Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | W męskiej Superlidze bez niespodzianek

W męskiej Superlidze bez niespodzianek

 

Dwudziesta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn nie przyniosła niespodzianek. W rozegranych awansem spotkaniach pewne zwycięstwa odnieśli płocczanie, kielczanie oraz puławianie. Sobotnie pojedynki zdominowały natomiast zespoły z Kwidzyna, Zabrza i Szczecina.

/Fot. GT

Orlen Wisła Płock – KS SPR Chrobry Głogów 36:24 (16:13)

Głogowianie przyjechali do Płocka z nadzieją na wykorzystanie dekoncentracji gospodarzy, którzy myślami byli już przy rewanżowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Vardarem Skopje. Przyjezdni postawili opór, dzięki czemu toczyli bardzo wyrównaną grę. Trwało to jednak tylko dwadzieścia minut. Końcówka pierwszej połowy należała bowiem do wicemistrzów Polski, natomiast po zmianie stron już w pełni kontrolowali sytuację. Chrobry starał się nawiązać walkę, ale to podopieczni Manolo Cadenasa dyktowali warunki i odesłali gości z bagażem dwunastu bramek.

Wybrzeże Gdańsk – KS Vive Tauron Kielce 29:40 (17:20)

Choć w składzie przyjezdnych zabrakło kilku zawodników, to i tak byli oni zdecydowanymi faworytami. Gospodarze nie zamierzali jednak położyć się na parkiecie i – podobnie jak w spotkaniu z Orlen Wisłą – pragnęli postawić się utytułowanemu rywalowi. Plan zrealizowali tylko w pierwszej połowie, podczas której bardzo dobrze funkcjonowała ich gra w ataku w drugiej linii. Po zmianie stron kielczanie korzystali z gry w przewadze, a skutecznymi interwencjami popisywał się Marin Šego. Pozwoliło to mistrzom Polski zwyciężyć po raz dwudziesty w sezonie. Warto odnotować, iż spotkanie obejrzało 4215 kibiców.

KS Azoty Puławy – WKS Śląsk Wrocław 32:25 (16:12)

Zawodnicy obu drużyn pragnęli zakończyć to spotkanie wygraną, by zmazać plamy po ostatnich porażkach. Miało to swoje odzwierciedlenie w pierwszych minutach, kiedy gra była bardzo wyrównana. Skazywany na pożarcie Śląsk dotrzymywał kroku Azotom i wykorzystywał błędy rywala w defensywie. Skuteczne interwencje Sebastiana Zapory pozwoliły jednak gospodarzom na wypracowanie przewagi. W drugiej połowie dały o sobie znać problemy wrocławian z drugą linią, z czego znakomicie skorzystali podopieczni Ryszarda Skutnika. Kontrolowali oni sytuację i zainkasowali komplet punktów, który pozwala im zachować miejsce w połowie tabeli.

MMTS Kwidzyn – MKS Nielba Wągrowiec 32:16 (16:8)

Spotkanie w Kwidzynie miało być dla gospodarzy krokiem po dwa punkty. Początkowo Nielba utrzymała kontakt z MMTS-em, jednak po kwadransie gospodarze mieli już pięć bramek przewagi. Dobra postawa Pawła Kiepulskiego pozwoliła zwiększenie dystansu dzielącego obie drużyny, co sprawiło, że losy meczu praktycznie rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. Gości dobił początek drugiej połowy, dzięki czemu kwidzynianie bez żadnych problemów sięgnęli po zwycięstwo.

Górnik Zabrze – MKS Zagłębie Lubin 41:28 (22:12)

Gospodarze przystąpili do spotkania bez zmagającego się z bólem pleców Michała Kubisztala. Nie wpłynęło to jednak na poczynania zabrzan, którzy rozpoczęli bardzo zmobilizowani i już od pierwszych minut narzucili własne warunki. Podopieczni Patrika Liljestranda grali rozważnie, a dzięki dobrej defensywie mogli wyprowadzić kontrataki. Lubinianie mieli więc spore problemy z nawiązaniem walki, a dystans pomiędzy drużynami zwiększał się wraz z upływem czasu. Nie inaczej było w drugiej połowie. Choć przez moment gra toczyła się bramka za bramkę, to Górnik spokojnie utrzymał przewagę i zdobył dwa punkty.

SPR Stal Mielec – Pogoń Szczecin 24:30 (12:14)

Ostatnim meczem dwudziestej kolejki była rywalizacja Stali z Pogonią. Już przed pierwszym gwizdkiem gospodarze mieli problem w postaci braku nominalnych obrotowych. Mimo to, po pierwszych minutach, kibice mogli być pełni nadziei, bowiem ich zawodnicy utrzymywali niewielkie prowadzenie. Losy spotkania odwróciły się dopiero pod koniec pierwszej połowy. Za sprawą znakomitej gry szczecinian, zeszli oni do szatni z zaliczką dwóch bramek. Po przerwie Pogoń kontynuowała swój festiwal, uciekając rywalom. „Czeczeńcy” zerwali się jeszcze w ostatnich akcjach, ale musieli pogodzić się z porażką.