Strona główna | ZPRP | Mamy Katar!

Mamy Katar!

 

Polska po sześciu latach ponownie zagra w najlepszej czwórce mistrzostw świata. Biało-czerwoni po dramatycznym boju pokonali w ćwierćfinale Chorwację 24:22 (12:10). Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Sławomira Szmala. W piątkowym półfinale zagramy z Katarem.
Nasz zespół rozpoczął walkę bez niespodzianek w składzie. Za Grabarczyka do ataku wychodził Bartosz Jurecki. A tak w wyjściowym zestawieniu grali jeszcze jego brat Michał, Szmal, Krajewski, Jurkiewicz, Rojewski iDaszek. Na boisku z obu stron występowały potężne chłopy. Polska reprezentacja ma najwyższą średnią wzrostu w turnieju – 1.96 m, Chorwaci są na drugim miejscu z przeciętną 1.95 m.

Wynik otworzył Michał Jurecki, ale rywale w następnej akcji po dynamicznym zagraniu Damira Bicanica, wyrównali. Andrzej Rojewski po starciu z rywalem na chwilę musiał opuścić plac gry. Na rozciętą głowę szybko nasz sztab medyczny nałożył bandaż. Akcje błyskawicznie przenosiły się spod jednej strony boiska na drugą. Szmal nie dał się zaskoczyć z rzutu karnego. Pechowym egzekutorem okazał się jego klubowy kolega, Ivan Cupić. 

Twarda obrona zespołów była konsekwencją małej liczby bramek rzuconych po 10 min (2:2). Dwa kolejne gole zapisano na konto rywali. Wejście Karola Bieleckiego miało rozruszać nasz atak. Biało-czerwoni  przez osiem minut nie potrafili bowiem znaleźć sposobu na Mirko Alilovica. Jego bramkę odczarował Przemysław Krajewski, gdy graliśmy w przewadze. Pod koniec tego okresu wyrównał Rojewski. Prowadzenie z koła odzyskał starszy z braci Jureckich.

Po trafieniu Michała Daszka to po naszej stronie była przewaga dwóch goli. Poirytowany trener Slavko Goluza poprosił o czas. Niecodziennego gola w pełnym biegu, będąc już tyłem do bramki, zaliczył Krajewski. Zaskoczony chorwacki bramkarz przepuścił ją między nogami.

Kara dla Michała Jureckiego zezwoliła przeciwnikom zminimalizować trzy bramki straty do jednego trafienia. Do remisu 10:10 doprowadził Marko Kopljar. Pod koniec pierwszej połowy zobaczyliśmy trochę zapasów. Manuel Strlek chwycił w pół Kamila Syprzaka i powalił go na parkiet. Doszło do małego zamieszania. Przez chwilę kilka zawodników miało sobie coś do powiedzenia. Nikt nie został za ten incydent wykluczony. Duńscy sędziowie dość oszczędnie ferowali 2-minutowymi karami.

Dwie akcje po przerwie rywali przyczyniły się do kolejnego w meczu remisu. Od razu ożywiło to chorwackich kibiców, którzy w tej części gry zajmowali sektor za bramką Szmala. Niestety Rojewski, trafiając w poprzeczkę, nie wykorzystał karnego. W 36 min Domagoj Duvnjak wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Ten zawodnik po przerwie szybko uzbierał cztery trafienia. Decyzja Michaela Bieglera mogła być tylko jedna – przerwa na żądanie. W tym momencie Chorwaci prowadzili 15:13. A po rzucie z 7 metrów Zlatko Horvata jeszcze powiększyli przewagę. Gol Rojewskiego zakończył bardzo długi okres Polaków bez trafienia. Inna sprawa, że w bramce rywali dobrze się spisywał Filip Ivić. Kara dla Igora Vori dawała szanse na odrobienie strat. Gol padł, ale nie z gry tylko z karnego. Bartosz Jurecki nie zawiódł. Cóż z tego jeżeli po chwili znowu trzeba było odrabiać stratę dwóch bramek.

Do remisu doprowadził Piotr Chrakowski, który dwa razy z rzędu posłał piłkę do siatki. Syprzak wykorzystał swój wzrost, przechwycił piłkę nad chorwackim murem, i z wyrachowaniem pokonał Ivica.  W 52 min zapis wideo nie został wykorzystany. Karę otrzymał Chrapkowski, choć w ogóle  nie brał udziału w akcji. Nie to było najgorsze, gdyż za moment na ławkę kar został wysłany Rojewski. Gra w podwójnym osłabieniu była dużym wzywaniem. Jurkiewicz trafił na 20:20, a przy okazji ukarany został Kopljar. Teraz Polacy grali w przewadze przez blisko minutę. Bramki zaczęły padać z obu stron. Igor Karacić trafił w słupek. W odpowiedzi Syprzak we wspaniałym stylu rzucił na 23:22. Prowadziliśmy, a do końca regulaminowego czasy było niespełna trzy minuty gry. Polacy przejęli piłkę. Jurkiewicz wykorzystał kontrę i było 24:22. Szmal obronił i w tym momencie… zgasł boiskowy zegar. Po wznowieniu gry Polacy przez kilkanaście sekund byli w posiadaniu piłki i nie oddali jej aż do finałowej syreny. Półfinał jest nasz. Polscy kibice chcą jeszcze więcej.

/ Fot. J. Gucma/ZPRP

CHORWACJA – POLSKA 22:24 (10:12)

Chorwacja: Alilović, Ivić – Duvnjak 5, Stepancić, Kopljar 5, Vori, Gojun 1, Horvat 4, Karacić 1, Bicanić 1, Strlek, Cupić 2, Musa 1, Nincević, Slisković 2, Brozović. Kary 6 min. Trener Goluza.
Polska: Szmal, Wyszomirski – Krajewski 2, Orzechowski, Bielecki 1, Rojewski 4, Wiśniewski , B. Jurecki 2, M. Jurecki 2, Grabarczyk, Jurkiewicz 6, Masłowski, Syprzak 3, Daszek 1, Szyba, Chrapkowski 3. Kary 6 min. Trener Biegler.
Sędziowali: Hansen, Gjeding (Dania). Widzów 1500.