Strona główna | Seniorki | Pierwsza porażka Polek w kw. ME 2018

Pierwsza porażka Polek w kw. ME 2018

 

Reprezentantki Polski przegrały w Gdyni z Czarnogórą 20:26 (9:14) w trzeciej serii spotkań kwalifikacji do EHF EURO 2018. Biało-czerwone zagrały bardzo nieskutecznie – nie potrafiły pokonać bramkarki rywalek z czystych pozycji, kilkakrotnie obijały słupki i poprzeczkę czarnogórskiej bramki. Już w sobotę zawodniczki Leszka Krowickiego będą miały szansę na rewanż, bowiem zmierzą się z Czarnogórą w Bijelo Polje.

Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus

Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus

Pierwszą siódemkę Polek utworzyły Adrianna Płaczek, Kinga Grzyb, Katarzyna Janiszewska, Joanna Drabik, Aleksandra Zych, Karolina Kudłacz-Gloc i Kinga Achruk. Dla tej ostatniej starcie z Czarnogórą było okazją  do spotkania z wieloma byłymi koleżankami z klubu. Przypomnijmy, że nasza rozgrywająca w maju 2016 w barwach Buducnosti Podgorica wygrała Ligę Mistrzyń, dając  wielkie wsparcie takim postaciom jak Katarina Bulatović, Majda Mehdemović czy Milena Raičević.

Polska - Czarnogora

Sam mecz rozpoczął się dla Biało-czerwonych udanie, bo już w 50. sekundzie Płaczek odbiła rzut karny egzekwowany przez prawoskrzydłową Jovankę Radičević.  W początkowej fazie zawodów największe zagrożenie stanowiła środkowa Raičević, która w niespełna 8 minut zaliczyła trzy trafienia.

Biało-czerwone w tym okresie  albo przegrywały jednym oczkiem, albo remisowały. Szkoda dobrych okazji skrzydłowych Grzyb i Janiszewskiej,  karnego Achruk, bo to nasze rodaczki mogły nieznacznie prowadzić przed upływem pierwszego kwadransa.

Polska - Czarnogora

Tymczasem w 12. minucie doświadczona Katerina Bulatović wyprowadziła Czarnogórę na prowadzenie 5:3. Wtedy powoli zaczęła się zarysowywać przewaga podopiecznych Pera Johanssona. Johanssona, który kilka godzin przed meczem w Gdyni dowiedział się, że znów zostanie tymczasowym szkoleniowcem CSM Bukareszt.

Trener Leszek Krowicki, widząc nieskuteczność naszej ofensywy, wprowadził na boisko Ewę Urtnowską, a ta szybko wpisała się na listę strzelczyń. Cztery gole zdobyte przez 17 minut dobrze obrazowały  jednak nasze problemy. Brakowało zimnej głowy przy finalizacjach ataków i gdyby nie Adrianna Płaczek, Czarnogórki już wtedy prowadziłyby większą różnicą bramek.

Polska - Czarnogora

Ambitna postawa Ady musiała prędzej czy później natchnąć jej koleżanki z pola. Po dość długim okresie niemrawości dwie piękne akcje Kingi Achruk zmieniły stan rywalizacji z 4:7 na 6:7. Kolejnym pozytywem było wejście na boisko Sylwii Lisewskiej. Bombardierka Kramu Startu Elbląg w dwóch pierwszych próbach dwukrotnie pokonała Marinę Rajčić.  Przy stanie 9:11 (25’) do siatki trafiła też Urtnowska, ale sędziny z Rumunii odgwizdały naszej piłkarce faul w ataku.  Od tego momentu zaczął się znów gorszy okres gry Biało-czerwonych.  Przed zmianą strony nasze panie ani razu nie zaatakowały skutecznie i zeszły do szatni, przegrywając 9:14.

Polska - Czarnogora

Druga odsłona zaczęła się od czterech nieskutecznych ataków Polek. Rywalki odskoczyły na +6 dopiero przy czwartej próbie. Martwiła wciąż forma w ataku, bo na pierwszy gol naszej drużyny musieliśmy czekać do 36 minuty. Na 10:16 trafiła kapitan Karolina Kudłacz-Gloc, jednak po chwili sama środkowa Milena Raičević miała na swym koncie osiem oczek.

W tym fragmencie zawodów nic nie wskazywało, że nasze panie wrócą do gry o punkty. Przy stanie 11:18 o czas poprosił Leszek Krowicki. Trudno się było oprzeć wrażeniu, że tego dnia znacznie ustępowaliśmy Bałkankom prawie w każdym elemencie gry.

Polska - Czarnogora

Zamiast pasjonować się walką o zwycięstwo, musieliśmy zadowolić się popisami utytułowanych skrzydłowych Radičević i Mehmedović, bo w trzecim kwadransie jedynym pytaniem było, czy przeciwniczki zdołają wysforować się na dwucyfrowe prowadzenie. Dwa gole z rzędu naszej kapitan, po których zrobiło się 14:21 nieco poprawiły nasz bilans bramkowy.

 – Gramy do końca , dziewczyny gramy do końca – skandowali nasi kibice. Trener Johansson mógł już spokojnie testować ustawienie z rezerwowymi skrzydłowymi  czy drugą linią bez bombardierki Djurdjiny Jauković.

Polska - Czarnogora

Na boisku pojawiła się m.in. znana z występów w Zagłębiu Lubin Sanja Premović.  Tempo zawodów nieco spadło, bo obie strony mogły być już powoli myślami przy sobotnim rewanżu w miejscowości Bijelo Polje. Ważne, że Polki zniwelowały część strat, a Sylwia Lisewska pokazała, że może być groźną snajperką także na poziomie międzynarodowym. Mecz zwieńczyła filmowa wkrętką Ivony Pavićević.

MVP spotkania wybrano Milenę Raičević i Karolinę Kudłacz-Gloc.

Polska - Czarnogora

kw. EHF EURO 2018 / grupa 2 / 3. seria spotkań:

POLSKA – CZARNOGÓRA 20:26 (9:14)

Polska: Płaczek, Kordowiecka – Lisewska 5, Kudłacz-Gloc 5, Grzyb 3, Achruk 3, Drabik 1, Szarawaga 1, Urtnowska 1, Kozłowska 1, Janiszewska, Górna, Michałów, Górna, Zawistowska, Zych, Roszak.

Czarnogóra: Raičić, Nenezić – Raičević 9, Mehmedović 6, Radičević 4, K.Bulatović  3, Jauković 2, Grbić 1, Pavićević 1, Ujkić, Premović, Despotović, Brnović, A.Klikovac.

Sędziowały: Nastase – Raluca Stancu (Rumunia)