Strona główna | Europejskie Puchary | Wygrana po 10 latach!

Wygrana po 10 latach!

 

MKS Selgros Lublin w 3. rundzie grupy D Ligi Mistrzyń pokonał Metz Handball 35:31 (17:16). To pierwsza od dziesięciu lat wygrana lublinianek w tych elitarnych rozgrywkach. Dziesięć bramek dla gospodyń rzuciła Jesscia da Silva Quintino. Siedem dodała Marta Gęga, a doskonale w bramce spisała się Aleksandra Baranowska. Oba zespoły ponownie zmierzą się już za tydzień, w Metz.

Lublinianki przed meczem z mistrzem Francji po raz ostatni wygrały w Lidze Mistrzyń 8 lutego 2004 r. Od tamtej pory zanotowały dziesięć kolejnych porażek. Podopieczne Sabiny Włodek już tydzień temu, grając przeciw Larvikowi HK, zasygnalizowały, że są w stanie walczyć o punkty z wyżej klasyfikowanymi drużynami. 

Zwycięstwo podopiecznych Jeremy’ego Russela nad Baia Mare w 2. rundzie sprawiło, że faworytkami niedzielnego starcia w Lublinie były przyjezdne z Francji. Co prawda w ich szeregach zabrakło Tamary Horacek. 19-letnia chorwacka rozgrywająca zerwała więzadła w kolanie, co wyłączy ją z gry na co najmniej na pół roku. Roussel miał jednak do dyspozycji reprezentantki „Les Bleus": Claudine Mendy, Ninę Kamto Nijitam i Paulę Baudouin oraz w drugiej linii wysoką 23-letnią Słowenkę, Anę Gros.

Na sukces mistrzyń Polski złożyła się skuteczna gra w ataku pozycyjnym i rozciąganie gry do skrzydeł. Bardzo dobre zawody, zwłaszcza po przerwie zaliczyła Jessica Quintino. Brazylijka przyznała, że rozegrała najlepszy mecz w barwach polskiego klubu. Prawoskrzydłowa w budowaniu dorobku bramkowego otrzymała duże wsparcie ze strony Marty Gęgi. Reprezentantka Polski od stanu 21:23 do 28:26 rzuciła dla MKS sześć goli. Na nic zdało się indywidualne pilnowanie jej przez Kristinę Liscević. Tym razem mniej widoczna była Joanna Drabik. Lubelska obrotowa była pieczołowicie kryta, ale tym samym jej koleżanki miały większą swobodę na boisku.

Cegiełkę do wygranej dołożyła leworęczna Katarzyna Kozimur, która szansę dłuższego przebywania na boisku odpłaciła trzema trafieniami w pierwszej połowie. Po przerwie doskonałą zmianę w bramce dała Aleksandra Baranowska. Zawodniczka ratowała swój zespół nawet w sytuacjach sam na sam z rywalkami.

Aleksandra Baranowska: Aż mi łzy popłynęły. Dla takich meczów warto żyć. Przez ostatnie dwa lata niezbyt dużo grałam. Mam nadzieję, że to nie ostatnie nasze zwycięstwo w tych rozgrywkach. Skończyły się czasy, kiedy tylko byłyśmy zespołem do bicia.


/ Fot. Grzegorz Trzpil

MKS Selgros Lublin – Metz Handball 35:31 (17:16)
MKS: Dzhukeva, Baranowska – Drabik 2, Gęga 7/1, Małek 6/3, Kocela 2, Quintino 10, Mihdaliova, Nestsiaruk, Repelewska 4, Skrzyniarz 1, Kozimur 3.
Metz: Glauser, Pierson – Kamto Nijtam 2, Flippes 1, Gros 7, Zaadi Deuna 5, Baudouin 5/2, Broch 1, Andriuszina 2, Luciano 3, Liscević 5, Mendy.
Sędziowali: Brkić, Jusufhodzic (Austria).