Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Wisła zdeklasowana w Skopje

LM: Wisła zdeklasowana w Skopje

 

Mimo sześciobramkowej zaliczki z pierwszego spotkania zawodnikom Orlen Wisły Płock nie udało się awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Nafciarze przegrali na wyjeździe z Vardarem Skopje różnicą aż jedenastu bramek i zakończyli swoją przygodę z europejskimi pucharami w tym sezonie.

/Fot. GT

Zgodnie z zapowiedziami spotkanie w Macedonii rozpoczęło się od wyrównanej walki o każdy metr boiska. Kibice byli świadkami kilku niecelnych rzutów, ale również skutecznych interwencji obu bramkarzy, które pozwoliły wyprowadzić kontrataki. „Nafciarze” dość szybko ukarani zostali dwuminutowymi karami, ale nie miało to większego wpływu na wynik (7:5; 18 min.). Szczypiorniści Vardaru mieli przewagę, jednak Wiślacy nie pozwalali im na zwiększenie dystansu i szukając swojej szansy we współpracy z kołowym, zdobywali kolejne trafienia (11:8; 25 min.).

Ostatnie akcje pierwszej połowy były w wykonaniu płocczan nieco poniżej oczekiwań. Kilka błędów zemściło się kontratakami oraz dwuminutową karą Nemanji Zelenovicia. Na kilkanaście sekund przed końcem o czas poprosił trener Macedończyków, jednak skuteczną interwencją popisał się Rodrigo Corrales i wynik nie uległ zmianie. Warto nadmienić, że w tej części meczu nie do zatrzymania był Sergei Gorbok, który siedmiokrotnie próbował pokonać bramkarza Orlen Wisły i za każdym razem wychodził z tego pojedynku zwycięsko.

Płocczanie, chcąc awansować do kolejnej fazy, musieli wystrzegać się błędów w ataku oraz uszczelnić defensywę, bowiem ta nie utrudniała gry rozgrywającym Vardaru. Po przerwie sytuacja była na korzyść gospodarzy, którzy po dwóch trafieniach Alexa Dujshebaeva odrobili straty z pierwszego spotkania. Na słowa pochwały zasługiwali Arpad Sterbik oraz Marcin Wichary, który zastąpił między słupkami Corralesa. Popularny „Wichura” okazał się lepszy od rywala nawet przy rzucie karnym.

Mecz nie układał się po myśli Polaków. „Nafciarze” mieli spore problemy ze skonstruowaniem ataku pozycyjnego, przez co rywale powiększali przewagę (19:11; 41 min.). Widząc problemy swoich podopiecznych o czas poprosił Manolo Cadenas. Wart odnotowania jest fakt, że swoją drugą bramkę w tej połowie płocczanie zdobyli dopiero w 45. minucie. Oprócz ataku szwankowała również obrona. Macedończycy zbyt łatwo zdobywali bramki, bowiem każda akcja kończyła się umieszczeniem piłki w siatce. Efektem tego było jedenastobramkowe prowadzenie gospodarzy (29:18; 55 min.). Wicemistrzowie Polski nie byli w stanie odrobić strat i tym samym pożegnali się z Ligą Mistrzów.

HC Vardar Skopje – Orlen Wisła Płock 31:20 (14:10)

Vardar: Sterbik, Angelov – Brumen, Dibirov 1, Shishkarev, Stoilov 3, Toskić 2, Chipurin, Pribak, Terzic, Karacić 7 (2), Dujshebaev 9 (1), Abutović, Lazarov 1, Rastvotrtsev, Gorbok 8.

Orlen Wisła: Corrales, Wichary – Daszek 2, Wiśniewski 3, Ghionea 2, Nikčević, Kwiatkowski, Syprzak 2, Racotea 3, Tioumentsev 3, Jurkiewicz 3, Zelenović 2, Montoro 2.

Kary: Vardar – 4 min. (Toskić, Abutović – 2 min.); Orlen Wisła – 8 min. (Zelenović – 4 min.; Kwiatkowski, Syprzak – 2 min.).

Sędziowali: Zigmars Stolarovs oraz Renars Licis (Łotwa).