Strona główna | Slider | „Niedokończona gra” Grzegorza Tkaczyka. Rusza przedsprzedaż autobiografii

„Niedokończona gra” Grzegorza Tkaczyka. Rusza przedsprzedaż autobiografii

 

Był kapitanem reprezentacji Polski, która w 2007 roku zdobywała srebro mistrzostw świata. Z sukcesami występował w Bundeslidze, by później wrócić do Polski i z Vive Kielce triumfować w Lidze Mistrzów. 22 listopada ukaże się pierwsza autobiografia polskiego piłkarza ręcznego – „Niedokończona gra” Grzegorza Tkaczyka. To szczera, zabawna, bezkompromisowa i znakomicie napisana książka, którą przeczytać powinni nie tylko fani piłki ręcznej. Partnerem wydania jest Związek Piłki Ręcznej w Polsce.
3d-mockup-tkaczyk (002)

Przedsprzedaż publikacji wystartowała na www.idz.do/zprp-tkaczyk:

– rabat 27% – oszczędzasz ponad 10 zł!

– wysyłka od zaraz – książka jeszcze przed premierą w Twoich rękach

Książki szukaj także na www.empik.com, a od 22 listopada w salonach Empik w całej Polsce.

 

Fragment książki:

„To koniec”. Taka myśl pojawiła się w naszych głowach po kil­kunastu minutach drugiej połowy wielkiego finału Ligi Mi­strzów piłkarzy ręcznych w kolońskiej Lanxess Arenie. Przez całe życie ja i moi koledzy z Vive Tauronu Kielce marzyliśmy o wygraniu Champions League, a kiedy nadszedł dzień, w któ­rym mieliśmy tego dokonać, los postanowił z nas zadrwić. MKB Veszprém nas demolowało. W 43. minucie Cristian Ugalde trafił ze skrzydła i Węgrzy wyszli na dziewięciobram­kowe prowadzenie. Maszyna hiszpańskiego trenera Javiera Sa­baté działała perfekcyjnie. Po każdej bramce rywale szeroko się uśmiechali, czując, że nadchodzi moment triumfu. Kontuzja wykluczyła mnie z gry, więc siedziałem na ławce i bezradnie patrzyłem, jak z moich kolegów uchodzi powietrze. Wszystkie te zdania, które później przeczytaliście w gazetach czy sporto­wych serwisach internetowych, nie miały zbyt wiele wspólnego ze stanem rzeczywistym. „Wierzyliśmy do końca”. „Czuliśmy, że możemy ich dogonić”. „Tliła się jeszcze iskierka nadziei”… Gówno prawda. Wszyscy, od prezesa, przez trenera i sztab, aż po zawodników, zadawali sobie tylko jedno pytanie: czy uda się uniknąć kompromitacji i uratować twarz? Pogrom wyda­wał się nieunikniony. I wtedy zaczęło dziać się coś, o czym nawet już nie marzyliśmy: Veszprém się zacięło, a my regular­nie odrabialiśmy straty. Po szaleńczej pogoni doprowadziliśmy do dogrywki, zaś później do rzutów karnych. W konkursie „siódemek” też nie mieliśmy dobrego startu. Trafił największy gwiazdor rywali, Momir Ilić, a zaraz po nim nasz skrzydłowy Ivan Čupić przegrał pojedynek z bramkarzem Veszprém Mir­ko Aliloviciem. Koledzy znów zdołali jednak tego dokonać – podnieśli się, gdy wszystko wskazywało na to, że sprawa jest przegrana. W ekipie przeciwników zawiedli Gašper Marguč i Mirsad Terzić. Kilkadziesiąt sekund po ich próbach sprawę załatwił nasz hiszpański obrotowy Julen Aguinagalde, któ­ry wykorzystał decydujący rzut karny. Zaczęło się prawdziwe szaleństwo. Jako pierwszy polski klub w historii wygraliśmy Ligę Mistrzów. Zupełnie straciłem nad sobą kontrolę, czułem euforię i emocje tak wielkie, że nie wiedziałem do końca, co się wokół mnie dzieje. Ktoś „skleił” ze mną „misia”, ktoś otwo­rzył w szatni piwo, jeszcze inny latał po całym obiekcie z flagą swojego kraju zawiązaną na plecach. Zanim procenty uderzyły do głowy, byliśmy pijani szczęściem. Czuliśmy się jak królowie świata

I nagle znów pojawiła się w mojej głowie myśl: „to koniec”. W piłkę ręczną grałem od 26 lat. Jako kapitan reprezentacji sięgnąłem po srebrny medal MŚ, seryjnie zdobywałem mi­strzostwa Polski, występowałem też w najsilniejszej lidze Eu­ropy. Spełniałem swoje marzenia. Piłka ręczna przez wiele lat była całym moim światem i teraz, po wywalczeniu najwięk­szego sukcesu w karierze, wszystko miało się skończyć. O tym, że wkrótce zawieszę buty na kołku, wiedziałem już od kilku miesięcy, ale kiedy po finałowym meczu Ligi Mistrzów popa­trzyłem na puste boisko, gdzieś w środku poczułem ukłucie. Jeszcze trudniej było okiełznać emocje podczas świętowania w Kielcach z naszymi kibicami. Gdy na kieleckim rynku wzią­łem do ręki mikrofon i stanąłem przed publicznością, dotarło do mnie, że zamykam właśnie pewien rozdział w swoim życiu. Że – choć razem z kolegami napisałem w koszulce Vive piękną historię – jestem już przeszłością. Wypowiedzenie każdego sło­wa przychodziło z ogromnym trudem. Serce podeszło mi do gardła, a z oczu popłynęły łzy.

 

O książce:

Szczera, zabawna, sentymentalna, zakulisowa…

Patriotyczne przemowy motywacyjne Bogdana Wenty, Michał Jurecki naśladujący klakiera, Mariusz Jurasik, który zaginął w Pałacu Prezydenckim, kucharz Sławek Szmal i wielka impreza z siatkarzami po odpadnięciu z turnieju olimpijskiego.

Kto mógł pokazać reprezentację piłkarzy ręcznych od kuchni lepiej niż jej kapitan? Grzegorz Tkaczyk opowiada o rewolucji, jaką przeszedł szczypiorniak w Polsce, zdradza kulisy zdobycia wicemistrzostwa świata i szuka przyczyn olimpijskiej porażki w Pekinie. Ale nie tylko.

W swojej opowieści prowadzi nas przez niebezpieczny warszawski Targówek lat 80., najlepszą ligę świata oraz wielkie mecze reprezentacji i Vive aż do najbardziej dramatycznego finału Ligi Mistrzów w historii.

Przez całą karierę „Młody” zawsze mówił to, co myślał. Tak samo jest w tej książce. Tkaczyk nie omija najtrudniejszych dla siebie tematów, po raz pierwszy opowiadając o rodzinnym dramacie, który sprawił, że mimo zakończenia kariery jego gra toczy się dalej.

 

Autor: Grzegorz Tkaczyk, Dariusz Faron, Wojciech Demusiak

Data wydania: 22 listopada 2017

Cena okładkowa: 39,90 zł

Liczba stron: 288