Strona główna | Seniorki | Z małego stadionu w wielki świat

Z małego stadionu w wielki świat

 

Wojtka Ruminkiewicza, kibica z Polski z charakterystycznymi dużymi okularami oraz flagą narodową z napisem Konin, zna wielu fanów sportu na całym świecie. Sympatycznego obieżyświata nie mogło zabraknąć w Niemczech na XXIII mistrzostwach świata piłkarek ręcznych.
kibic_Wojtek_Rumunkiewicz
MŚ 2017 w EgeTrans Arena/ Bietigheim

– Jako 6-letni chłopiec szedłem 8 km pieszo na stadion Górnika Konin. Jako 10-latek jeździłem już po całej Polsce. Kibicowałem wielu dyscyplinom, choć nie zawsze mnie było na to stać, gdyż mama sama nas wychowywała. Po latach uśmiechnęło się szczęście i mogłem pozwolić sobie na znacznie więcej – tłumaczy początki swojej pasji.

Pan Wojtek był na kilkudziesięciu imprezach rangi światowej, w tym na pięciu igrzyskach olimpijskich. Był m.in. na słynnej Maracanie w Rio de Janeiro, na Wembley w Londynie, w Ptasim Gnieździe w Pekinie. Przyznaje, że dopinguje wszystkim sportowcom, choć ma kilka ulubionych dyscyplin, jak piłka nożna, piłka ręczna, tenis, siatkówka.

– Lubię imprezy kameralne. Dlatego tak często pojawiam się na meczach piłki ręcznej. Panuje tu świetna atmosfera. Na handball przychodzą całe rodziny z dziećmi. Nie padają ostre słowa. Wszyscy, starzy i młodzi, dopingujemy wespół w zespół, wszyscy się pozdrawiamy. Jest po prostu fajnie – tłumaczy.

kibic_Wojtek_Rumunkiewicz_Katar
MŚ 2015 w Katarze / Doha

Był na męskich mistrzostwach świata w piłce ręcznej w Hiszpanii (2013) i w Katarze (2015). Był świadkiem „brązowej” bramki Michała Szyby. Na olimpiadzie w Pekinie oglądał przegrany ćwierćfinał Biało-czerwonych z Islandią. Nie mogło go zabraknąć na EHF EURO w Krakowie.

Pan Wojtek swoją rozpoznawalność znacznie zwiększył, gdy zaczął zakładać duże, białe okulary. To prezent od córki, która nabyła je w Indiach. W swoim prywatnym mieszkaniu, na 60 metrach kwadratowych, stworzył prawdziwe muzeum sportowe wypełnione różnymi gadżetami z całego świata. Są tam kapelusze, znaczki, czapki. W związku ze swoją pasją nigdy nie znalazł się w niebezpiecznej sytuacji. Wręcz przeciwnie w wielu krajach poznał ciekawych ludzi, a z niektórymi do dziś utrzymuje znajomość.

Miło wspomina medale olimpijskie Roberta Korzeniowskiego, Agaty Wróbel czy Tomka Majewskiego, któremu w Pekinie (znają się od IO w Atenach) na stadionie z trybun wręczył flagę narodową.

Nie ma zastrzeżeń do organizacji XXIII MŚ w Niemczech. Pakiet biletowy na pięć meczów Polek zakupił z rocznym wyprzedzeniem za 340 zł. Śmieje się, że najtańsze wejściówki na piłkę ręczną wielkich imprez były w Katarze – po 7 dolarów. – Tylko przelot był drogi. Warto o tym pomyśleć znacznie wcześniej. Pobyt na igrzyskach w Pekinie zaplanowałem rok naprzód i bilet lotniczy kupiłem za 3800 zł. Dwa tygodnie przed olimpiadą cena przelotu podskoczyła do 14 tys. zł – wyjaśnia.

Jego zdaniem nasze piłkarki ręczne w imprezie dostały lekkiej zadyszki. Jest jednak pełen optymizmu przed meczami z Węgrami i Argentyną. Te spotkania trzeba po prostu wygrać.

Pan Wojtek nie zaprzestał kultywowania swojej pasji, mimo tragedii jaka go spotkała. Przed 19 laty sąsiad porwał dla okupu a potem zabił jego syna. – Wiem, że muszę wyjeżdżać. Olek, który marzył o karierze sportowca, by sobie tego życzył. Jest mi trochę łatwiej to wszystko pokonać – kończy rozmowę.