Strona główna | Europejskie Puchary | Falstart PGE Vive w Lidze Mistrzów

Falstart PGE Vive w Lidze Mistrzów

 

PGE Vive Kielce przegrało w Brześciu z Mieszkowem 25:28 (11:15) w pierwszej serii spotkań fazy grupowej nowego sezonu EHF Velux Champions League. Białorusini prowadzili od samego początku spotkania i ich zwycięstwo było w pełni zasłużone. Za tydzień mistrzowie Polski podejmą w Hali Legionów THW Kiel.

Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus

Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus

W 4. minucie meczu było 2:2 i był to jedyny tego popołudnia remis. Kilka chwil później Kielczanie przegrywali już 3:7, a w szeregach rywali znakomicie spisywał się Dima Nikulenkow. Trener Talant Dujszebajew nie zdecydował się jeszcze wtedy na zmiany, a po chwili sygnał do odrabiania strat dał niezawodny Julen Aginagalde.

Po kwadransie Alex Dujszebajew wpisał się na listę strzelców i była to bramka kontaktową, Vive przegrywało już tylko 6:7 i wydawało się, że polski zespół złapał właściwy rytm. Od tego momentu gra się wyrównała, ale końcówka pierwszej partii należała zdecydowanie do gospodarzy.

Od stanu 8:9 gracze Mieszkowa trafili trzy razy z rzędu i dystans dzielący obie drużyny ponownie wynosił cztery gole (8:12). Mistrzowie Polski starali się zniwelować straty przed gwizdkiem na przerwę, ale mieli spore kłopoty w defensywie.

Białorusini raz po raz przedzierali się przez kielecką obronę i utrzymali wywalczoną przewagę, po trzydziestu minutach wygrywali 15:11.

td

Znając temperament szkoleniowca Vive w szatni nie szczędził on szczerych słów swoim zawodnikom. Uwagi Kirigiza przyniosły efekt na starcie drugiej odsłony, ponieważ dwie premierowe akcji należały do Kielczan (15:13).

Dwubramkowa różnica utrzymywała się do 41. minuty (19:17) , kiedy to gospodarze ponownie podkręcili tempo. Ekipa z Brześcia coraz odważniej poczynała sobie w ofensywie, z kolei goście mieli spore problemy ze skutecznością przy rzutach z dystansu.

Na jedenaście minut przed końcem tablica wyników pokazywała 23:18 dla miejscowych i było to ich najwyższe prowadzenie tego popołudnia.

W decydujących akcjach ciężar gry w ataku wziął na siebie Michał Jurecki, ale dwie skuteczne, indywidualne akcje rozgrywającego na niewiele się zdały. Ostatecznie PGE Vive musiało uznać wyższość  zawodników Mieszkowa.

Liga Mistrzów / grupa B / 1. kolejka:

MIESZKOW BRZEŚĆ – PGE VIVE KIELCE 25:28 (15:11)

Brześć: Pesić, Mijatović – Rutenka 2, Kulak 2, Szkurinski 5, Poteko, Nikulenkow 5, Stojković 3, Szumak, Vukić 2, Prodanović, Horak, Razgor, Igropulo 5, Djordić 2, Szylowicz 2.

Kielce: Ivić, Szmal – Jurecki 3, Dujszebajew 4, Kus 1, Aguinagalde 2, Bielecki 3, Jachlewski 1, Strlek 1, Janc 3, Lijewski 2, Jurkiewicz, Zorman, Bombać 2, Djukić 2, Mamić 1.