Strona główna | Europejskie Puchary | Wisła wygrała, ale nie zachwyciła

Wisła wygrała, ale nie zachwyciła

 

Liczne błędy oraz wszechobecny chaos, to najkrótsze, możliwe podsumowanie spotkania grupy B Ligi Mistrzów. Lepiej spisali się jednak płocczanie, którzy w Szwecji pokonali Alingsås HK 23:22 Była to piąta wygraną wicemistrzów Polski w tej edycji rozgrywek. Orlen Wisła w dalszym ciągu ma szansę na poprawę swojej lokaty. Bohaterem meczu był Rodrigo Corrales, który obronił wiele rzutów. 
Pierwsze, wygrane przez płocczan, spotkanie tych drużyn przyniosło wiele emocji i nerwów. Do rewanżu „Nafciarze” przystąpili bez Adama Wiśniewskiego, Miljana Pušicy oraz Mateusza Piechowskiego, co w porównaniu z poprzednimi spotkaniami pozwoliło Manolo Cadenasowi na w miarę komfortowe przygotowania. 

/ Fot. R. Oleksiewicz Pressfocus

Gospodarze rozpoczęli bez respektu dla rywala, obejmując dwubramkowe prowadzenie. Wicemistrzowie Polski swoje pierwsze trafienie zanotowali dopiero w 7. minucie. Warto nadmienić, że gdyby nie skuteczne interwencje Rodrigo Corralesa, miejscowi kibice byliby w jeszcze lepszych nastrojach. Niezbyt dobra dyspozycja spotkała się z reakcją trenera polskiej drużyny, bowiem w poczynaniach jego podopiecznych brakowało spokoju i pewności. Gospodarze bardzo szybko organizowali swój atak, przez co większość rzuconych bramek była efektem kontrataków w drugie tempo. 

Gra pełna była chaosu, nieuporządkowanych akcji, a także niecelnych rzutów i interwencji bramkarzy. Płocczanie wydawali się być zdenerwowani takim obrotem spraw, jednak nie mogli wskoczyć na właściwe obroty (5:4; 16 min.). Szansą dla wicemistrzów Polski były dwie dwuminutowe kary dla Szwedów. Płocczanie nie spisywali się jednak dobrze i grając w podwójnej przewadze pozwolili rywalom na kontratak. Pierwsze prowadzenie w tym meczu Wiślacy objęli w 25. minucie (6:7), co było zasługą świetnej postawy Corralesa, który w tym momencie notował 68 procentową skuteczność. Taka też różnica bramkowa utrzymała się do gwizdka kończącego pierwszą część meczu.
Początek drugiej połowy to nieco szybsza gra obu drużyn, co przełożyło się na więcej trafień (13:12; 35 min.). „Nafciarzom” pomogła kara dwóch minut dla Fredrika Teerna, dzięki czemu powrócili na prowadzenie. W dalszym ciągu znakomicie spisywał się hiszpański bramkarz Orlen Wisły, jednak pozostali zawodnicy mieli problemy w ataku. Całe szczęście niemoc dwukrotnie przerwał Mariusz Jurkiewicz (14:16; 43 min.). Szwedzi nie pozwolili na taki rozwój wydarzeń, po trzech minutach doprowadzając do remisu (18:18). 

/ Fot.  R. Oleksiewicz Pressfocus

Zawodnicy Wisły mieli problemy z wypracowaniem pozycji rzutowej, a przede wszystkim ze skutecznym wykończeniem akcji. Uniemożliwiały im to liczne błędy, choć te popełniali również gospodarze. Gra była szarpana, chaotyczna i z dużą liczbą fauli, również ofensywnych. Ostatnie dziesięć minut nie przyniosło zmian. Goście mieli dwie bramki przewagi, choć szczypiorniści Alingsås do końca nie rezygnowali z zanotowania korzystnego wyniku. Zdobyli bramkę kontaktową, jednak dwa trafienia Kamila Syprzaka uspokoiły sytuację. Na dodatek kolejną skuteczną interwencję zaliczył Corrales, a zwycięstwo wicemistrzów Polski przypieczętował Michał Daszek.

Alingsås HK – Orlen Wisła Płock 22:23 (8:9)
Alingsås: Aggefors, Frisk – Tellander 2, Fagerlund 6, Johansson, Frend Őfors 5, Darj 2 (1), Claar, Konradsson 2, Teern 1, Gerdtsson 1, Nilsson 1, Larsson 2. Kary 6 min.
Orlen Wisła: Corrales, Wichary – Daszek 1, Ghionea 2 (2), Nikčević 4, Rocha 2 (1), Syprzak 2, Racotea 1, Tioumentsev 5, Jurkiewicz 4, Zelenović 2. Kary 4 min.
Sędziowali: Jewgenij Zotin oraz Nikołaj Wołodkow (Rosja). Widzów 1178.