Strona główna | Europejskie Puchary | Mogła być cała pula, jest remis

Mogła być cała pula, jest remis

 

MKS Selgros w 4. Kolejce grupy D Ligi Mistrzyń zremisował na wyjeździe z Metz Handball 30:30: (13:14). W dramatycznej końcówce francuski zespół rzucił trzy ostatnie bramki spotkania. Punkt gospodyniom uratowała, tuż przed finałową syreną, Słowenka Ana Gros.

Mistrzynie Polski po raz drugi w ciągu tygodnia mogły pokonać zespół z Metz. Do pełni szczęścia zabrakło większej determinacji, opanowania i przede wszystkim sportowego szczęścia w końcowych minutach meczu. Z grupy do dalszej fazy awansują trzy zespoły, a MKS zagra jeszcze 16 listopada u siebie z HCM Baia Mare i sześć dni później w Norwegii z Larvikiem HK.


Lublinianki były bliskie zgarnięcia całej puli / Fot. G. Trzpil

Lublinianki mecz z mistrzem Francji rozpoczęły od prowadzenia 4:2. Gospodynie szybko odrobiły straty i spotkanie do końca miało niezwykle wyrównane przebieg. Co prawda przyjezdne ponownie przed przerwą zdołały wypracować nieznaczną przewagę (10:7), ale rywalki nie pozostawały im dłużne w powiększaniu dorobku bramkowego. Warto podkreślić, że dobra gra zespołu MKS wynikała ze zmienności pozycji w ataku pozycyjnym jak i niezłej postawy w bramce Ekateriny Dzhukevy. Mistrzynie Polski na pierwsze zejście do szatni mogły podążać w lepszych humorach, ale podopieczne Jeremy’ego Roussela wykorzystały grę w przewadze, po karze Kristiny Repelewskiej.

Po zmianie stron dalej trwała wyrównana walka. Miejscowi kibice gwizdami i buczeniem często próbowali wywrzeć presję na parze sędzin z Bośni i Hercegowiny. Gdy mijał trzeci kwadrans, a tablica wskazywała wynik nierozstrzygnięty, to między słupkami MKS-u stanęła Aleksandra Baranowska. Młodsza siostra reprezentacyjnej bramkarki, Anny Wysokińskiej, podobnie jak przed tygodniem popisała się wieloma udanymi interwencjami. Pozwoliło to koleżankom wypracować trzybramkowe prowadzenie 30:27. Jeszcze 45 sek przed końcem wynosiło ono dwa trafienia. Claudine Mendy zmniejszyła je do najmniejszych z możliwych rozmiarów, ale przy piłce były przyjezdne. Fatalny błąd w ataku Repelewskiej spowodował, że Francuzki otrzymały od losu okazję do rzucenia bramki na wagę remisu. Po ukaraniu Doroty Małek lublinianki przebywały na parkiecie już tylko w czwórkę, a rywalki na akcję miały 3 sek. Tuż przy słupku trafiła leworęczna Gros. Zwycięstwo drużynie Sabiny Włodek wymknęło się z rąk dosłownie w ostatniej chwili.

METZ HANDBALL – MKS SELGROS LUBLIN 30:30 (14:13).
Metz: Glauser, Pierson – Gros 7, Baudouin 7, Luciano, Kamto Njitam 4, Broch, Flippes, Gonzales Ortega, Zaadi Deuna 3, Liscević 1, Mendy 4, Andrjuszina 1, Kpodar. Kary: 2 min.
MKS Selgros: Dzhukeva, Baranowska – Quintino 4, Małek 5, Kocela 6, Gęga 4, de Jesus, Repelewska 1, Kozimur, Drabik 4, Nestsiaruk 1, Mihdaliova 4, Skrzyniarz 2, Syncerz, Rola, Szarawaga. Kary 10 min.
Sędziowie: Tatjana Prastalo, Vesna Todorović (Bośnia i Hercegowina). Widzów: 4 452.