeździe i Serbią w kraju marginesu błędu praktycznie już nie mamy chcą pojechać na EURO do Chorwacji?
Tak nie myślimy. Jesteśmy pozytywnie nastawieni i powoli układamy sobie w głowach te mecze. Musimy być do nich przygotowani na sto procent. Maksymalnie skoncentrowani od pierwszego dnia zgrupowania i przygotowań. Na szczęście nadal wszystko jest w naszych rękach, wciąż mamy szanse na awans.

Białoruś zaprezentowała młody, perspektywiczny zespół na styczniowym mundialu we Francji. Zebrała nad Sekwaną wiele pochwał. Czeka was zatem niełatwa przeprawa z ekipą zza naszej wschodniej granicy.
Jeśli o to chodzi, to o żadnym lekceważeniu Białorusinów nie ma mowy. Wiemy jak mocny to rywal. Szczególnie w pierwszym meczu na Białorusi będzie piekielnie ciężko. Ale nie kalkulujemy, oba mecze chcemy i musimy wygrać. Jestem przekonany, że stać nas na to. Uważam, że Białoruś jest w naszym zasięgu.

Po mistrzostwach świata we Francji spora fala krytyki mediów zalała reprezentację Polski. Teraz presja będzie jeszcze większa, tym bardziej, że od 2002 roku tylko raz – w Tunezji w 2005 roku – zabrakło Polski w turnieju rangi mistrzowskiej.
Wsparcie mediów jest wtedy, kiedy są dobre wyniki, a tych brakowało we Francji, więc musieliśmy się liczyć z krytyką. Nie chciałbym się usprawiedliwiać, jednak po igrzyskach olimpijskich dopadło nas zmęczenie i to było widać w naszej grze. Do tego doszła zmiana pokoleniowa w reprezentacji, z którą się trzeba było liczyć. Na mistrzostwach świata byliśmy innym zespołem, ale zapewniam, że jesteśmy w stanie grać o wiele lepiej.

W drużynie narodowej mamy potencjał, by dalej odgrywać niepoślednią rolę w europejskim, światowym handballu?
Może za daleko sięgam w przyszłość, lecz najważniejsze dla nas są igrzyska olimpijskie w Tokio w 2020 roku. To daleka podróż, ale naszym docelowym zadaniem jest awans na olimpiadę w Japonii. By jednak tam się znaleźć, musimy wcześniej uczestniczyć w mistrzostwach świata i Europy, dlatego teraz najważniejsze są dla nas mecze z Białorusią.

Do reprezentacji wrócili Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski, którzy zawiesili grę w drużynie narodowej, ale teraz pomogą w meczach z Białorusią.
Zawsze to sprawa między zawodnikami a selekcjonerem. To super, że podjęli decyzje o powrocie.

Wrócił do kadry także Michał Jurecki. To będzie bardzo duże wzmocnienie dla polskiej reprezentacji?
„Dzidzi” bardzo nam brakowało na mundialu we Francji. Gdyby nie kontuzja, pomógłby nam w osiągnięciu lepszego miejsca.  Wiemy na jakim poziomie gra ten zawodnik. Teraz bardzo liczymy na jego nietuzinkowe umiejętności, doświadczenie, waleczność, niesłychanie silny charakter. Pojawi się w drużynie wielu nieobecnych, chociażby Kamil Syprzak. Oni też nam pomogą, wzmocnią reprezentację przed kolejną fazą eliminacji ME.

Rafał Przybylski przechodzi do Fenix Toulouse HB. Kontrakt w Magdeburgu podpisał Piotr Chrapkowski. Pan nie myśli o transferze na Zachód?
To cieszy, że nasi zawodnicy są znów doceniani na Zachodzie. Ważne dla rozwoju, by nasi piłkarze ręczni grali w dobrych zachodnich klubach, bili się regularnie w Lidze Mistrzów. Kiedyś wielu naszych zawodników pokazywało się z dobrej strony w Bundeslidze, którą dziś gonią Węgrzy, Hiszpanie, a prawie najsilniejszą niemiecką ligę dogonili Francuzi. A już kiedyś mówiłem, że może kiedyś spróbuję swych sił w silnej europejskiej lidze. Na razie mam jednak ważny kontrakt w Płocku i bardzo dobrze się tutaj czuję.

Zbigniew Cieńciała