Strona główna | Europejskie Puchary | LM: Solidna zaliczka Nafciarzy

LM: Solidna zaliczka Nafciarzy

 

Znakomite spotkanie rozegrali szczypiorniści Orlen Wisły Płock, którzy na własnym parkiecie pokonali HC Vardar Skopje w pierwszym meczu 1/8 finału EHF Velux Champions League. Dzięki wygranej sześcioma bramkami „Nafciarze” przybliżyli się do awansu do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Rewanż już w następną sobotę w Macedonii.

/Fot. G.Trzpil

Pierwsze minuty spotkania to bardzo szybkie akcje zawodników obu drużyn. Na prowadzenie wyszli goście, natomiast płocczanie mieli problem z pokonaniem Arpada Sterbika. Udało się to dopiero w 7. minucie, a dzięki skutecznym interwencjom Rodrigo Corealesa Wiślacy mogli wyprowadzić kontratak, który na bramkę zamienił Ivan Nikčević. Chwilę później rzut karny wykorzystał Valentin Ghionea i na tablicy w Orlen Arenie widoczny był remis (3:3; 10 min.). Sędziowie nie oszczędzali zawodników i nie tolerowali agresywnych ataków na rywala. Jedną z takich okazji wykorzystali „Nafciarze”. Dzięki trafieniu Mariusza Jurkiewicza, który wykorzystał nieobecność bramkarza i posłał piłkę przez całe boisko na pustą bramkę, gospodarze objęli pierwsze w meczu prowadzenie (6:5; 17 min.).

Macedończycy utrzymywali dystans i bardzo dobrze radzili sobie w defensywie, sprawiając płocczanom problemy w rozegraniu ataku pozycyjnego. Efektem tego były dwie z rzędu bramki Vardaru (7:8; 22 min.). Sytuację uspokoił Manolo Cadenas, który pragnął przekazać swoim podopiecznym cenne wskazówki. Poskutkowało to kolejnymi dobrymi akcjami Orlen Wisły, dzięki czemu prowadzenie znów było po stronie gospodarzy (11:9; 27 min.). Sytuację z siedmiu metrów, efektownym i technicznym rzutem, wykorzystał Michał Daszek, co dało Polakom przewagę psychiczną. W końcówce pierwszej połowy obyło się bez błędów, jednak dobra akcja gości pozwoliła im zejść do szatni ze stratą tylko dwóch trafień.

Po znakomitym początku drugiej części meczu „niebiesko-biało-niebiescy” mieli już cztery bramki więcej od rywala. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie świetne interwencje Corralesa oraz przechwyt Nikčevicia (16:12; 34 min). Na dodatek rzut karny oraz dobitkę Dibirova obronił Marcin Wichary, co uskrzydliło płocczan oraz licznie zgromadzonych kibiców. Swój wyczyn „Wichura” powtórzył minutę później, kompletnie zniechęcając Macedończyków. Goście gubili się w ataku i nie mogli znaleźć sposobu na bezbłędnych płocczan. Przykładem mogła być kolejna bramka zdobyta przez całe boisko, której autorem był Dan Emil Racotea. Chwilę później ze skrzydła trafił Ghionea, na co prośbą o czas zareagował Raul Gonzalez (20:13; 39 min.).

W dalszym ciągu zaporą nie do przejścia był hiszpański bramkarz Orlen Wisły, który odbijał piłki nawet z linii sześciu metrów, gdy gościom udawało się przechytrzyć płocką obronę. Zawodnicy Vardaru byli bezradni, przez co w piętnaście minut drugiej połowy zdobyli tylko trzy trafienia. Szansą dla gości okazało się dwuminutowe wykluczenie Zbigniewa Kwiatkowskiego, podczas którego trafili dwukrotnie. O czas poprosił więc Manolo Cadenas (24:18; 48 min.). Jego podopieczni ocknęli się, nie dali szans rywalom, grali znakomite zawody i wychodziło im dosłownie wszystko. W ataku byli bezbłędni, bramkę podczas ataku pozycyjnego zamurował Corrales, natomiast trzeci rzut karny obronił Wichary.

Co prawda zdarzały się błędy, jednak Macedończycy nie byli w stanie nawiązać walki z wicemistrzem Polski (29:20; 53 min.). Na cztery i pół minuty przed końcem na ławkę odesłany został Valentin Ghionea, ale Ivan Karacić posłał piłkę obok słupka bramki Wisły. Odpowiedzią było znakomite trafienie Nikčevicia. Chwilę później na ławkę powędrował Alexei Rastvortsev, który zaatakował Jurkiewicza. W kolejnej akcji to samo spotkało Tioumentseva, jednak decyzja ta wywołała słuszne kontrowersje. Na nieszczęście dla płocczan popełnili oni dwa błędy w ataku, które zemściły się kontratakami (31:25; 59 min.). Przerwał to trener Cadenas, prosząc swoich zawodników o walkę do samego końca. Po powrocie na parkiet do bramki rywala trafił Jurkiewicz, a grę przerwał trener Macedończyków. Trafienie zaliczył Alex Dujshebaev, dzięki czemu zmniejszył stratę swojego zespołu do sześciu bramek. Wygrana Polaków była w pełni zasłużona.

Orlen Wisła Płock – HC Vardar Skopje 32:26 (14:12)

Orlen Wisła: Corrales, Wichary – Daszek 4 (2), Wiśniewski, Ghionea 5 (3), Nikčević 6, Kwiatkowski, Syprzak 4, Racotea 3, Tioumentsev 1, Piechowski, Jurkiewicz 4, Zelenović 3, Montoro 2.

HC Vardar: Sterbik, Milić – Brumen, Marković, Dibirov 5 (2), Shishkarev 1, Stoilov, Toskić 2, Chipurin, Pribak 1, Karacić 4, Dujshebaev 10 (1), Abutović, Lazarov 2, Rastvortsev, Gorbok 1.

Kary: Orlen Wisła 10 min. (Ghionea, Kwiatkowski, Syprzak, Tioumentsev, Jurkiewicz – 2 min.); HC Vardar – 10 min. (Abutović – 4 min.; Toskić, Karacić, Rastvortsev – 2 min.).

Sędziowali: Thierry Dentz oraz Denis Reibel (Francja).