Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Remis w Szczecinie, ważne punkty Śląska

Remis w Szczecinie, ważne punkty Śląska

 

Za nami przedostatnia kolejka fazy zasadniczej PGNiG Superligi mężczyzn. Rozgrywane w środku tygodnia spotkania przyniosły wiele ciekawych rozstrzygnięć. Niezwykle cenne punkty zdobył Śląsk Wrocław. Natomiast w Szczecinie, w meczu Pogoni z Górnikiem, doszło do podziału punktów.

/Fot. GT

KS SPR Chrobry Głogów – KS Vive Tauron Kielce 18:36 (10:16)

Pierwsze minuty udowodniły kto jest zdecydowanym faworytem spotkania. Trzy kontrataki przyjezdnych pozwoliły im objąć prowadzenie, które rosło wraz z upływem czasu. Na dziewięć minut przed końcem pierwszej połowy kontuzji nabawił się Tobias Reichmann, w efekcie czego nie pojawił się już na parkiecie. W drugiej połowie Chrobry zagrał jeszcze gorzej. Kielczanie narzucili swój styl gry, bezlitośnie wykorzystując błędy rywala. Głogowianie nie mieli więc wiele do powiedzenia i musieli pogodzić się z porażką.

MKS Nielba Wągrowiec – SPR Stal Mielec 18:25 (8:12)

Mimo problemów Nielby, jej zawodnicy udowodnili, że chcą pokazać się z jak najlepszej strony. W obu zespołach dobrze funkcjonowała defensywa, którą w szeregach gospodarzy wspierał skutecznie interweniujący Cezary Marciniak. Niestety dla gospodarzy nie przełożyło się to na wynik, bowiem szwankował atak pozycyjny. Stal opanowała sytuację dopiero pod koniec pierwszej połowy, jednak w ich grze widoczna była nerwowość, momentami przeradzająca się we wzajemne pretensje. Wągrowczanie próbowali wykorzystać nieporozumienie w ekipie rywala, jednak mielczanie utrzymali przewagę i zdobyli dwa punkty.

KS Azoty Puławy – Wybrzeże Gdańsk 33:25 (19:12)

Spotkanie w Puławach rozpoczęło się od mocnego wejścia gospodarzy, którzy już po sześciu minutach prowadzili 5:1. Zawodnicy beniaminka starali się odrobić straty, jednak przeciwnik pilnował sytuacji i nie pozwolił sobie na wypuszczenie przewagi z rąk. W poczynaniach puławian widać było determinację, by sięgnąć po zwycięstwo i znacznie przybliżyć się do czołowej ósemki. Momentami przewaga wynosiła nawet dziesięć bramek, co pozwoliło Ryszardowi Skutnikowi wprowadzić na parkiet zmienników i zapewniło Azotom trzecią wygraną z rzędu.

Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 31:31 (11:16)

Od samego początku zawodnicy obu drużyn grali szybko i skutecznie. Rozkręcać zaczęli się jednak bramkarze, którzy uchronili swoje drużyny przed stratą kolejnych bramek (9:9; 22 min.). W końcu zabrzanom dobrze układała się współpraca z obrotowym, na co sposobu nie mogli znaleźć podopieczni Rafała Białego. Gospodarze kompletnie zawiedli w końcówce pierwszej połowy, podczas której prezentowali chaotyczną grę, w efekcie czego ze stanu 11:9 zrobiło się 11:16. W drugiej części spotkania szczecinianie zmienili system obrony na 4+2, co nieco utrudniło przyjezdnym rozgrywanie ataku pozycyjnego (22:23; 46 min.). Chwilę później Pogoń wyszła na prowadzenie. Końcówka, podobnie jak w spotkaniu pierwszej rundy, była niezwykle emocjonująca i wraz z syreną bramkę na wagę remisu zdobył Bartosz Konitz.

MKS Zagłębie Lubin – Orlen Wisła Płock 31:41 (13:22)

Płocczanie nie zamierzali odpuszczać i od pierwszych akcji narzucili własne tempo, zaznaczając wyższość nad Zagłębiem. Znakomicie w bramce spisywał się Adam Morawski, na którego sposobu nie mogli znaleźć lubinianie. Efektem tego było wysokie prowadzenie Wisły i bezradność Miedziowych (2:12; 15 min.). Spotkanie rozstrzygnęło się więc bardzo szybko i dzięki dobrej postawie trener Manolo Cadenas mógł rotować składem. Wygrana przyjezdnych ani przez chwilę nie była zagrożona.

WKS Śląsk Wrocław – MMTS Kwidzyn 31:30 (13:13)

Zawodnicy obu drużyn nie weszli dobrze w spotkanie, mając problemy z rozegraniem ataku pozycyjnego. Dotyczyło to zwłaszcza przyjezdnych, których błędy pozwalały wrocławianom na wyprowadzenie kontrataku. Dobrze w bramce spisywał się jednak Paweł Kiepulski, który zatrzymywał kolejne rzuty Śląska. Wynik oscylował więc wokół remisu. W drugiej połowie kwidzynianie zdołali wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale gospodarze nie zamierzali się poddać. Dość szybko powrócili na właściwe tory, a dzięki dobrej postawie Michała Adamuszka wyszli na 25:21. MMTS próbował dogonić rywala, jednak mimo świetnej końcówki gościom zabrakło już czasu.