Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Piąte z rzędu zwycięstwo Pogoni

Piąte z rzędu zwycięstwo Pogoni

 

Zgodnie z zapowiedziami siedemnasta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn obfitowała w piłkę ręczną na dobrym poziomie. Swoje kolejne zwycięstwa odnieśli kielczanie, płocczanie oraz szczecinianie. W spotkaniu beniaminków lepsze okazało się Wybrzeże, natomiast w Głogowie oraz Lubinie doszło do podziału punktów.

KS Vive Tauron Kielce – SPR Stal Mielec 38:24 (20:11)
Do spotkania ze Stalą kielczanie przystąpili bez piątki swoich zawodników. Nie przeszkodziło to jednak miejscowym w kontrolowaniu wydarzeń i szybkim wypracowaniu przewagi. Mistrzowie Polski grali mądrze, skutecznie oraz prezentowali szczelną obronę, co uniemożliwiało przyjezdnym nawiązanie walki. „Czeczeńców” ratowały indywidualne akcje, jednak na spotkanie z liderem tabeli było to za mało. W drugiej połowie w grę podopiecznych Tałanta Dujszebajewa wkradła się dekoncentracja, którą wykorzystała Stal. Trener gospodarzy poprosił więc o czas, sprowadzając swoich zawodników na ziemię. Poskutkowało to o wiele lepszą grą „żółto-biało-niebieskich”, którzy zdominowali ostatnie minuty i sięgnęli po kolejny komplet punktów.

MKS Nielba Wągrowiec – Wybrzeże Gdańsk 24:30 (8:14)

Spotkanie beniaminków było bardzo ważne dla obu drużyn, które potrzebują punktów jak tlenu. Od początku zawodnicy postawili na szczelną obronę, co skutkowało błędami przeciwnika. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, jednak trwało to tylko do osiemnastej minuty. Wtedy to Wybrzeże zaczęło wykorzystywać swój potencjał oraz niemoc Nielby. Podobnie było po przerwie, kiedy gdańszczanie utrzymywali się na wysokim prowadzeniu. Mimo to wągrowczanie nie poddali się, starali nawiązać walkę i wykorzystać dobrą postawę Cezarego Marciniaka. Ostatnie minuty należały do gości, którzy podkręcili tempo i wywalczyli bardzo cenne dwa punkty.

F
Fot.  Sz. Górski / Pressfocus

Orlen Wisła Płock – Górnik Zabrze 34:29 (18:16)
„Nafciarze” wyszli na parkiet bardzo skoncentrowani i żądni zwycięstwa, co zaowocowało szybkimi trafieniami (4:0; 3 min.). O czas poprosił Patrik Liljestrand i jego wskazówki przyniosły efekt. Zabrzanie zaczęli grać lepiej, jednak nie mogli znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Michała Daszka. Spotkanie było wyrównane i choć płocczanie utrzymywali się na prowadzeniu, musieli uważać na zdeterminowanych przyjezdnych. Po przerwie z dobrej strony pokazywał się Mariusz Jurasik, który wziął na siebie odpowiedzialność za grę Górnika. Na dwadzieścia minut przed końcem czerwoną kartkę otrzymał Michał Kubisztal, co wpłynęło na grę gości. Ze znakomitej strony pokazywali się za to płoccy skrzydłowi, bowiem Daszek wraz z Ivanem Nikčeviciem zdobyli w całym spotkaniu aż dwadzieścia trzy bramki, prowadząc swój zespół do zwycięstwa.

KS SPR Chrobry Głogów – MMTS Kwidzyn 24:24 (13:11)
Zawodnicy obu drużyn zaczęli bardzo mocno, co skutkowało wyrównaną i dobrą grą. Głogowianie kilkukrotnie odskakiwali rywalowi, ale nie potrafili utrzymać prowadzenia. Indywidualne przebłyski pozwoliły Chrobremu zejść do szatni z przewagą dwóch bramek, jednak po powrocie na parkiet MMTS szybko doprowadził do remisu, w czym duża zasługa Tomasza Klingera i Mateusza Seroki. Dobrą decyzją było wpuszczenie na parkiet Michała Kapeli, którego interwencje pozwoliły gospodarzom powrócić na prowadzenie. Jeszcze w 59. minucie mieli oni na koncie dwie bramki więcej, jednak kwidzynianie odwrócili losy spotkania i ostatecznie wrócili do domu z punktem.

MKS Zagłębie Lubin – KS Azoty Puławy 36:36 (14:17)
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy mieli szanse na zwiększanie swojej przewagi, jednak puławianie wykorzystali ich błędy, przez co szybko doprowadzili do remisu. Zagłębie nie odpuszczało i ponownie odskoczyło rywalom, na co prośbą o czas zareagował Ryszard Skutnik. Bardzo dobra dyspozycja Jana Sobola pozwoliła Azotom wskoczyć na właściwe tory i schodzić do szatni z przewagą trzech bramek. Pewnym ułatwieniem była również czerwona kartka, którą otrzymał czołowy obrońca lubinian, Jarosław Paluch. Po zmianie stron sytuacja nie ulegała zmianie do momentu, w którym czerwoną kartkę za uderzenie w twarz otrzymał Nikola Prce. Gra była bardzo wyrównana, a Azoty dzięki skutecznym interwencjom Wadima Bogdanowa mogły utrzymywać się na prowadzeniu. Pod koniec sędziowie pokazali trzeci czerwony kartonik, tym razem dla Mateusza Kusa. „Miedziowi” walczyli do ostatniego gwizdka i dzięki przejęciu piłki na trzydzieści sekund przed końcem, doprowadzili do remisu.

Pogoń Szczecin – WKS Śląsk Wrocław 36:28 (17:13)

Szczecinianie już od pierwszych minut starali się narzucić własne warunki. Widać było, że Pogoń odrobiła lekcje i solidnie przygotowała się do meczu ze Śląskiem, bowiem uwaga defensywy skupiała się na Ivanie Telepnevie. Gospodarze zaliczyli drobny przestój, dzięki któremu Łukasz Białaszek doprowadził do wyrównania, jednak wrocławian nie było stać na więcej. Przerwa w grze uśpiła przyjezdnych, którzy nim zdołali się zorientować, mieli już sześć bramek straty. Świetne zawody w szeregach szczecinian rozgrywał Michal Bruna, popisując się efektownymi rzutami. Podopieczni Rafała Białego nie mieli problemów, spokojnie dograli mecz do końca i zanotowali piąte z rzędu zwycięstwo, umacniając się na trzeciej pozycji w tabeli.