Strona główna | ZPRP | Jedno miejsce w półfinale wciąż wolne!

Jedno miejsce w półfinale wciąż wolne!

 

Skład półfinalistów PGNiG Superligi mężczyzn uzupełnili płocczanie oraz puławianie, którzy pokonali na własnym parkiecie Górnika Zabrze. Swoje szanse na walkę o medale przedłużyli mielczanie, którzy w czwartek powrócą do Szczecina na trzecie spotkanie. W meczach decydujących o utrzymaniu ważne punkty zdobyli gdańszczanie oraz lubinianie.

/Fot. GT

O miejsca 1.-8.

KS SPR Chrobry Głogów – Orlen Wisła Płock 20:32 (8:17)

Głogowianie zapowiadali chęć powrotu do Płocka na trzecie spotkanie. Przez pierwszy kwadrans udało im się zachować nadzieje na walkę z Wisłą, jednak goście bezlitośnie wykorzystali błędy gospodarzy. Solidna obrona wraz z dobrze interweniującym Marcinem Wicharym pozwoliła płocczanom na wysokie prowadzenie już po pierwszej połowie. W drugiej części meczu obraz gry nie uległ zmianie. Podopieczni Manolo Cadenasa kontrolowali wydarzenia, dążąc do przypieczętowania awansu. Wart odnotowania jest debiut dwóch płockich wychowanków: Macieja Skibińskiego oraz Jakuba Morynia, którzy również zapisali na swoim koncie po jednej bramce.

KS Azoty Puławy – Górnik Zabrze 38:32 (17:21)

W pierwszych minutach na prowadzenie wysunęli się zabrzanie, ale gospodarze szybko zdobyli trzy bramki i dali powód do radości swoim kibicom. Kolejne akcje to jednak zdecydowana dominacja Górnika. W ciągu siedemnastu minut zdobyli oni aż czternaście bramek, przy czym puławianie odpowiedzieli tylko pięciokrotnie. Spotkało się to z reakcją Ryszarda Skutnika, którego zmiany w składzie okazały się świetną decyzją. Druga połowa to bardzo dobra postawa puławian. Zdecydowali się oni na indywidualne krycie Mariusza Jurasika, co utrudniło zabrzanom poczynania w ataku. Gra była wyrównana, a dzięki dobrej defensywie Azoty były w stanie wyprowadzić kontrataki. Końcówka należała do gospodarzy, którzy zdobywając cztery bramki z rzędu zapewnili sobie awans do półfinału.

PGE Stal Mielec – Pogoń Szczecin 31:24 (13:11)

Zawodnicy obu drużyn zapowiadali walkę i żądni byli zwycięstwa, co przełożyło się na wydarzenia na parkiecie. Wyrównana, aczkolwiek momentami chaotyczna gra dała kibicom wiele emocji. Żadna z ekip nie odpuszczała, a wynik oscylował wokół remisu. W grze szczecinian brakowało płynności i zmian pozycji, co do tej pory pozwalało im rozstrzygać mecze na swoją korzyść. Świetnie spisywali się obaj bramkarze, szczególnie Krzysztof Lipka, który wraz z defensywą zatrzymał przyjezdnych. Pozwoliło to Stali powiększyć przewagę do pięciu bramek (21:16; 45 min.). Problemem Pogoni była również kontuzja Michala Bruny, który nie pojawił się już na parkiecie. Niestety poprzez liczne wykluczenia gra w dalszym ciągu pełna była chaosu i błędów. W ostatnich minutach przyjezdni nie potrafili odwrócić losów spotkania, dzięki czemu o awansie zadecyduje czwartkowy pojedynek w Szczecinie.

O miejsca 9.-12.

Wybrzeże Gdańsk – MKS Nielba Wągrowiec 26:23 (12:11)

Gdańszczanie od samego początku pragnęli narzucić własne warunki, dzięki czemu szybko udało im się objąć prowadzenie. Taki rozwój sytuacji nie załamał wągrowczan, którzy nie dawali rywalom chwili spokoju. W tym okresie grę Wybrzeża prowadził Marcin Lijewski, zdobywca ośmiu bramek w całym spotkaniu. Początek drugiej połowy również należał do pomorzan, ale Nielbiści nie powiedzieli ostatniego słowa. Mobilizacja w szeregach przyjezdnych sprawiła, że na dziesięć minut przed końcem na tablicy widniało 20:18. Więcej zimnej krwi zachowali jednak gospodarze, którzy dzięki zwycięstwu zrobili kolejny krok do pozostania w PGNiG Superlidze.

MKS Zagłębie Lubin – WKS Śląsk Wrocław 32:27 (16:13)

Pierwsze minuty udowodniły, że lubinianie pragną zrehabilitować się za ostatnią porażkę. Bardzo mocny początek dał im prowadzenie i pozwolił narzucić własne warunki. Wrocławianie potrzebowali czasu, by wskoczyć na właściwy poziom, co sprawiło, że dopiero w 17. minucie zdobyli bramkę kontaktową. Dobra passa nie trwała długo, bowiem po roszadach trenera Jerzego Szafrańca jego podopieczni ponownie odskoczyli rywalom. Zawodnicy często odsyłani byli na dwuminutowy odpoczynek, co jednak nie miało większego przełożenia na wynik. Goście w dalszym ciągu walczyli, ale mieli problemy z pokonaniem Patryka Małeckiego. Zagłębie nie wypuściło już zwycięstwa z rąk i zdobyło ważne w kontekście utrzymania punkty.