Strona główna | Seniorki | Sylwia Lisewska: 10 minut pogrzebało wszystko

Sylwia Lisewska: 10 minut pogrzebało wszystko

 

Co się stało, że grając lepiej niż w Gdyni przegraliśmy rewanżowe spotkanie z Czarnogórą wyżej niż w środę?

SYLWIA LISEWSKA: Uważam, że do pięćdziesiątej minuty toczyłyśmy wyrównaną walkę, a wynik oscylował wokół remisu czy niskiej przewagi Czarnogóry. Sama nie wiem, co wydarzyło się w ostatnim fragmencie spotkania. Nastąpiła taka gonitwa, wdarło się dużo chaosu, a my może zbyt szybko chciałyśmy odrobić straty. Bramkarka Nenezić odbiła kilka razy rzuty, poszły z tego kontry i wynik nam „uciekł”.  10 minut pogrzebało wszystko, czyli ten znacznie dłuższy okres naszej dobrej gry.

lisu

Jesteś zadowolona z własnej postawy w tym dwumeczu? Dałaś reprezentacji sporo bramek i można powiedzieć, że to była inna, lepsza Sylwia Lisewska niż ta z grudniowego mundialu w Niemczech.

Cieszę się z każdego miłego słowa, bo po mistrzostwach przeczytałam wiele negatywnych komentarzy na swój temat.  Jestem w reprezentacji dość świeżą postacią i może potrzebowałam takiej imprezy jak mistrzostwa świata, by coś zrozumieć, coś poznać i przeżyć. Starałam się teraz wprowadzić nieco więcej luzu w swojej grze, ale czy jestem zadowolona? W jakimś stopniu tak, ale gdy przegrywa się mecz to nie ma tej radości. W sobotę nie rzuciłam dwóch karnych, a to element, z którego powiedzmy, że słynę w naszej lidze. Nie wiem, czy to były decydujące chwile o przebiegu spotkania, ale na pewno były to dwie bramki które powinny były paść. Popełniłam też parę szkolnych błędów, wynikających może ze zmęczenia, więc ciężko jest mnie ocenić samą siebie.  Reprezentacja przegrała, a fajne mecze indywidualności czy poszczególnych piłkarek schodzą zawsze na drugi plan.

rozmawiał w Czarnogórze Michał Pomorski